Opera stawia na multimedia

"Czarodziejski flet" - reż. Jarosław Marszewski - Opera i Filharmonia Podlaska

Klasyka znów spotyka się z nowoczesnością. Jednak takiej produkcji w Operze i Filharmonii Podlaskiej jeszcze nie było. "Czarodziejski flet" ma multimedialną scenografię, która doskonale współgra z ponadczasowym dziełem Mozarta.

Opera i Filharmonia Podlaska ma ogromne możliwości inscenizacyjne. Postanowili je wykorzystać realizatorzy produkcji na czele z reżyserem Jarosławem Marszewskim oraz autorami scenografii i kostiumów - Radkiem Dębniakiem i Moniką Graban. Przenieśli operę z końca XVIII wieku w wymiar cyfrowy, czyniąc to z szacunkiem do oryginału. Efekt jest zaskakujący, ale jednocześnie spójny. Rozbrzmiewa punktualna muzyka Wolfganga Amadeusza Mozarta, soliści śpiewają arie po niemiecku, a nowoczesna oprawa wizualna jest dla muzyki tłem.

Czarodziejski flet ratuje z opresji

"Czarodziejski flet" to jedna z najbardziej tajemniczych oper. Mozart spisał ją na marginesie słynnego "Requiem" w ostatnich miesiącach jego życia. Zachęcił go do tego Emanuel Schikaneder, który opracował libretto. Za tło posłużyła mu baśń niemieckiego poety Christopha Martina Wielanda "Lulu czyli Flet czarodziejski". Jednak dzieło zostało rozszerzone o rozważania filozoficzne oraz wolnomularskie motywy (obaj autorzy byli członkami loży masońskiej).

Prapremiera opery odbyła się 30 września 1791 roku. Widzów oczarowała baśniowa historia o nieśmiertelnej sile miłości i zwycięstwie dobra nad złem. Losy szlachetnego księcia Tamina to wzruszająca opowieść o wierności i poświęceniu, którego wymaga prawdziwa miłość. Celem wędrówki z wesołym ptasznikiem Papageno jest uwolnienie ukochanej Paminy, porwanej (rzekomo) przez arcykapłana Sarastro i przetrzymywanej w świątyni boga Słońca. Z największej opresji księcia ma ratować czarodziejski flet, za pomocą którego można zmieniać uczucia.

Laserowy las i rowerowy sterowiec

Może właśnie baśniowość "Czarodziejskiego fletu" zdecydowała o tym, że multimedia zdają egzamin w białostockiej produkcji? Tradycyjna scenografia zniknęła, zastąpiły ją wizualizacje. Ich autorzy używają wielu projekcji i animacji, wykorzystują technikę mappingu 3D, nawarstwiają obraz używając ekranów. Ciekawym zabiegiem jest wykorzystanie luster ustawionych po bokach sceny. Ze scenografią korespondują połyskujące w światłach kostiumy.

W dzikiej okolicy grasuje wijący się wąż, nadlatują ptaki, na niebie pojawiają się kłębiaste chmury, a pioruny i grzmoty zapowiadają nadejście Królowej Nocy. Wszystkie te zabiegi mają multimedialny charakter. Duże wrażenie wywołuje "laserowy las", czyli drzewa w postaci zielonych laserowych świateł. Jakbyśmy obcowali z hipnotycznym filmem.

Rekwizyty ograniczone są do minimum. W baśniowy świat przenosi wjeżdżający na scenę sterowiec-rower z Trzema Chłopcami. Trójka to masoński symbol - mamy jeszcze Trzy Damy Królowej Nocy, trzy próby bohaterów, trzy akordy otwierające uwerturę wprowadzającą w opowieść. Wolnomularskich symboli jest więcej. Bohaterowie staną się godnymi wtajemniczenia i wejdą do "świątyni wiedzy i poznania", a Sarastro nosi "siedmiokrotny krąg słońca".

Zainteresowanie może też budzić nazwisko choreografa - jest nim bowiem Agustin Egurrola. Zgodnie z zapowiedzią - choreografia podąża za wizją reżysera. Podkreśla muzykę bez zbędnych fajerwerków. Widzowie mogą za to podziwiać możliwości sceny z kilkoma zapadniami. Dzięki nim znajdą się w czasach starożytnego Egiptu z Sarastro i jego orszakiem czy w państwie Królowej Nocy.

Mozart w nowoczesnej oprawie

Mimo nowoczesnej oprawy to muzyka Mozarta jest na pierwszym planie. Lekka, urocza, a jednocześnie elegancka. Zgrabnie łączy ludowe melodie, pełne uczuć frazy, luterański chorał i chór kapłanów. Soliści śpiewają w języku oryginalnym, czyli po niemiecku (wyświetlane jest polskie tłumaczenie). Bez obaw - partie brzmią niezwykle miękko, emocjonalnie. Natomiast dialogi pomiędzy numerami muzycznymi wykonywane są po polsku. Dreszcz wywołuje aria Królowej Nocy z wysokim trzykreślnym "f", wykonana koloraturowym sopranem, intryguje basowy głos Sarastro zdolny sięgnąć najniższych dźwięków skali.

Białostocki "Czarodziejski flet" to odważna produkcja, która ma hipnotyczną moc. Jest propozycją dla tych, którzy w operze szukają nowoczesności, a jednocześnie pragną obcować z nieśmiertelną muzyką Mozarta. Najbliższe spektakle 17-18, 25, 31 stycznia. Portal BiałystokOnline patronuje operze.

Anna Dycha
www.bialystokonline.pl
8 stycznia 2015

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...