Opowieść o morderczej roślinie

„Little Shop of Horrors" – reżyseria Michael Vogel– Białostocki Teatr Lalek

Już nie trzeba jechać do Nowego Jorku, by obejrzeć brodwayowski musical „Little Shop of Horrors". Słynna, rozśpiewana opowieść o morderczej roślinie zawitała na polskie teatralne deski. To, co ten spektakl robi z widzami Białostockiego Teatru Lalek, jest nie do opisania. Wszyscy wychodzą z sali zarówno rozbawieni, jak też pozytywnie zszokowani.

Stworzyć przedstawienie, które zarówno będzie horrorem komediowym, jak też widowiskiem wypełnionym po brzegi świetnymi piosenkami, nie należy do rzeczy łatwych. Taką rozrywkową bombę udało się złożyć Michaelowi Vogelowi.

„Little Shop of Horrors" jest historią o tym jak krwiożercza roślina trafia w ręce roztargnionego, młodego właściciela kwiaciarni i jakie ma to skutki dla otoczenia. Monstrum z jednej strony służy Seymourowi, spełnia jego marzenia, z drugiej żąda za to działanie najwyższej ceny. Co wybierze bohater, własne szczęście, czy życie innych? Odpowiedź znajdą wszystkie osoby, które odwiedzą Białostocki Teatr Lalek.

Widowisko na pewno nie jest adresowane do widzów stroniących od horrorów. Może także obrazić gusta zapalonych miłośników strasznych filmów. Jednak miłośnicy groteski oraz niskobudżetowych produkcji filmowych o potworach będą zachwyceni. A to dlatego, że cała opowieść zaprezentowana jest w sposób prześmiewczy. W „Little Shop of Horrors" to wyścig ironii, prześmiewczych pomysłów oraz pastiszu gatunków. I tak przez ponad godzinę.

O tym jak doskonale udała się Michaelowi Vogelowi opowieść świadczą: gromki śmiech oraz brawa publiczności podczas i po przedstawieniu. Mimo dużej dawki absurdu i tematyki, przedstawienie wyzwala w widzach uczucie odprężenia. Co więcej, publiczność opuszczając salę rozmawia o tym, jak ładnie jest to zaśpiewane.

No właśnie, bo piosenki, wraz z muzyką na żywo, to najważniejsza część spektaklu. Zabawne teksty to jednak za mało, by zwrócić uwagę nawet najbardziej wymagającego odbiorcy. Trzeba je doskonale zaśpiewać. Aktorzy występujący w „Little Shop of Horrors" robią to znakomicie.

Na scenie widzimy znanego nie tylko białostockim miłośnikom teatru Ryszarda Dolińskiego. Towarzyszą mu Łucja Grzeszczyk, Magdalena Dąbrowska, Kamila Wróbel-Malec, Krzysztof Bitdorf, Jakub Kwaśniewski, Bartosz Kwaśniewski oraz Bogusław Kasperuk. Jednak żadne z wymienionych aktorów nie kradnie serca publiczności tak, jak Błażej Piotrowski. Znakomity aktor młodego pokolenia fenomenalnie wciela się w rolę Seymoura, ale też pokazuje swój talent wokalny. Piosenki w jego wykonaniu, to prawdziwy majstersztyk.

„Little Shop of Horrors" – to trzeba zobaczyć, niejednokrotnie.

Jakub Sosnowski
Dziennik Teatralny Białystok
22 grudnia 2018
Portrety
Michael Vogel

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia