Opowieść o pierwszym idolu

"Jesus Christ Superstar" - reż. Jakub Wocial - Teatr Rampa w Warszawie

Jesus Christ Superstar to kultowy musical z lat siedemdziesiątych opowiadający o ostatnich dniach życia Chrystusa, wystawiany na całym świecie. Rockową interpretację Nowego Testamentu można obejrzeć w warszawskim teatrze Rampa. Premiera odbyła się tuż przed świętami i była, jak wspomina jego dyrektor, prezentem wielkanocnym dla widzów.

Niemal od początku spektaklu można się domyślić, że reżyser- Santiago Bello ma wiele wspólnego z choreografią, bowiem ta część widowiska jest doprowadzona do perfekcji. Barwne sceny zbiorowe zamieniają się w pokazy wyćwiczonego, dynamicznego tańca, który nadaje musicalowi jeszcze większego rozmachu. Uczta dla oka jest połączona z czystym i mocnym wokalem aktorów. Polskiej wersji widowiska akompaniuje na żywo zespół muzyczny pod kierownictwem Tomasza Filipczaka, częściowo ukryty za scenografią. Uwagę zwracają ostre dźwięki gitary elektrycznej, połączone z wyeksponowanym basem i sekcją dętą. Tłumaczenie tekstu na język polski jest w większości zgrabnie. Niekiedy jednak polskie wersje utworów ustępują w płynności i lekkości oryginalnym. Łącznie z muzykami na scenie występuje 31 osób, co na dość małej przestrzeni tworzy efekt przepychu formy.

Postać Jezusa (Jakub Wocial) odbiega od utartego wzorca. Krótkowłosy, w białej marynarce kojarzy się raczej ze współczesnym hipsterem niż natchnionym, miłosiernym mesjaszem. Bardziej widać w nim idola tłumów, niż klasycznie przedstawianego Chrystusa. Radzi sobie wokalnie, co ujawnia się w pełni podczas sceny modlitwy w ogrójcu. Judasz (Sebastian Machalski) jest ucharakteryzowany w bardzo podobnym do Jezusa stylu. Widać zaangażowanie obu aktorów w przedstawienie niezwykłości i względności trudnej, dualistycznej relacji Chrystusa i jego zdrajcy. Najbardziej wybijającą się postacią, zarówno pod względem wokalnym jak i aktorskim jest Maria Magdalena(Natalia Piotrowska). Łączy siłę i czystość wyćwiczonego głosu z przekonującym i autentycznym przedstawieniem zafascynowanej Jezusem, zagubionej kobiety.

Już przed rozpoczęciem widowiska można wczuć się w podniosły klimat. Między rzędami krzeseł stoją tajemnicze, ubrane w czarne szaty postacie, wszędzie unosi się woń kadzidła. Atutem scenografii jest oryginalny krzyż z otworem w kształcie człowieka. Widać go na scenie od początku spektaklu i w niektórych momentach postacie nie zwracają się do Jezusa tylko do symbolizującego go krzyża. Są to sceny uwielbienia i modlitwy, gdy ludzie mówią do Boga a nie człowieka. Zgrabny, czytelny i nie jedyny wart uwagi symbol. Stroje są proste niepozbawione jednak nuty dosłowności. Widać odejście od hippisowskiego stylu na rzecz bardziej eleganckiego. Największe wrażenie robią długie peleryny noszone przez czarne charaktery, oraz złoty garnitur Heroda.

Trudno nie dać się porwać tej rock operze. Zarówno profesjonalizm wykonania spektaklu jak i dynamiczne przechodzenie jednych scen w drugie sprawiają, że całość stanowi interesujące, godne polecenia widowisko. Coś dla siebie znajdą i muzyczni fanatycy, i miłośnicy tańca, i ci, którzy przyszli w poszukiwaniu dobrej rozrywki. Supergwiazda lśni w teatrze Rampa.

Joanna Dreczka
Dziennik Teatralny Warszawa
26 marca 2016
Portrety
Jakub Wocial

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski