Opowieść o wannie, hulajnodze, książce i poszukiwaniu przyjaciela

"Palko" - reż. Kata Csató - Białostocki Teatr Lalek

Podczas tegorocznych Małych WST najmłodsi wielbiciele teatru mieli okazję spotkać się z aktorami Białostockiego Teatru Lalek, którzy przedstawili im małego, sympatycznego chłopca, wielbiciela książek i jazdy na hulajnodze.

Aby go poznać, dzieci skorzystały z zaproszenia do obejrzenia spektaklu opowiadającego o sprawach ważnych i bardzo ważnych, o samotności, przyjaźni i akceptacji. Wcześniej, w 2013 roku w białostockim teatrze pojawiła się Lenka, bohaterka książki Katalin Szegedi. Opowieść o niej zainspirowała Katę Csato, reżyserkę z Węgier, która postanowiła przekształcić pisany tekst w kolejną sceniczną przygodę. "Gdy dowiedziałam się, że jest druga część tej historii, od razu postanowiłam ją przenieść do teatru lalek" - mówi Kata Csato. I tak powstał "Palko", niezwykły, kameralny spektakl bez słów, animowany jedynie lalkami, pozbawiony zbędnych obrazów oraz bogatej, wyszukanej scenografii. "Jestem za minimalizmem, myślę, że im mniej słów, tym więcej można powiedzieć o wartościach i o człowieku. Współczesne dzieci dostają dziś wszystko gotowe, nie muszą uruchamiać własnej fantazji" - wyjaśnia Kata Csato.

Widownia została przygotowana tak, by najmłodsi czuli się na niej wygodnie i swobodnie. Miękkie poduchy na podłodze od razu wprowadzają atmosferę ciepła i czynią przestrzeń teatru bliską. Znika dystans, a aktorzy są na wyciągnięcie ręki. Autorka inscenizacji, która parę lat temu ukończyła wydział reżyserii Akademii Teatralnej w Białymstoku, nie boi się pokazywania "inności'. Palko (po polsku Paweł) - jak można się domyślać - jest węgierskim Romem. Ma wielką czuprynę i zabawne okulary. Niezdarny, trochę śmieszny, wrażliwy i nieśmiały, nie różni się zbytnio od swoich rówieśników. Jest zwyczajnym chłopcem, może trochę słabszym od innych, "lęka się" i "nie umie". Chodzi do szkoły, a tam musi zmierzyć się z tym, czego wolałby uniknąć. Nie lubi zajęć wychowania fizycznego. Poza tym nie chce, by inni śmiali się z jego nieporadności, jego rysunków, z niego samego. Kata Csato prosto i zarazem celnie mówi o dziecięcych zachowaniach, marzeniach, obawach i smutkach, a także o malutkich pragnieniach. I nie ma w tym krztyny nudnego moralizatorstwa, zamiast tego jest humor i zrozumienie. Skromna scenografia doskonale wprowadza w nastrój sztuki, budzi wyobraźnię i cieszy oko. Jej autorem jest Matravolgyi Akos, projektant lalek, scenograf i kostiumograf.

Na maleńkiej scenie ląduje pięć kartonowych pudełek i czworo aktorów. Wystarczy, by stworzyć ciekawą, kolorową przestrzeń, w której mały chłopiec będzie przeżywał swe przygody. Ponadto okazuje się, że z ogromnych klocków i wymalowanych na nich liter można ułożyć napis - imię Palko. To nie takie proste, ale w końcu się udaje. Ponadto kartony są magiczne, mogą zamieniać się raz w łazienkę z malutką wanną, innym razem w szkolną klasę, salę gimnastyczną, nawet plac zabaw czy park. W teatrze i w wyobraźni wszystko jest możliwe! Dorzućmy do tego jeszcze kawałek grubego sznura i już lalki są znakomicie animowane przez aktorów, ćwiczą na nim jak na prawdziwym, sportowym sprzęcie. A potem używają go jako huśtawki. Ten dziecięcy mikroświat, który tak cudnie kreśli na scenie Kata Csato, pełen jest radości, czasem z odrobiną goryczy, bo przecież nikt - ani mały, ani duży człowiek - nie chce być obiektem żartów. A Palko musi im stawić czoła. Autorka pokazuje wzruszenia i wewnętrzną wrażliwość chłopca, który próbuje odnaleźć swoje miejsce wśród rówieśników. Szuka bratniej duszy. To prawdziwe i piękne.

Niezwykły, trochę nierealny klimat, który przenosi dorosłych w czas dzieciństwa, a kilkulatkom ułatwia poznanie magii teatru, współtworzy muzyka Krzysztofa Dziermy. Aktorzy w swych jednobarwnych kostiumach cały czas pozostają na scenie, wtopieni w tło scenografii. Nie przeszkadza to dzieciom, nie zakłóca odbioru, na pierwszym planie zawsze jest bowiem mały, lalkowy bohater i jego problemy. W sprawnych rękach artystów białostockiego teatru lalki ożywają, realny staje się cały tyci świat. Z chmurki-gąbki kapie deszcz, a zewsząd dobiegają dźwięki (brawo dla dźwiękonaśladowczych umiejętności aktorów!). Tylko nie ma słów. Czy można rezygnując z tradycyjnego dialogu, powiedzieć aż tyle? Reakcja dzieci pokazuje, iż pozawerbalne opowieści, malowane światłem, obrazem, emocjami, piękną muzyką, są równie czytelne, silnie pobudzają zmysły i trafiają do serc widzów. Potrafią kreować magiczną przestrzeń, której czarowi nie można się oprzeć i we wnętrzu której znajdzie się miejsce dla każdego, kto posiada fantazję oraz wrażliwość dziecka. Po spektaklu aktorzy zapraszają wszystkich do bliższego poznania lalek. Można dotknąć małego Palko, spróbować poruszyć jego rączkami, pogłaskać po czuprynie. I zadać pytanie aktorom (tu główną aktywność wykazują zazwyczaj rodzice i dziadkowie).

Brawo dla reżyserki, poważnie i z szacunkiem traktującej swoją dziecięcą publiczność. Ukłony dla wykonawców, którzy opowiedzieli maluchom tak urokliwą, ciepłą i zabawną historyjkę oraz pokazali kawał solidnej, wypracowanej sztuki aktorskiej.

Anna Czajkowska
Teatr dla Was
23 kwietnia 2016

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...