Optymistyczny prezent

"Obiekt seksualny" - Radiowy Teatr Piosenki w Krakowie

Poszukiwania "drugiej połowy" można najczęściej porównać do próby odnalezienia igły w stogu siana lub perły w morzu. Kobiety są istotami wymagającymi, dążącymi do spotkania mężczyzny najlepszego gatunku, jakkolwiek ze świadomością, iż ideałów nie ma. Ale... czy na pewno? Agnieszka Chrzanowska, z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, postanowiła zrobić prezent żeńskiej części widowni, zgromadzonej w Studiu im. Romany Bobrowskiej, przedstawiając Idealny Obiekt Seksualny - Artura Gotza i jego recital

Poddajmy ów Obiekt analizie: absolwent PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie – wydziału zamiejscowego we Wrocławiu, udzielający się na scenicznych deskach od ukończenia lat jedenastu, związany z dwoma warszawskimi teatrami (Współczesnym i „Kamienica” Emiliana Kamińskiego), jak również współpracujący z chorzowskim Teatrem Rozrywki. Debiutując w Piwnicy Pod Baranami, poznał Zygmunta Koniecznego. Takich znajomości życzę wszystkim – z nimi sukces bywa niemal przesądzony. By się o tym przekonać, wystarczy posłuchać płyty Artura Gotza „Obiekt seksualny”. Pan Artur to człowiek bardzo zabiegany – można o nim pisać długo. Dla Agnieszki Chrzanowskiej znalazł czas, przybył do Radiowego Teatru Piosenki, czyniąc zapewne zamieszanie w niejednej damskiej główce. Zaprezentował swoje piosenki – ścieżka muzyczna lokalizuje go, w jakże wdzięcznym, nurcie piosenki aktorskiej.  

Było pozytywnie, ciekawie, śmiesznie i sentymentalnie. Artur Gotz sprawnie czynił wiele, by zadowolić piękną część audytorium: a to zmieniał się w pociesznego informatyka, małego chłopca, także uciemiężoną, ciężarną kobietkę, to ujawniał zwierzenia tyrana, prosił, by nie traktować go ciągle jak obiekt seksualny (bezskutecznie). Zwracał się wręcz osobiście do kobiet, w tym do jednej pani, „ujawniając” ich „zażyłości”. Ach, oczywiście, uczył też „fleczerować”. Aż wstyd teraz marszczyć czoło i pytać, co to jest... Tak, zdrowe spożywanie pokarmów. Z innych rzeczy przyziemnych – opowiedział historię Janka, który teraz pewnie cierpi, gdyż jego pies Ugryź-Mnie-w-Tyłek ugryzł go w...to miejsce właśnie, zwierzył się z kilku „swoich przypadłości” typu oczy pod pachami, czy włosy na języku, a także fetyszu rękawiczek. Zdecydowany plus za szczerość... Kolejny za elastyczność – przechodzenie z piosenki do piosenki, tym samym zmiana postaci i charakterów, płynna, bez domieszki brudu z poprzedniej kreacji. Należy zaznaczyć, iż nie było to proste, zważywszy na różnorodność piosenek, gdyż, choć głównie związane z kabaretem, zawierały także refleksję nad skomplikowaną naturą związków damsko-męskich i skrawki filozofii życia poety.  

Artur Gotz to „artystyczny Frankenstein”: pozlepiany z kawałków dusz swych patronów – wspomnianego już Koniecznego, Agnieszki Osieckiej, Michała Zabłockiego, Dariusza Rzontkowskiego i Władysława Broniewskiego. Towarzyszą mu, niczym antyczne Muzy, Lena Minkacz (nieoceniona dama przy fortepianie), Joanna Mizera-Zalejska, władająca skrzypcami i altówką, Sebastian Ziomek na przeszkadzajkach (tych małych, i tych dużych, perkusyjnych), a także Andrzej Minkacz. Z taką asystą trudno odmówić mu zarówno męskiej siły, jak i kobiecej delikatności, zaś związek tych dwóch elementów, najbardziej misternej mieszanki wody i ognia, najlepiej wyraziła pieczołowicie przygotowana scenografia: zarysy dwóch sylwetek – damskiej i męskiej, wyklejonych wycinkami z gazet, prezentujących twarze osobistości teatru i telewizji.

Pan Gotz podarował swoją płytę na licytację, z której dochód został już tradycyjnie przeznaczony na pomoc czworonożnym pociechom. Tego wieczoru została ona połączona z akcją zbierania podpisów pod ustawą wzmacniającą obronę zwierząt. Inicjatywa Agnieszki Chrzanowskiej jest warta podkreślenia – pokazuje, że oprócz pustego niekiedy hasła „sztuka dla sztuki” istnieje coś pięknego i świeżego: „sztuka dla dobroci”.  

Wracając do naszej analizy – ostateczny wynik uzyskany przez Obiekt: usposobienie (stanowczo) przyjemne...

Maria Anna Piękoś
Dziennik Teatralny Kraków
5 marca 2011

Książka tygodnia

Muzyczne narracje o kochankach z Werony
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Małgorzata Pawłowska

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...