Orfeusz tańczy i śpiewa

"Orfeusz i Eurydyka" - reż. Giorgio Madia - Opera Krakowska w Krakowie

Krakowska inscenizacja "Orfeusza i Eurydyki" oglądającym przysporzy niemało kłopotów. Bo kogo bardziej podziwiać? Reżysera Giorgia Madię, który ma w biografii występy m.in. w balecie Maurice'a Bejarta i Rudolfa Nuriejewa, za niezwykłe połączenie opery z baletem? Śpiewaków ze znakomitą Agnieszką Rehlis w roli Orfeusza? Czy też tancerzy z Dzmitrym Prokharau - również Orfeuszem? Jak widzowie będą mogli się pozbyć owej rozterki?

Gdy dojdą do wniosku, że przygotowane przez Madię przedstawienie jest nierozerwalnym połączeniem klasycznej opery z klasycznym baletem, że uzupełniają się one i przenikają. To, co ma do przekazania śpiewak, co chce wyrazić głosem, można dostrzec w tańcu. Takie połączenie dwóch sztuk (w historii "Orfeusza i Eurydyki" nienowe) wynosi tę inscenizację na wyżyny sztuki operowej. I dlatego na długo zapadnie ona w pamięć widzów. Nie tylko z uwagi na wymienionych wykonawców. Ich występ to maestria, ale i inni wykonawcy pokazali swój kunszt. Iwona Socha (śpiew) i Gabriela Kubacka (taniec) jako Eurydyki zebrały zasłużone brawa, podobnie jak tańczący Amor - Mizuki Kurosawa.

Na sukces przedstawienia niewątpliwie ma wpływ sugestywna i zarazem oszczędna scenografia Brunona Schwengla, również autora kostiumów. Dominujące biele i niebieskości sprawiają, że zamysł reżysera staje się jeszcze bardziej przejrzysty. A co z rozterkami widzów opuszczających gmach opery? Oby mieli tylko takie.

(–)
Przegląd
15 maja 2013

Książka tygodnia

Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Maurizio de Giovanni

Trailer tygodnia