Osiągać zaplanowane, spełniać teatralne marzenia

Rozmowa z Dominikiem Nowakiem

Wpływy z biletów to podstawowy przychód teatru. Żeby przyciągnąć widza produkujemy więc nowe pozycje, co przecież kosztuje i... koło się zamyka. Teatry w niewielkich miejscowościach funkcjonują dzięki ogromnemu wysiłkowi ludzi je tworzących...

 

Z Dominikiem Nowakiem, dyrektorem Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku rozmawia Agata Białecka.

Agata Białecka: Za kilka tygodni będzie Pan obchodził drugą rocznicę objęcia stanowiska Dyrektora Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku. Mógłby Pan krótko podsumować ten okres działalności słupskiej sceny?

Dominik Nowak: To już dwa lata!.. Wydarzyło się bardzo dużo – mam nadzieję, że ta zmiana jest zauważalna i oceniana pozytywnie. Zastałem w Słupsku zespół fantastycznych ludzi, którzy kochają, to co robią, ciężko pracują i codziennie walczą z trudną rzeczywistością. Utożsamiamy się z instytucją – inaczej trudno prowadzić, żyć i pracować w teatrze. A bywa różnie. Dwa lata temu mieliśmy długi, perspektywę likwidacji instytucji, o Nowym Teatrze raczej się w Polsce nie mówiło. Gruntownie zmieniliśmy nasz wizerunek - identyfikację graficzną, przestrzeń w której pracujemy, sposób komunikowania się z naszymi odbiorcami. Bierzemy udział w wielu projektach, współpracujemy z innymi podmiotami w całym kraju, pozyskujemy środki na naszą działalność. Przede wszystkim jednak zaczęliśmy robić teatr współczesny, mówiący o nas, badający lokalną tożsamość – nie zaniedbując jednocześnie widza oczekującego rozrywki czy repertuaru szkolnego. Cieszę się, że udało nam się wystawić „Ulicę" najpopularniejszego słupskiego pisarza Daniela Odiji czy „Dwoje biednych Rununów mówiących po polsku" wejherowianki Doroty Masłowskiej. Powstał „Las Villas" w wyniku konkursu dramaturgicznego i we współpracy z krakowskim Teatrem Nowym, nasi aktorzy zaczęli pokazywać się w innych miastach promując Słupsk i instytucję. Dużą wartością jest zaistnienie teatru w środowisku artystycznym. Pokazujemy ambitne spektakle w całym kraju i za granicą, interesują się nami media – na przykład Dziennik Teatralny...

Nowy Teatr im. Witkacego jest jedyną sceną w tej części Pomorza Zachodniego. „Sąsiednie" teatry znajdują się w Gdańsku oraz w Koszalinie. Wielu Pomorzan zaspokaja potrzebę kontaktu z kulturą i sztuką właśnie w słupskim Teatrze. Ten fakt wpływa na dobór repertuaru prezentowanego przez Nowy Teatr?

Oczywiście. Jesteśmy jedynym teatrem dramatycznym w mieście. Naszym obowiązkiem jest zaspokoić oczekiwania kulturalne lokalnej społeczności oraz takie potrzeby stwarzać. Dlatego tworzymy jak najbardziej urozmaicony program artystyczny, edukacyjny i okołoteatralny. Interesariuszy teatru jest sporo. Szeroki wachlarz widzów chce oglądać różne spektakle, uczestniczyć w eventach, działaniach edukacyjnych czy debacie społecznej. Ratusz chce posiadać instytucję, która będzie promowała miasto poza jego granicami. Artyści chcą się rozwijać, tworzyć ciekawe warsztatowo przedstawienia, pracownicy chcą godnie żyć, a ja staram się to wszystko jakoś pogodzić.

Z jakimi trudnościami na co dzień zmaga się Dyrektor Teatru w Słupsku?

Prowadzenie teatru w mieście takim jak Słupsk nie jest najprostszym zadaniem. Mamy najniższe finansowanie wśród teatrów dramatycznych w kraju a prowadzimy normalną, nawet ponad przeciętną działalność. Realizujemy siedem premier rocznie na dwóch scenach. Z jednej strony to bardzo dużo, z drugiej musimy mieć bogaty repertuar – spełniamy wszak obowiązki kilku teatrów działających w dużymi mieście (rozrywkowego, eksperymentalnego, dramatycznego, muzycznego, szkolnego itd.). Tylko, że widzów tutaj jest kilka lub kilkanaście razy mniej niż w większych ośrodkach. Nasze wieczorne spektakle, nawet największe hity, gramy najwyżej 40 – 50 razy. To ilość symboliczna w porównaniu z powtórzeniami przebojów scen krakowskich czy warszawskich przekraczającymi bez problemu 1000 przedstawień. Wpływy z biletów to podstawowy przychód teatru. Żeby przyciągnąć widza produkujemy więc nowe pozycje, co przecież kosztuje i... koło się zamyka. Teatry w niewielkich miejscowościach funkcjonują dzięki ogromnemu wysiłkowi ludzi je tworzących. Wszystkich – od maszynistów, techników, garderobianych – przez artystów - po pracowników administracji i organizacji.

Jakiś czas temu na stronie internetowej Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku pojawiła się informacja, że instytucja doczeka się zmiany siedziby. Na potrzeby Teatru powstanie nowy budynek. Proszę zdradzić więcej szczegółów?

Teatr od 13 lat funkcjonuje w przestrzeniach wynajmowanych od Polskiej Filharmonii „Sinfonia Baltica" im. Wojciecha Kilara. To sytuacja dodatkowo komplikująca naszą pracę. W ramach Gminnego Programu rewitalizacji powstanie Centrum Inicjatyw Społecznych i Artystycznych. Będzie to budynek z sceną i widownią na około 250 osób, zapleczem technicznym, biurowym, salami prób i pokojami aktorskimi. Inwestycja będzie kosztować ponad 13 milionów złotych i zostanie oddana do użytku w 2020 roku. To ogromne wydarzenie dla Nowego Teatru i słupskiej kultury. Startując w konkursie na Dyrektora naszej instytucji dwa lata temu zapowiedziałem, że podejmę starania na rzecz stworzenia siedziby Teatru i powołania w Słupsku festiwalu teatralnego. Jak widać marzenia się spełniają.

Czy nowa siedziba przełoży się na zmianę repertuaru słupskiego Teatru?

Koncepcja nowego budynku ściśle wiąże się planem rozwoju Teatru. Mniejsza, w porównaniu z obecną, widownia pozwoli nam częściej grać spektakle dostosowane organizacyjnie do naszego zespołu. Sale prób i warsztatowe ułatwią działania projektowe i bardziej różnorodną działalność. Populacja Słupska konsekwentnie się zmniejsza, nam zależy na funkcjonowaniu instytucji i jej miastotwórczym charakterze. Razem z budynkiem ewoluujemy w kierunku nowoczesnego interdyscyplinarnego teatru środka.

Nie wybiegajmy jednak zbyt daleko w przyszłość. Skupmy się na najbliższych miesiącach. Jakie premiery będzie można wkrótce obejrzeć w Nowym Teatrze im. Witkacego?

Drugiego grudnia mamy premierę spektaklu „Biedermann i podpalacze" Maxa Frisch'a. Przedstawienie powstaje w ramach międzynarodowego projektu z niemiecka grupą realizatorów i polskim zespołem teatralnym. Zaraz po premierze jedziemy z tym spektaklem do Hamburga i Flensburga. Przed nami również Mikołajki – specjalny pokaz z tej okazji spotkał się z wielkim zainteresowaniem publiczności. Wszystko wskazuje, że w Słupsku św. Mikołaj będzie spotykał się z grzecznymi dziećmi od niedzieli do czwartku – i to po pięć razy dziennie. W grudniu zaczynamy jeszcze próby do komedii psychologicznej „Sex dla opornych", przedstawienie będzie naszą propozycją walentynkową. Międzynarodowy Dzień Teatru chcielibyśmy uczcić premiera spektaklu „Tlen" I. Wyrypajewa – produkcja ma powstać w ramach studenckiego projektu – czy uda nam się na niego zdobyć środki będziemy wiedzieli w najbliższych dniach. Sezon kończymy muzyczną farsą „Dajcie mi tenora" w reżyserii Darka Gnatowskiego, który zagra w niej również tytułową rolę.

Czego by Pan sobie życzył na kolejne lata pracy w słupskim Teatrze?

Żeby udało nam się osiągnąć to, co sobie zaplanowaliśmy. Przynajmniej w siedemdziesięciu procentach...

___

Dominik Nowak - rocznik 80-ty, dyrektor Nowego Teatru w Słupsku, aktor (PWST Kraków), współzałożyciel Teatru Nowego w Krakowie, autor licznych projektów teatralnych, pedagog teatralny, autor dramatów i scenariuszy filmowych, laureat kilku nagród za działalność artystyczną i organizacyjną.

Agata Białecka
Dziennik Teatralny
23 listopada 2017
Portrety
Dominik Nowak

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...