Oto mamy nową epokę!

"Nietota" - reż. Krzysztof Garbaczewski - Teatr Powszechny w Warszawie

Czyli jak wlać nowe wino do starych bukłaków i co zrobić, żeby nie pękły.

Zapomnianego już Tadeusza Micińskiego, młodopolskiego pisarza - swojego czasu popularnego i cenionego przez postaci, takie jak Leśmian czy Witkacy - wskrzesił i ożywił Krzysztof Garbaczewski. Nie pierwszy raz reżyser zrezygnował z podziału scena-widownia, co było ukłonem w stronę Grotowskiego. Dolał oliwy do ognia przez wprowadzenie technologii VR na spektakl. Prozę Micińskiego przekształcił, nie w dramat nawet, ale w byt zupełnie inny. Nie było dialogów, były urywki zdań, czy nawet całe wypowiedzi, które zdawały się nie mieć ze sobą związku. Czy prowadzić miały do formistycznego przeżycia estetycznego?

Można na ten moment nazwać twór ów „happeningiem chaotycznym", czy też zjawiskiem parateatralnym i czekać, aż wpłynie na dalszy rozwój teatru i rozpocznie nową erę. Czy wrócimy do początków, w których panował Chaos i w nim właśnie odnajdywać nam przyjdzie nowy Ład? A może zjawisko to zostanie zaliczone tylko do pewnego nurtu, i przejdzie do kart historii pod jakąś nową nazwą, nie rezonując w większej mierze na dalsze losy teatru...

Tadeusza Micińskiego „Nietota" – powieść mistyczna jest metafizycznym, duchowym wręcz, przewodnikiem po Tatrach. Zjawiska tam opisane nie pochodzą z tego świata. Postaci tam występujące (typu: Kserkses Jakszma, Książę Hubert, Baron de Mangro) mają swoich odpowiedników rzeczywistych (kolejno: Bronisław Malinowski, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Wincenty Lutosławski). Kompozycyjnie i gatunkowo panuje tutaj niesamowity synkretyzm. Prof. Maria Podraza-Kwiatkowska, historyk literatury, widzi tutaj „powieść inicjacyjną, metafizyczną, symboliczną, autobiograficzną, satyryczno-obyczajową, polityczną, sensacyjno-podróżniczą, powieść z kluczem. Inkrustowana bywa wierszami lirycznymi, prozą poetycką i czymś w rodzaju scen dramatycznych. Miejscami przechodzi w traktat religioznawczy, geograficzny lub botaniczny". Dzieło szalenie wymagające i trudne zostało wystawione w nowy sposób, wcale nie zdejmujący zeń trudów interpretacji. Awangardę młodopolską przekształcono w awangardę najwspółcześniejszą, w której (na nasze szczęście lub nieszczęście) dominuje rzeczywistość wirtualna. I dobrze, i źle. Wszystko płynie, płyńmy więc wraz ze wszystkim. Albo się buntujmy. Tak czy inaczej: ewolucja trwa.

Micińskiego uważa się za prekursora polskiego surrealizmu. Mistyka w jego twórczości obejmuje filozofie wschodnie, gnozę, manicheizm, czy nawet satanizm. Twórczość ta nie jest przeznaczona dla wrażliwych, delikatnych i podatnych na szaleńcze doświadczenia dusz. Jest poszukiwaniem ekstremalnych przeżyć, balansowaniem między jawą a snem, wchodzeniem w narkotyczne niemal stany, zaglądaniem w głąb siebie i świata. W „Nietocie" znajdujemy się w dolinie WEWNĄTRZ Tatr. Gór, które inspirowały nie jednego, wielkiego artystę.

Krzysztof Garbaczewski, z tych przeżyć nie rezygnuje, rozwija je w nowym wymiarze i zaprasza do nich swoich widzów. Reżyser, scenograf, autor „teatralnych instalacji", tworzy spektakle interdyscyplinarne – łączy performance, sztuki wizualne i muzykę, co zalicza się do nurtu postdramatycznego. Zadebiutował w 2008 roku w Opolu „Chórem sportowym" Elfriede Jelinek. W jego nietuzinkowym dorobku twórczym mieszczą się adaptacje dzieł takich jak „Tybetańska księga umarłych" w widowisku „Nirvana", „Odyseja" Homera, a nawet antropologiczne dzienniki Bronisława Malinowskiego. Bawi się technologiami próbując znaleźć odpowiedź na pytania natury egzystencjalnej współczesnego świata, włącza najnowsze wynalazki do klasycznych dramatów (chociaż słowo klasyczny trochę inaczej brzmi w tym świetle, niż brzmiało dawniej) – Szekspira, Wyspiańskiego, Reymonta czy też Gombrowicza. Dużo jest w jego repertuarze twórczości Marcina Cecko, z którym to Garbaczewski współpracuje.

„Nietota" w Teatrze Powszechnym jest dziełem zbiorowym – Garbaczewski wraz z Dream Adaptation Society – którego jest współzałożycielem – zbudowali alternatywną rzeczywistość, do której został zaproszony każdy, kto przyszedł na spektakl. Uczestniczy się tutaj w sposób dwuwarstwowy. Płynnie przechodzi się z jednej rzeczywistości do drugiej. Sam Garbaczewski w wywiadzie dla Culture.pl przywoływał termin Edwina Bendyka – „moment erotyczny" – który jest spotkaniem się wirtualnej rzeczywistości ze światem cielesnym – momentem przejściowym z jednej warstwy w drugą. Ciekawym doświadczeniem jest, kiedy biegnąc po alternatywnym, pikselowym świecie, zapominając o tym, że się jest materią – człowiek zderza się fizycznie z drugim człowiekiem i doznaje szoku wewnętrznego. Z „alter-Tatrzańskiej" i surrealistycznej rzeczywistości wraca z powrotem na scenę.

Przez Izę Szostak ustalona została choreografia, dzięki której dało się poruszać po świecie Nietoty przez wykorzystanie tzw. „authentic movement", które polega na improwizowanym właśnie, ekspresyjnym ruchu prowadzącym do głębszego poczucia siebie samego i swojego ciała. Współpracowała wcześniej już z Garbaczewskim przy „Kosmosie" i „Wyzwoleniu". Wyreżyserowała spektakl-performace „Priv", tworzy własne prace choreograficzne, a przez krytyków została uznana za najciekawszą wykonawczynię tańca współczesnego. Poza tym jest absolwentką szkoły baletowej w Warszawie i Dance Academy w Holandii. Była uczennicą słynnego flamandzkiego choreografa Jana Fabre'a. Dzięki niej przebywanie w „Nietocie" stało się uczestniczeniem w zbiorowym transie i swoistej „cielesnej medytacji". Nad czym? Tego trudno już dociec. Medytowaliśmy wszyscy Nietotę.

Muzykę skomponował Jan Duszyński. Specjalizuje się w muzyce teatralnej, ale znany jest też muzyki filmowej (słychać go w „Pokłosiu", czy „Kurierach"). W 2002 roku zdobył II nagrodę w Konkursie Kompozytorskim im. Adama Didura w Sanoku za „Odległe miejsce" – czyli utwór na tenor solo i kwartet smyczkowy. Współpracuje z Teatr Narodowym, Teatrem Dramatycznym, Współczesnym, czy Teatrem Rozmaitości, a jego twórczość zabrzmieć mogła m.in. u Michała Zadary. Niewątpliwie ważna postać. Wprowadził do „Nietoty" kolejny wymiar, wlewając nam w uszy rozmaite, niekiedy pełne niepokoju i psychodelizmu, dźwięki i umożliwił zanurzenie się w spektaklu kolejnemu zmysłowi.

Taniec i doświadczenie wspólnoty ludzkiej przez ruch jest ważnym elementem u Garbaczewskiego. Wszyscy razem biorą w ten sposób udział w dziwacznym tańcu – jak w mistycznym rytuale, znajdując się w dwóch miejscach jednocześnie. Doświadczenie natury, powrót do źródeł, jak sądzi reżyser, jest możliwe już tylko przez nowe technologie. My, którzy zepsuliśmy już dawno pierwotne środowisko, z którego pochodzimy, musimy szukać nowych dróg, aby tam powrócić. To jest już jakaś konkretna propozycja ze strony twórców „Nietoty" na życie we współczesności i dalsze losy świata.

Anna Banasiak
Dziennik Teatralny Warszawa
15 kwietnia 2019

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...