Outsiderzy w operowym horrorze

"Horropera - po tamtej stronie burzy" – dyr. Jacek Wierzchowski - Filharmonia im. M. Karłowicza w Szczecinie

Rzeczywiste składniki spektaklu muzyczno-teatralnego decydujące o jego atrakcyjności i artystycznej jakości zakładają współgranie artystów, muzyki, orkiestry w scenicznej przestrzeni. W przypadku tego projektu należy dodać jeszcze dwa komponenty. A są nimi – plastyczne wizualizacje oraz tekst literacki.

Projekt „Horropera" – po tamtej stronie burzy", miał swoją premierę w dniach 24 i 25 kwietnia 2021 roku . I ze wszech miar zasługuje na uwagę. Przede wszystkim dlatego, że jest skierowany do młodych widzów. A jest to bardzo ważna publiczność dla filharmonii, dla opery i dla teatru. - I dla galerii sztuki – trzeba by dodać.

Ale od początku. Autorami tworzywa literackiego jest Konrad Pawicki, aktor Teatru Współczesnego w Szczecinie oraz Irena Naumowicz, doktorantka literaturoznawstwa na Uniwersytecie Szczecińskim. Autorzy tekstu odwołują się do najlepszych dzieł literatury dziecięcej i młodzieżowej. Pojawia się motyw z „Alicji w krainie czarów", o czym przekonuje podtytuł „po tamtej stronie burzy". I nie tylko. Są też, jakże wyraziste wątki z powieści „Czarnoksiężnik z krainy OZ" (tornado). I bardzo świadome paralele do „Makbeta" Szekspira materializujące się w postaciach Trzech Wiedźm. To fantastyczny pomysł skierowany do widzów, by w scenicznej akcji, w występujących postaciach odczytywali te literackie nawiązania oraz ich symbolikę. Czy kot Dziewczynki to piesek Toto Dorotki, a może to Kot z Chesire? I jest jeszcze sygnał ze strony autorów, że duchem opiekuńczym tego przedsięwzięcia jest Tim Burton. A jak Tim Burton to oczywiście jego film „Edward Nożycoręki". I gothic fantasy, i horror.

Ale to nie wszystko w tej materii. Konrad Pawicki oraz Irena Naumowicz proponują zabawy językowe. Dotyczą one powiedzeń, wyrażeń, na przykład związku frazeologicznego - „dojść do sedna sprawy", wiążącego się również z finałem tej opowieści-libretta. Takich łamigłówek jest bardzo dużo. I jeszcze warto dodać tutaj określenie „outsiderzy" wiążące się z trzema głównymi, oprócz Dziewczynki i Kota, postaciami, czyli z „Toperzem", „Dźwiedziem" i „Boszczykiem", których autorzy pozbawiają przedrostka - „Nie", pozostawiając ich tylko w postaci „podstawy słowotwórczej"! Jakże innego nabierają znaczenia. Zmienia się ich tożsamość i każdy z nich ma swoją własną historię.

Lecz ta literacka materia nie byłaby tak żywa, gdyby nie aktorzy. Wprawdzie zostali usytuowani na scenie, ponad orkiestrą, przy mikrofonach, ale ich gra to prawdziwy wulkan energii i wrażliwości! Paweł Niczewski w roli Narratora fantastycznie kreuje świat tajemnicy, do której zaprasza widzów. Marta Uszko jako Dziewczynka szybko zyskuje sympatię publiczności i jest świetna w partiach wokalnych. Prawdziwy popis swego aktorstwa dają „Outsiderzy". Wiesław Orłowski w roli Dźwiedzia to aktorska perełka w jego głosowej animacji, Rafał Hajdukiewicz jako Toperz idealnie oddaje warunki psycho-fizyczne tego zwierzątka, a Sławomi Kołakowski jako Boszczyk idealnie wpisuje się w stereotyp nie-boszczyka. Konstruuje wokół kreowanej postaci prawdziwy klimat grozy. A Konrad Pawicki dając głos Panu Błyskowi urzeka nienaganną dykcją i umiejętnością różnicowania postaci, bo jeszcze gra rolę Kota a także jest Głosem Wyroczni. Ale są jeszcze trzy demoniczne Wiedźmy. Grażyna Madej, Dorota Chrulska oraz Iwona Kowalska tak interesująco modulują barwą swych głosów, że chwilami ma się wrażenie, iż nad sceną roztacza się zapach piekielnej siarki.

Ale to jeszcze nie koniec tego wyjątkowego spektaklu zatytułowanego jako „Horropera", stanowiącego połączenie gatunku literackiego horroru z operą, tym wyjątkowym dziełem wokalno-instrumentalnym, o którym mówi się, że jest syntezą sztuk. A zatem, kolejnym elementem jest plastyka, która w przedstawieniu ma formę nieziemskiej wprost wizualizacji. W końcu formuła horroru obowiązuje. To, co stworzył wieloosobowy zespół artystów plastyków to szalone i zachwycające ekspresyjne obrazy, które wprost porywają wyobraźnię! I to reprezentujące zróżnicowane formuły plastyczne, od komiksowych poprzez typowe dla gatunku grozy i fantasy sceny bardzo silnie działające na emocje. Prowokujące, wywołujące lęk, to znów zapraszające do świata baśni, w którym może wszystko się wydarzyć. Postaci Słuchów – niezapomniane. Fantastyczny jest Pan Błysk, a także animacje przelatujących przez ekran stad nietoperzy. Artyści plastycy wykorzystali tu chyba wszystkie dostępne im symbole, formy oraz barwy, by stworzyć ten iluzoryczny przerażający świat horroru. Brawo!

Ale przejdźmy do serca tego spektaklu. A jest nim muzyka, kompozytor-dyrygent oraz orkiestra.

Jacek Wierzchowski, wybitny kompozytor muzyki teatralnej, stworzył dzieło muzyczne, które idealnie harmonizuje ze słowem i plastyką oraz głosami aktorów. Kiedy Narrator wprowadza widzów w klimat spektaklu, granica pomiędzy dźwiękiem jego głosu a dźwiękami instrumentów jest prawie niewidoczna. Ale takich podobnych transformacji jest tu więcej, bo cała konstrukcja tego niezwykłego projektu opiera się na ustalonym porządku – słowo-muzyka-słowo. W ten sposób autorzy uświadamiają młodym widzom, że zarówno głos jak i instrument mają swoją barwę, tempo i potrafią ze sobą współgrać. To także przykład, w jaki sposób muzyka odzwierciedla treść słów i emocje, jakie budzą. Słowem to poglądowe dzieło uświadamiające, w jaki sposób muzyka może przejąć rolę słów i wyrażać ich uczucia oraz obrazy, jakie wywołują w wyobraźni. A jednocześnie przykład tego, że może stanowić zupełnie autonomiczny obszar w dziele scenicznym. Bardzo to ciekawa formuła.

A zatem melodie, które skomponował Jacek Wierzchowski to prawdziwe muzyczne perełki. Rozpoczynająca spektakl dźwiękowa burza to utwór z bardzo ciekawym oryginalnym brzmieniem, odbiegającym dalece od znanych nam stereotypów. Dalej - "Taniec Słuchów" – zupełnie inna konwencja, zharmonizowana z ich wyglądem i osobowością. Tej lirycznej, wrażliwej i delikatnej oraz wyciszonej melodii chciałoby się słuchać i słuchać, bo brzmi jak kołysanka. To prawdziwie muzyczna relaksująca terapia. Kompozycyjna oryginalność sprawia, że muzyka jednocześnie dzieli to dzieło na odrębne miniatury, a także łączy je w całość. Że posiada moc wywoływania u widza stosownych emocji. To muzyka narracyjna i dialogowa, dająca napięcie oraz dynamizm. Posiadająca swoje tempo i wyrazistość brzmienia.

Znakomitym pomysłem jest usytuowanie orkiestry na scenie. Dzięki temu widzowie mają wspaniałą okazję do łączenia brzmienia dźwięków muzyki z instrumentami, co jest bardzo ważne, na przykład w przypadku instrumentów dętych. Sekcja perkusyjna, skrzypce, wiolonczele, kontrabasy, a także fagoty dają ogląd młodemu widzowi w zakresie „wytwarzania" przez nie tonów. W tym miejscu warto podkreślić wspaniałą artystyczną formę wszystkich członków orkiestry. Ich zaangażowanie przekładało się na piękne, harmonijne i czyste muzyczne brzmienie tego wieczoru. Jacek Wierzchowski poprowadził orkiestrę w mistrzowskim stylu!

Tutaj należy również powiedzieć, że spektakl był transmitowany on-line i stąd tak ważne jest ustawienie kamer oraz montaż. Zbliżenia aktorów, cięcia wizualizacyjnych obrazów plastycznych, ujęcia poszczególnych instrumentów, wszystko to jest fantastycznie zharmonizowane.

Co jeszcze? Światło. Jak na horror przystało, scenę spowijały ciemności. Dominowała barwa niebieska we wszystkich swoich mrocznych i głębokich odcieniach, co nadawało całości klimat świata fantasy. Ulubionego gatunku i młodych, i starszych widzów.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
27 kwietnia 2021

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia