Pan Szekspir i elfy – część druga

Podglądanie Pana Szekspira - kim są elfy?

"Sen nocy letniej" zawiera tak wiele obrządków ślubnych, że bardzo łatwo wytłumaczyć, skąd się w niej wzięły elfy. Wyobraźnia i wierzenia łączyły z uroczystościami weselnymi obawę przed wpływem złych duchów na losy nowożeńców i ich potomstwo. Zdarzające się skazy na ciele nowo narodzonych dzieci, ich zajęcze wargi i kalectwa napawały ludzi grozą i kazały im odmawiać zaklęcia przeciwko czarom i urokom. Tytania, Oberon i Puk różnią się od złowrogich istot, przedstawianych w takich zaklęciach. Wprawdzie reprezentują siły nadnaturalne, rządzące rzeczywistością i ingerujące w nią, ale dla nowożeńców mają jednak błogosławieństwo. Daje ono nadzieję pomyślności, choć – udzielone przez tak kapryśne moce – nie jest jej gwarancją.

Elfy są w "Śnie..." odpowiedzialne za wszystkie działania magiczne, bliskie marzeniu sennemu. Jednak i fantastyczne istoty roszczą sobie prawo do rzeczywistości. Powołują się na swe związki z postaciami jak najbardziej realnymi. Gdy po raz pierwszy widzimy Tytanię i Oberona, od razu dowiadujemy się o relacjach łączących ich z Tezeuszem i Hipolitą: Tytania podejrzewa męża o romans z królową amazonek, a on oskarża ją o przyczynienie się do rozpadu związków księcia z Perygenią, Egleą, Ariadną i Antiopą. Szczegóły mitu o Tezeuszu obecne w aluzjach Oberona są wymowne: na tle wcześniejszego, realnego zjawienia się ateńskiego księcia – król elfów ukazuje swój własny status jako nie mniej realny.

Należy podkreślić, że przed "Snem..." nie było w literaturze angielskiej takiej poezji o elfach. Na jej niezwykłość składają się nie tylko główne postacie czarodziejskiego świata, lecz także dobór szczegółów charakteryzujących ten świat. Rośliny i zwierzęta z zaczarowanego lasu stanowią elementy "krajobrazu": piekne, zabawne, wzruszające, zabawne, ale nie przez obiektywny opis, lecz przez włączenie ich w zajęcia świata elfów, który współtworzą. Przy tym szereg przedmiotów lub czynności w owym świecie jest traktowanych tak konkretnie i poważnie, jak gdyby realnie istniały – to fantazję czyni wiarygodną. Krytyka nazywa taką figurę literacką "circumstantial realism", realizmem opartym na konkrecie okoliczności. Gdy np. Bottom wysyła elfa o imieniu Pajęczyna, aby upolował szerszenia i zdobył jego miód, upomina go, aby uważał, by "nie pękł woreczek z miodem". Takie dbanie o praktyczną stronę czynności kompletnie niemożliwej nie tylko bawi, lecz także usypia poczucie rzeczywistości widza lub czytelnika. Ma to szczególne zastosowanie w sprawie znów tak sprzecznej z rzeczywistością jak mikroskopijne rozmiary elfów. Żeby odurzyć zdrowy rozsądek słuchaczy, poeta dobiera odpowiednią oprawe dla niewiarygodnie małego wzrostu swoich bohaterów. Przerażone sporem swoich władców "elfy, kuląc się przejęte trwogą/ w żołędnych kubkach kryją się jak mogą".

Tytania i Oberon

Tytania jest królową krainy elfów. Imię to pojawia się w "Metamorfozach" Owidiusza jako jedno z imion bogini Diany, córki Tytana. Można uznać, że Szekspir użył tego imienia dowolnie, bez większej troski o jego etymologię ani o zgranie go z resztą realiów. Jednak w czasach elżbietańskich wierzono, że brytyjskie elfy oraz nimfy z mitologii antycznej należą do jednego gatunku – fairies. Nimfy zaś były towarzyszkami bogini Diany. Królowa elfów mogłaby zatem być przez Szekspira świadomie utożsamiana z Dianą.

Królowa elfów bardzo często była bohaterką przekazywanych ustnie legend i podań brytyjskich. Pojawiała się także w literaturze, jeszcze przed "Snem...", u Chaucera i Spensera. Bywała przedstawiana w dworskich spektaklach, tzw. maskach, np. przy powitaniu królowej Elżbiety w Woodstock w 1575 r. czy w Elvetham w 1591 r. W spektaklach tych królowa elfów była alegorią Elżbiety. W Elvetham zbudowano tuż za pałacem, u podnóża zalesionych pagórków, sztuczny staw w kształcie półksiężyca, a na wysepce elfy towarzyszące swojej królowej śpiewały o Elizie z krainy czarów i o Oberonie, królu elfów.

Motyw romansu królowej elfów z człowiekiem, i to komicznym, w oprawie snu, występuje na długo przed komedią Szekspira. Wykorzystuje go "Opowieść pana Topaza" Chaucera, a zapewne istniał wcześniej. We wspomnianej opowieści bohater chełpi się, że zostanie kochankiem królowej elfów, bo mu się to śniło. Z kolei w "Opowieści kupca" król i królowa podziemi, Pluto i Prozerpina, są świadkami miłosnego nieporozumienia ludzi i interweniują w tym sporze. Wcześniej, w tej samej opowieści, tańczą na czele orszaku ze świata czarów wokół studni w ogrodzie rozkoszy.

Oberon, czy też Auberon, to król krainy elfów. Po raz pierwszy zapewne pojawia się na kartach "Chanson de geste" Huona de Bordeaux z XIII w, przełożonej na angielski przez lorda Bernesa. W opowieści tej Oberon ma zaledwie trzy stopy wrostu i "krzywe ramiona, ale jednak twarz ma anielską". Włada żywiołami i rozgniewany "wywoła deszcz i wiatr, i czarodziejskie burze", Jest przez to bliski Elberichowi, królowi krasnoludów z trzynastowiecznego niemieckiego eposu rycerskiego "Heldenbuch". Imię Elberich, czy w formie z "Pieśni o Nibelungach" – Alberich, uległo we Francji przemianie najpierw w Aubericha, potem Auberona. W legendarnej historii dynastii Merowingów Oberon figuruje jako czarodziej, magik, brat Merowecha, herosa, który według przekazów był pół-człowiekiem, pół-bykiem, spłodzonym na brzegu morza. Można też znaleźć Oberona w dramacie Roberta Greene'a "Historia Jakuba IV". Tu Oberon jest "mniejszy niż król żołędny". Występuje także u Spensera, gdzie zastąpił "w małżeństwie i władzy" starszego brata, przedwcześnie zmarłego Elferona. Jednak dopiero u Szekspira Oberon nabiera życia, indywidualności, bogactwa funkcji i atrybutów. W "Śnie nocy letniej" okazuje się istotą wyższego rzędu, tworem szlachetniejszej natury, jest to król pełen poezji i piękna.

Kiedy poznajemy królewskich małżonków, są oni skłóceni. Kłótnia władców krainy czarów wywołuje również skłócenie żywiołów. W scenie 1 aktu II ukazane są nienormalne zjawiska atmosferyczne, spowodowane przez niesnaski w małżeństwie Tytanii i Oberona. Funkcja Tytanii przypomina tu funkcję Hekate, która była też boginią chaosu. Świat "Snu..." pogrążony jest w chaosie, w którym zło uczynione w jednym miejscu powoduje zło całego świata. Dla Szekspira i jego współczesnych chaos miał o wiele groźniejsze implikacje niż dziś: oznaczał zanik wszelkiego porządku, stan katastrof żywiołowych czy kosmicznych, a także zwichnięcie norm moralnych lub ich całkowity zanik. Przedmiotem sporu małżonków jest chłopiec, "odmieniec". Słowo to oznacza zwykle elfa, którego pobratymcy podrzucają ludziom zamiast ich własnego, pięknego dziecka. Jednak chłopiec ze "Snu" jest właśnie tym pięknym, skradzionym dzieckiem, nie istotą zostawioną w zamian. Tytania zabrała chłopca, bo obiecała to jego matce, i przywiązała się do niego bardziej, niż by wypadało życzliwej osobie, przyjmującej sierotę. Oberon jest wściekły, ponieważ dostrzega, że został z tego tajemnego związku wykluczony. Pragnie sam posiadać przedmiot miłości, na którego punkcie jego żona jest tak zaślepiona, i gdy mu się to nie udaje, karze ją.

Samego chłopca Szekspir nie wprowadza na scenę, ale wspomina o nim parokrotnie. Dla akcji sztuki jest on pozornie niekonieczny: bez trudu można byłoby znaleźć sto innych przyczyn sporu królewskich małżonków. Jednocześnie jednak jest on reprezentantem tych wszystkich postaci w sztuce, które są przedmiotem "handlu" lub walczą o swoją własność. Przecież pozostali bohaterowie również są odmieńcami: akcja sztuki oscyluje wokół ich wymian i zastępstw. Demetriusz, Lizander, Hermia i Helena wymieniają się między sobą (i są wymieniani) niemal w każdy możliwy sposób i we wszystkich konfiguracjach. Bottom także jest "przemieniony" i "przetłumaczony". Będąc początkowo zamienionym w osła odpowiednikiem odmieńca Tytanii, sam staje się odmieńcem, czyli potworem, pozostawionym w miejsce człowieka, którym dotąd był. Chłopiec – odmieniec jest zatem fizycznie niewidoczny, ale w istocie wszechobecny.

Tytania i Oberon kłócą się nie tylko o chłopca, ale wyciągają na światło dzienne wszystkie brudy swojego małżeństwa: ona oskarża go o romans z Hipolitą, on ją o to, że była przyczyną zakończenia związków Tezeusza z całym rzędem kobiet. Być może Tytania jest po prostu leśnym i nocnym sobowtórem Hipolity? Być może Tezeusz niejednej zawrócił w głowie, a obecnie pragnie ustabilizować się poprzez małżeństwo, choć przeszłość wśród snów powraca?

"Czyż nie jestem twoim panem?" - rzuca Oberon najcięższym argumentem, gdy już widzi, że sporu nie wygra. "To i ja bym być panią twą musiała" – odpowiada Tytania i odchodzi. Reakcja Oberona jest natychmiastowa: postanawia ukarać żonę, namaścić jej powieki sokiem z czarodziejskiego kwiatka i w ten sposób skłonić, by pokochała pierwszą maszkarę, którą zobaczy. Oberon mógłby naprawić swoje małżeństwo znacznie prościej, przyjmując Tytanię z chłopcem, zamiast próbować jej go odebrać. Elfy Szekspira są jednak mściwe i zadziorne, co nie pozwala im na polubowne załatwienie spraw. Zaczarowana Tytania zakochuje się zatem w prostaku o imieniu Bottom, zamienionym w osła. Nawet w swojej nieodmienionej postaci, bez oślej głowy, Bottom jest zadufanym w sobie pyszałkiem, zepełnie nie pasującym do lirycznej królowej elfów. Jednak mimo groteskowości, czy nawet pewnej potworności tej sytuacji, Tytania zachowuje swoją królewskość i delikatność. Pieszcząc osła i pragnąc mu usłużyć, ani na moment nie traci twarzy. Komiczny jest tylko przedmiot jej uczuć, ale samo uczucie – nie. Dopiero zdjęcie czaru odmienia jej pragnienia: "Cóż za sny miałam, o mój Oberonie!/ Kochałam osła – tak mi się marzyło. (...)/ Skąd i jak to było?/ Jak teraz szkaradnie w oczach mych wygląda!" Mamy tu do czynienia z klasycznym odkochaniem, po którym obraz ukochanej osoby nie tylko nie jest już nieskazitelny, ale staje się wręcz trudny do zniesienia, odrażający. Dostrzega się wszystkie wady dawnego kochanka. W przypadku Tytanii ma to dodatkowo parodystyczny wydźwięk, ponieważ naprawdę była zauroczona osłem. Jan Kott sprowadza miłosne szaleństwo zaczarowanej Tytanii do jej seksualnej fascynacji olbrzymim oślim fallusem i przywołuje obrazy Fuselego. Jednak ta koncepcja wywołała sprzeciw innych krytyków. A warto przypomnieć, że Tytanię pieszczącą osła namalował także Marc Chagall. Na tym obrazie królowa elfów jest ubrana na biało, a smutny i bardzo czuły osioł tuli się do niej. O ironio, zadurzenie Tytanii Bottomem jest pokrewne namiętności obojga królewskich małżonków do indyjskiego chłopca. Jest tak samo nienaturalne, ponieważ dotyczy istoty innego gatunku. Tytania, ukarana atakiem porażającej namiętności, poniechała chłopca. Owo ustępstwo wobec woli Oberona wzbudziło w nim współczucie i kazało stopnieć stwardniałemu sercu, złagodzić gniew i wyrzec się zemsty. Gdy więc sprawy zostają wyjaśnione, a wszystkie pary – połączone miłością, Oberonowi nie pozostaje nic innego, jak pobłogosławić nowo poślubionych. Król elfów czyni więc to, co kapłan po zaślubinach. Poczucie, że małżeństwo angażuje najgłębsze sprawy w człowieku, kazało przyzywać dlań pomocy nadludzkich potęg. Końcowe błogosławieństwo łączy magię muzyki z urokiem poezji – wszystko po to, by miłość okazała się trwała. Lecz nie ma pewności, że istotnie tak się stanie. Czy może być silna miłość, do której powstania przyczynił się niestały, ślepy Kupidyn? Bóg miłości potrafi zaczarować oczy i serca kochanków, ale miłosne oczarowanie nie trwa wiecznie. W końcu następuje przebudzenie. Dlatego to nie magia miłości jest ostatnim słowem i najważniejszym przesłaniem w "Śnie...". Inna moc objawia się tu wyraźniej. Ponad miłością jest magia wyobraźni, która ją stworzyła.

Świta Tytanii

Do świty Tytanii należy wiele elfów, lecz tylko cztery wymienione są z imienia. To Peaseblossom, Cobweb, Moth i Mustardseed. W tłumaczeniu Koźmiana: Groszek, Pajęczynka, Ciemka i Gorczyczka. W przekładzie Tarnawskiego: Groszek, Pajęczynka, Ćma, Gorczyczka. U Gałczyńskiego: Groszek, Pajęczynka, Ciemka i Gorczyczka, natomiast u Słomczyńskiego: Kwiat Groszku, Pajęczyna, Ćma, Ziarno Gorczycy. Barańczak przetłumaczył: Groszek, Pajęczynka, Pyłek i Gorczyczka. Być może to rozmiar elfów wpływał na tłumaczy w ten sposób, że czuli się zobligowani do zdrabniania i zmieniania imion. Dwór Tytanii stanowią bowiem: Strąk Grochu, Pajęczyna, Ćma i Gorczyca. Przemianowanie i zdrabnianie ich imion zmienia nieco wymowę sztuki. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się tym nazwom, żeby zrozumieć, że należą one do miłosnej apteczki wiedźm i czarownic.

Interpretatorów "Snu..." można podzielić z grubsza na dwie kategorie: jedni widzą w elfach jedynie "malutkie krasnoludki, wobec których pierwiosnek jest wysoki wzrostem, dla których trzecia część minuty jest ważnym odcinkiem czasu" i które "rozkoszują się wszystkim, co piękne i urocze, toczą wojnę ze wszystkim, co pełza i fruwa, o ile nie postępuje właściwie". Inni, w ślad za Kottem, uważają elfy za zgrzybiałe staruchy, rajfurzące swoją panią potworowi. A jednak elfy wprawdzie nie odwodzą swojej pani od związku z osłem, ale przecież są tylko sługami. Przyzwyczajone do bezwzględnego posłuszeństwa, bez mrugnięcia okiem wykonują nawet najbardziej niedorzeczne rozkazy Tytanii i służą Bottomowi bez zdumienia.

Puk – Robin Goodfellow

Nazwa "Puk" oznacza złośliwego demona jako kategorię (nomen generis, nie imię własne) i odpowiada staroangielskiemu "puca" oraz staronordyckiemu "puki". "Puca" w staroangielskim oznacza diabła. W czasach Szekspira była to nazwa potwora przybierającego różnorodne formy, najczęściej konia, ale także orła lub nietoperza, i odpowiedzialnego za ludzkie upadki. Szekspir stopił te wierzenia w jedno z "dobrym druhem Robinem", obecnym w folklorze angielskim, o którym możemy odnaleźć serię przekazów w tekstach powstałych w czasie bliskim napisania "Snu", a w niektórych wypadkach wyraźnie wcześniejszych. Sporo wzmianek o Puku mógł Szekspir znaleźć w książce Reginalda Scota, swoistej encyklopedii wiedzy o świecie czarodziejskim: o duchach, potworach, istotach nadnaturalnych, przesądach i zwyczajach guślarskich. Zawiera ona także wzmianki o wierzeniach dotyczacych Robina i praktyk zostawiania mu przez gospodynie domowe mleka w zamian za zamiatanie domu o północy i inne usługi. Znany komik współczesny Szekspirowi, Robert Tarlton, w utworze "Nowiny z Czyśćca", mówi o wesołych szalonych sztuczkach Robina, szeroko opisywanych w gadkach kumoszek. Natomiast Thomas Nashe w "Strachach nocnych" zauważa, że Robiny (w liczbie mnogiej!) "wyprawiały najwięcej swoich figli nocą; wtedy ucierały słód, otrzymując za swoje trudy konopne koszule, tańczyły na zielonych łąkach, szczypały dziewczęta we śnie, jeżeli nie pozamiatały porządnie domu i, rzecz szczególnie znana, wiodły biednych podróżników na manowce". Na najdawniejszym z zachowanych drzeworytów przedstawiających ludowego Robina Goodfellow, z "Figli i żartów do śmiechu" (1628), trzyma on w prawej ręce ogromną falliczną świecę, a w lewym ręku – wielką miotłę. Ma koźle rogi i koźle kopytka, a na sobie tylko postrzępioną spódnicę ze zwierzęcej skóry.

O Puku wspomina także Edmund Spenser w "Epithalamium" wydanym na początku 1595 r. Warto zauważyć, że przedstawia go jako postać złośliwą: "Niech Puk złośliwy i inne demony/ Niech czarownice o piekielnej mocy/ Niech hobgobliny czartowskiego rodu/ Ominą dom wasz tej weselnej nocy".

Puk, względnie Robin, u Szekspira występuje jako nadworny błazen, ale i zaufany sługa króla elfów, Oberona. Według niektórych podań Robin Goodfellow był synem Oberona i śmiertelnej kobiety, Szekspir nie porusza jednak tego tematu. Puk szerzy w zaczarowanym lesie prawdziwie diabelskie zamieszanie. Zmienia Bottoma w potwora z oślą głową i płoszy aktorów – rzemieślników. Gdy przez pomyłkę namaszcza sokiem z lubczyku oczy nie tego Ateńczyka, o którym myślał Oberon, nie przejmuje się zupełnie: "A to świetny kawał nowy!". Wyśmienitą rozrywką jest dla niego wodzenie antagonistów, Demetriusza i Lyzandra, na manowce i podjudzanie ich do wyzwisk i gonitwy po lesie. Postawa Puka, szczególnie wyrażona w słowach: "Z tego śmieję się serdecznie/ Co się splata niedorzecznie" każe się domyślać pierwiastka czystej zabawy, przeciwstawionej wszelkim prawom, a także niebacznej na konsekwencje, jakie są udziałem jej ofiar. Szekspir zdaje się podejrzewać moce rządzące światem o stworzenie takiego pierwiastka i jego właśnie wcielenie stanowi Robin.

Puk jest złośliwym chochlikiem, lecz nie jest diabłem – jak twierdzą niektórzy. "Lecz myśmy duchy odmiennego rodu: nieraz jam pieścił się blaskami wschodu" – mówi Oberon. Nie można lekceważyć tych słów, interpretując "Sen...". Robin przejmuje w nim rolę Kupidyna z sokiem z czarodziejskiego kwiatu zamiast łuku i strzał. To Puk pociąga za sznurki wszystkich postaci. Wyzwala instynkty i uruchamia mechanizm tego świata. Puszcza go w ruch i jednocześnie wyszydza. Jest reżyserem widowiska, które zaplanował Oberon. Jeśliby przyjąć, że to diabeł splata losy wszystkich postaci w sztuce, "Sen..." staje się złowrogą wizją świata, nie zabawną komedią o miłości. Można się zgodzić, że Puk jest pośrednikiem między bogami a ludźmi, ale pośrednikiem specjalnego rodzaju: zwodzi bogów i oszukuje ludzi. To zwodziciel. Jest uosobieniem ruchu i przemiany. Przekracza granice i obala hierarchie. Przewraca wszystko do góry nogami, ale w tym świecie na opak rodzi się z chaosu nowy ład i odnowiona zostaje siła życia.

Dla Puka nie istnieje czas i przestrzeń. Jest on transformistą i prestidigitatorem. Ma w sobie coś ze zwierzęcia i z fauna. Jakich krzywd można od niego oczekiwać? Spicia śmietany? Zepsucia masła czy piwa? Zwodzenia nocnych wędrowców, najczęściej pod gazem? To tylko psoty, Robin jest dokuczliwy, ale niegroźny. To błazen, jak sam przyznaje.

Jako reżyser przedstawienia, zaplanowanego przez Oberona, i mistrz ceremonii, Robin zamyka sztukę, przyjmując w epilogu kolejną rolę. Kim jest wówczas? Może wcieleniem Komusa, greckiego bożka karnawałowych zabaw i obrzędów, którego opisał Filostratos w "Portretach"? Może u Szekspira Filostratos stał się Filostratem, mistrzem ceremonii na dworze Tezeusza? Przyjmując, że świat elfów jest odbiciem świata dworskiego, Filostrat jest tożsamy z Pukiem, Mistrzem Nieładu, który w epilogu wraca do swojego autentycznego prototypu, czyli karnawałowego boga Komusa z "Portretów" rzeczywistego Filostratosa.

Epilog odsłania ustami Puka, że całe przedstawienie można potraktować jako "letnie sny na jawie". Uczestnicy przedstawienia – ci na scenie – wielokrotnie przekraczali granice snu i jawy, jednak ich przebudzenie trudno uznać za pełne, skoro dokonuje się w obrębie teatru, czyli snu. Teatralne przebudzenie stanowi szansę dla widzów, uczestników sztuki spoza sceny, pozwalając odkryć prawdę samego teatru. Jego magia działa jak sen: ożywiająco, krzepiąco. Odsłania również to, co na jawie czasem się zatraca, zaciera – jako zbyt odpychające, trudne do przyjęcia. Także mity i czary zdradzają powiązanie ze snami, marzeniami sennymi, grą wyobraźni. Tej ostatniej – oraz magii z nią związanej – poświęcił się Szekspir w "Śnie nocy letniej" najpełniej.

Fragmenty "Snu nocy letniej" w przekładzie W. Tarnawskiego i moim; fragment Spensera w przekładzie moim.

___

Bibliografia:

1. An Introduction [w:] W. Shakespeare, A Midsummer Night's Dream, Penquin Books, London 1994.
2. P. Mroczkowski, Wstęp [w:] W. Shakespeare, Sen nocy letniej, Wrocław 1987.
3. G. Chaucer, The Canterbury Tales, Norwalk 1978.
4. M. Travelyan, Historia społeczna Anglii, Warszawa 1971.
5. H. Biegeleisen, William Szekspir. Próba charakterystyki, Lwów 1897.
6. J. Kott, Tytania i głowa osła [w:] Szekspir współczesny, Kraków 1999.
7. K. Duniec, Kaprysy Prospera, Warszawa 1998.
8. B. Evans, Shakespeare's Comedies: A Midsummer Night's Dream, Oxford 1960.
9. B. Malinowski, The Language of Magic [w:] M. Black ed., The Importance of Language, New York 1962.
10. T. Keightley, The Fairy Mythology, London 1990.
11. E.K. Chambers, Shakespeare: A Survey, London 1925.
12. J. Kott, Ślepy Kupid i Złoty Osioł [w:] Płeć Rozalindy, Kraków 1992.
13. T. F. Thiselton Dyer, Folk-lore of Shekespeare, New York 1884.
14. Gibińska, Kapera, Fabisiak, Szekspir. Leksykon., Kraków 2003.
15. W. Chwalewik, Szekspirowskie i renesansowe wyobrażenia o świecie i człowieku [w:] Szkice szekspirowskie, Warszawa 1983.
16. A. Żurowski, Czytając Szekspira, Łódź 1996.
17. M. Bachtin, Twórczość Franciszka Rabelais'go a kultura ludowa średniowiecza i renesansu, Kraków 1975.
18. H. Craig, English Religious Drama of the Middle Ages, Oxford 1960.
19. J. Kydryński, Przypisy do Szekspira, Warszawa 1993.
20. E. Dowden, Wprowadzenie do Szekspira, 1877.
21. K. Briggs, A Dictionary of Fairies, New York 1976.
22. T. Nashe, Terrors of the Night, London 1594.
23. J. Bolewski, Sen nocy letniej: teatralne przebudzenie [w:] Objawienie Szekspira, Warszawa 2002.

Maja Margasińska
Dziennik Teatralny
16 czerwca 2016

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia