Perła niepewności

"Lustrzana chmura" - reż. Robert Jarosz - Teatr Animacji w Poznaniu

Moda na zwrot ku naturze dotarła także do teatru. Z pytaniami o to, ile przyroda robi dla człowieka, i jakie on zajmuje w niej miejsce, zmagali się podczas premiery "Lustrzanej chmury" mali widzowie.

"Lustrzana chmura" to najnowsza propozycja dla dzieci, jaką w Teatrze Animacji przygotowali Robert Jarosz i Justyna Czarnota, tandem reżysersko-pedagogiczny. Spektakl narodził się w niecodziennych okolicznościach. Scenariusz przedstawienia, scenografia i muzyka powstawały w czasie prób. Inspiracją do realizacji "Lustrzanej chmury" były mity i legendy japońskie, które - jak każde inne legendy i przypowieści - wyjaśniają od pokoleń rzeczy trudne i uczą, jak żyć. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni przez wieki postrzegali w otaczającej ich rzeczywistości przedłużenie ich samych i kontemplowali związek człowieka z naturą. Na Wschodzie człowiek jest integralną częścią zarówno fauny, jak i flory, ale już w kulturze zachodniej pełni funkcję nadrzędną wobec otaczającego go świata.

Bohater spektaklu narodził się z miłości bogini lasu do człowieka. Chłopiec słyszy i widzi wokół siebie dużo więcej niż inni ludzie, ale nie rozumie dlaczego. Przyczyna jego wyjątkowości leży głęboko na dnie morza, gdzie lądują perły upuszczane przez Lustrzaną Chmurę zamiast kropli deszczu. Ich poławiaczki powierzają Chłopcu jedną z nich, dzięki czemu może lepiej poznać siebie i znaleźć swoje miejsce w świecie przyrody.

Baśniowość przekazu - oprócz charakterystycznie dla legendy prowadzonej narracji - zawarta została również w tworzonej na żywo muzyce i scenografii. Muzyka skomponowana przez Adama Świtałę pozwala zwrócić uwagę na rzeczy, których zwykle nie zauważamy. Dzięki niej na scenie grają liście, a kamyki kąpiące się w strumieniu śpiewają swoją pieśń. Chwilami jednak potrafi także wprowadzić w trans, być częścią swoistej ceremonii. Przypomina, jak wielka siła drzemie w naturze.

Pavel Hubička, autor scenografii, w przeciwieństwie do kompozytora, pozwolił się z kolei uwieść kulturze Wschodu. Odwołania do niej można wyraźnie dostrzec zarówno w kostiumach, jak i charakteryzacji aktorów. Lalki zaprojektowane przez artystę w swojej konstrukcji przypominają lampiony - kiedyś robione z papieru ryżowego, dziś często z bibuły. Na scenie oprócz nich aktorzy animują także maski (które ukrywały więcej niż tylko twarz, np. część tułowia i ręce). Doszukać się w nich możemy korespondencji z teatrem n. Te jednak były lżejsze w formie i oszczędne w kolorze.

Idąc dalej tropem japońskim, możemy powiedzieć, że "Lustrzana chmura" to teatralne haiku, oddające istotę chwili. Ale to też poezja drogi, którą musi przebyć człowiek, by odnaleźć samego siebie. To subtelne aluzje do dawnych estetycznych form. A także teatr na serio, gdzie małego widza traktuje się jak równego sobie.

Przy realizacji spektaklu obecny był pedagog teatru, więc pozostaje tylko wierzyć, że wszystko to nie będzie dla sześciolatka, do którego przedstawienie jest kierowane, zbyt trudne. Obawy te towarzyszyły mi niestety niemalże od początku trwania spektaklu. Patrząc na reakcje dzieci, odniosłam wrażenie, że mały górski strumyk był dla nich rwącą rzeką, a pojedynczy powiew wiatru niszczycielskim żywiołem.

Monika Nawrocka-Leśnik
kultura.poznan.pl
10 marca 2016

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia