Pewnego razu w Dublinie

"Once" - reż. Wojciech Kępczyński - Teatr Roma w Warszawie

Nareszcie! Po martwych miesiącach z covidem można na legalu pójść do prawdziwego teatru. Sala była pełna, jak na przepisy pandemiczne, czyli formalnie i oficjalnie co drugie miejsce puste. Widzowie musieli też mieć na sobie maseczki zakrywające usta i nos oraz wypełnić oświadczenie o stanie zdrowia, więc byłam na miejscu, jak nigdy, z półgodzinnym wyprzedzeniem.

Punktualnie o dziewiętnastej uśmiechnięci muzycy zaczęli wychodzić na scenę, niezauważalnie, przy zapalonym świetle i się stroić: skrzypce, gitary, flet, akordeon, perkusja, pianino, altówka, wiolonczela... a potem zagrali i zatańczyli. Ta swoista uwertura wybrzmiała bardzo dziarsko, prawie biesiadnie. Taki trochę western, trochę irlandzkie tańce, trochę wesele w południowej Polsce. I to wszystko miało sens, bo „Once" opowiada historię rodowitego dublińczyka i dziewczyny z Europy Wschodniej, którzy snują historię swoich uczuć w obliczu wyjazdu do Stanów Zjednoczonych.

Musical powstał trzynaście lat temu na podstawie irlandzkiego filmu o tym samym tytule. Rok później utwór „Falling Slowly" przyniósł jego twórcom Oscara za najlepszą piosenkę oryginalną. W polskiej wersji, w jak zwykle świetnym tłumaczeniu Michała Wojnarowskiego, to „Krok za krokiem". Ten temat przewija się przez cały musical, jest jego głównym motywem pośród ogromu innych pięknych utworów, a na początku historii łączy trochę bezczelną czeską imigrantkę z gburowatym tubylcem. Nie wiadomo, które z nich jest bardziej godne pożałowania – ona: sama z dzieckiem, mieszkająca w wynajmowanym mieszkaniu z gromadą ubogich przybyszów z biedniejszej części świata, czy on: niby u siebie, ale zależny od ojca, bez pracy, pieniędzy, samotny i zgorzkniały. Spoiwem ich znajomości staje się muzyka, bo choć oboje udają, że to niby nic takiego, to jednak ona jest motorem wszystkiego, energią budzącą miłość, która ożywia i porządkuje cały otaczający świat. I już są zwycięzcami. Główna bohaterka, Dziewczyna, zaczepia grającego na ulicy Faceta „na zepsuty odkurzacz", lecz ten banalny pretekst ma jej tylko pomóc w przełamaniu muru jego lęku, w skruszeniu tej skorupy, za którą kryje się każdy wrażliwy twórca i artysta.

. Bardziej niż historia dwojga ludzi, którzy się w sobie zakochują, „Once" jest opowieścią o walce o własne marzenia. Nieważne, czy twoje serce zostało zranione, kiedy miałeś lat szesnaście, czy dwadzieścia, czy uświadomiłeś sobie ból istnienia dopiero po trzydziestce. Brak nadziei i wiary we własne możliwości czyni życie człowieka szarym, zakochanie – wręcz przeciwnie, nadaje kolorów i staje się jest motorem do działania. Ale nic nie uwolni nas od ciężaru podejmowania wyborów, i dlatego ta historia opowiada przede wszystkim o samodzielności, wierności sobie i o prawdziwej przyjaźni, o tym włoskim „volere bene", czyli pragnieniu dobra dla drugiej osoby. Dowcipne dialogi dodają lekkości fabule i rozładowują wzruszenie, które podchodzi widzowi do gardła, kiedy słyszy bardzo szczere i głębokie teksty piosenek. Do tego piękne melodie, świetne aranżacje Jakuba Lubowicza i ten nieporównywalny z niczym innym urok koncertu na żywo... Musical został przeniesiony z kameralnej na dużą scenę, aby sprostać wymogom bezpieczeństwa, a artyści aż buzują radością i zapałem, po trzech miesiącach przymusowej abstynencji od występów.

Wszyscy są wokalistami i instrumentalistami, absolwentami prestiżowych akademii muzycznych, laureatami konkursów i festiwali – i to słychać. Na pierwszym miejscu jest dla mnie odtwórca roli Faceta, Paweł Mielewczyk – wspaniały głos, świetnie prowadzony i o pięknym tembrze, idealna dykcja, bardzo dobre aktorstwo, niezły gitarzysta i kawał przystojniaka w jednym! Zachwycająca wokalnie była również Marta Masza Wągrocka jako Dziewczyna, wrażliwa pianistka z kpiącą miną. Oprócz głównych ról najbardziej wyróżniali się skrzypaczka i wokalistka Marta Zalewska w roli zmysłowej i wyzwolonej Rezy oraz Wojciech Czerwiński jako targany namiętnymi uczuciami właściciel sklepu muzycznego, Billy, i tworzący z nim komiczny duet Artur Gierczak jako Bankowiec.

Cały zespół był rewelacyjny, do czego nas już Wojciech Kępczyński przyzwyczaił... Idźcie koniecznie!

Agnieszka Kledzik
Dziennik Teatralny Warszawa
4 lipca 2020

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...