Pięć obywatelstw Izaaka Blumenfelda

„Pięcioksiąg Izaaka" – reż. Wojciech Kobrzyński – Białostocki Teatr Lalek

„Pięcioksiąg Izaaka" to adaptacja opowieści Angela Wagensteina o przygodach Izaaka Jakuba Blumenfelda, Żyda z małego miasteczka położonego niedaleko Drohobycza. Wojciech Kobrzyński wraz z zespołem przenieśli ją na deski Białostockiego Teatru Lalek, nadając historii mężczyzny, który przeżył dwie wojny światowe, trzy obozy koncentracyjne i był obywatelem pięciu ojczyzn, niepowtarzalnego uroku. Ich adaptację ogląda się z taką samą fascynacją, jaka towarzyszy lekturze książki Wagensteina.

„Pięcioksiąg Izaaka" w reżyserii Wojciecha Kobrzyńskiego rozpoczyna się od wejścia żydowskiej orkiestry, za którą wbiega krawiec Izaak Jakub Blumenfeld, taszcząc ze sobą pięć walizek. Zespół odjeżdża, nie czeka na spóźnialskiego, ten potyka się, wypuszcza z rąk walizki. Zawiedziony zaczyna zbierać rzeczy i snuć swoją opowieść rozpoczynającą się w Kołodźcu koło Drohobycza. Tam do rodziny Blumenfeldów dociera wezwanie skierowane do młodego Izaaka, by za Austro-Węgry szedł walczyć. Podobne rozporządzenie trafia do miejscowego rabina, w którego siostrze podkochuje się nastoletni Blumenfeld. Tak oto rozpoczyna się wędrówka życia bohatera. Napięcie opowieści rośnie z minuty na minutę, ukazując perypetie Izaaka w trackie dwóch wojen światowych i panującym po nich trudnym okresie.

Udana transformacja historii z kart powieści na teatralne deski pozwoliła przenieść zasiadającego w fotelu odbiorcę w samo jądro tego, co współcześnie określamy mianem storytellingu, a w bezpośrednim tłumaczeniu terminu na język polski – gawędziarstwem. Wszystko to za sprawą umieszczenia Zbigniewa Litwińczuka, aktora wcielającego się w starego Izaaka, jak najbliżej widowni. Jego monologi ze wspomnieniami oraz zbieranie, przekładanie i otwieranie walizek, nadają snutej opowieści wiarygodności. Tuż za bohaterem, na podwyższeniu, znajduje się druga scena. Odgrywa się na niej wszystko, o czym on mówi, co przywołuje ze swej przeszłości. To właśnie tam toczy się większość fabuły – młody Izaak (rola mistrzowsko zagrana przez Mateusza Smacznego) poznaje Sarę z szarozielonymi oczyma (Izabela Maria Wilczewska), rusza z jej bratem rabinem(Artur Dwulit) w wir działań wojennych, tam też rozgrywa się zamykająca książkę i teatralną adaptację „Końcowa apokalipsa, czyli objawienie". Takie połączenie pozwoliło twórcom stworzyć przepiękną opowieść w opowieści, która urzeknie niemal każdego widza szukającego ciekawych form narracji.

„Pięcioksiąg Izaaka", pod względem poruszanej tematyki, wart jest potrójnej uwagi. Po pierwsze, jest to historia, w której panuje humor. Izaak niczym Szwejk przeżywa zabawne przygody. W tym, nawet gdy trafia do nazistowskiego obozu, na twarzach widzów pojawiają się uśmiechy. Po drugie, widowisko w zgrabny sposób porusza aktualne tematy, takie jak pochodzenie i tożsamość. Bohater urodzony w żydowskiej rodzinie, w Drohobyczu, na terytorium Austro-Węgier, staje się Polakiem, Niemcem, Rosjaninem – przynależności zmieniają się jak w kalejdoskopie, w zależności od sytuacji politycznej. To daje do myślenia. W tym miejscu, chciałbym polecić sztukę wszystkim osobom cierpiącym na judeofobię i skrajny nacjonalizm. Po trzecie, Pięcioksiąg Izaaka to przepiękna dyskusja na temat relacji Boga i człowieka w momentach gdy na ludzkość spadają nieszczęścia. Przed i po II wojnie światowej powstało mnóstwo dzieł sztuki stanowiących dyskusję na ten temat. Opowieść autorstwa Angela Wagensteina jest jednym z ciekawszych głosów, potrafiącym często zaskoczyć odbiorcę.

Na koniec pozostaje mi wspomnieć o dwóch elementach, umilających odbiór spektaklu. Pierwszym jest scenografia autorstwa Wiesława Jurkowskiego, wieloletniego scenografa teatru. Jak zwykle, w przypadku tego artysty, jest ona na najwyższym poziomie. Drugim elementem jest wprowadzenie do spektaklu muzyki na żywo– za tę warstwę widowiska odpowiada Krzysztof Dzierma. Zabieg pozwala widzom wniknąć w bezpowrotnie utraconą rzeczywistość i poczuć niepotarzany urok żydowskiego świata, którego centrum znajdowało się w Kołodźcu koło Drohobycza.

Jakub Sosnowski
Dziennik Teatralny Białystok
23 października 2018

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia