Piekło to my

"Mleko" - reż: Sebastian Chondrokostas - Teatr Kamienica, Warszawa

Zdziwią się ci, którzy po warszawskim Teatrze Kamienica spodziewali się wyłącznie rozrywki. "Mleko" Sebastiana Chondrokostasa to mocna rzecz o kobiecie, która nie umie pogodzić się z chorobą syna. Anna Chodakowska w głównej roli - wybitna.

Zaczyna się ostro. Na scenę wpada młody chłopak i w napadzie szaleństwa maże czerwonym sprejem po białych sterylnych ścianach. Za chwilę wchodzi kobieta, lekko zgarbiona i smutna. Powoli wyciera brudne ściany - to jej stały rytuał. Sprząta po chorym synu. 

Sztuka Vassilisa Katsikonourisa słusznie uchodzi za jedno z najciekawszych osiągnięć współczesnej greckiej dramaturgii. Oto rodzina emigrantów z Gruzji, która po upadku Związku Sowieckiego wraca do ojczystych Aten. Teraz Rina (Anna Chodakowska) i jej dwóch synów: cierpiący na schizofrenię Lefteris (Rafał Fudalej) i Antonis (Andrzej Andrzejewicz), próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Sebastiana Chondrokostasa te próby jednak najmniej interesują. Reżyser akcentuje to, co w dramacie najciekawsze, czyli wielowymiarową relację matki i jej nieuleczalnie chorego syna. 

Reżyser nie próbuje rozgrzeszać ani usprawiedliwiać bohaterów. A ci nie boją się śmieszności ani brzydoty. Każdy z nich jest tu chory na inny sposób. Rina Anny Chodakowskiej (chciałoby się częściej widywać aktorkę na teatralnych deskach) żyje z dnia na dzień i drży o każdą minutę chorego Lefterisa. Celem jej życia staje się pilnowanie, by Lefteris połknął jedną z kolorowych tabletek, jej amuletów, i by nie zamknięto go w szpitalu psychiatrycznym. Rina coraz bardziej upodabnia do swojego chorego dziecka - często zawiesza wzrok, beznamiętnie patrzy w jeden punkt, jest nieobecna. Żyje jego życiem, stara się patrzeć na świat jego oczami. 

Lefteris Rafała Fudałeja, zamknięty w świecie dziwacznych urojeń, zdaje się nie dostrzegać troski matki. Jest wobec niej wulgarny i bezwstydny, łagodnieje tylko chwilami. Aktor idzie jeszcze o krok dalej, bo drwi z degradacji swego bohatera. Jakby wiedział, że szpital, przed którym matka i brat tak bardzo próbują go ustrzec, ma we własnym domu. Szpital oznacza dla niego śmierć, a dom jest rezerwatem, w którym można godniej dogorywać. Żałośnie smutny to świat. Bez nadziei, że jutro oznacza coś lepszego. Bez nadziei, że śmierć to wolność. Bo z piekła nie da się uciec. Nigdy.

Agnieszka Michalak
Dziennik
11 lipca 2009

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...