Piękno, artyzm i dowcip

"Il barbiere di Siviglia" - reż. Jitka Stokalska - Polska Opera Królewska

To już kolejny powrót Jitki Stokalskiej do arcydzieła opery komicznej Gioacchino Rossiniego "Cyrulik sewilski". I tak jak poprzednie inscenizacje tej wybitnej artystki "Cyrulika sewilskiego", tak i ta na scenie Polskiej Opery Królewskiej jest znakomita. Pod każdym względem: muzycznym, wokalnym, aktorskim, inscenizacyjnym, scenograficznym.

Rzecz utrzymana jest w tzw. konwencji tradycyjnej. To wspaniałe, że są jeszcze (nieliczni) artyści, którzy mają odwagę (bo to jest pewien rodzaj odwagi) nie przerabiać na tzw. nowoczesność dzieł klasycznych. Jitka Stokalska nie tylko ma odwagę, ale doskonałą wiedzę i talent. Nie ma tu pychy reżyserskiej, wszechobecnej dziś na scenach i powodującej tzw. uwspółcześnianie klasycznych utworów poprzez dopisywanie przez reżysera własnych bazgrołów. Swoją inscenizację Jitka Stokalska wyprowadza wprost z partytury dzieła Rossiniego. Toteż wszystkie elementy składające się na ten znakomity spektakl, zarówno wątki muzyczne, jak i stricte teatralne, tworzą spójną artystycznie, harmonijną całość.

Swoją operę napisał Rossini w ciągu zaledwie trzech tygodni. Świetne libretto oparte na sztuce francuskiego dramaturga Pierre'a Beaumarchais'go (którą ponoć zachwycił się kompozytor i stąd pojawił się pomysł powstania opery) z doskonałym wyczuciem dramaturgii sceny ułożył Cesare Sterbini. I tak od ponad dwustu lat "Cyrulik sewilski" nie schodzi z repertuarów teatrów operowych. Należy do najczęściej wystawianych oper, najbardziej ulubionych przez publiczność.

W warstwie fabularnej libretto zawiera dynamicznie rozwijającą się akcję i stwarza wykonawcom duże możliwości tzw. wygrania się aktorskiego. Każda z postaci jest w jakiś sposób charakterystyczna, ma własną osobowość, temperament i sposób bycia. Zresztą każda z postaci ma swoją charakterystykę, własny rytm, wątki muzyczne określające bohatera w partyturze. Ponadto nieskomplikowana, ale ciekawa i ogromnie zabawna treść libretta w połączeniu z piękną muzyką, melodiami do zapamiętania od razu, no i odzwierciedlonym w partyturze świetnym poczuciem humoru Rossiniego - wszystko to zapewniło operze sukces trwający do dziś.

Wokalna wirtuozeria

Przedstawienie Jitki Stokalskiej podkreśla wszystkie te zalety dzieła Rossiniego. Ponadto reżyser odznacza się także własnym poczuciem humoru, co ma swój wyraz na scenie, na przykład w uroczych pląsach mimów, zabawnych elementach scenografii (postać Rossiniego z papier mâché czy strzały Amora i inne). A także rzecz podstawowa, czyli warstwa muzyczna spektaklu znakomicie zrealizowana i prowadzona przez Dawida Runtza, pod którego kierownictwem orkiestra świetnie wchodzi w relacje ze śpiewakami, a także z chórem.

No i główni bohaterowie, a mianowicie śpiewacy prezentujący prawdziwą wirtuozerię wokalną i aktorską (widziałam pierwszą premierę). Dariusz Machej jako Don Bartolo, pragnący pojąć za żonę swoją wychowanicę Rosinę, której atrakcyjność dla starego sknery jest tym większa, iż dziewczyna posiada majątek. Ale Rosina z wzajemnością kocha przystojnego hrabiego Almavivę (świetna rola Karola Kozłowskiego). Zazdrosny Bartolo ima się różnych chwytów, by zrealizować swoje zamiary względem Rosiny. Świetnie poprowadzona partia, zarówno wokalnie, jak i stricte teatralnie, z wyrazistym wykorzystaniem warsztatu aktorskiego w zakresie charakterystycznej postaci komicznej.

W postać Rosiny wcieliła się wspaniale głosowo i aktorsko Iwona Handzlik, niełatwe partie wykonując pięknie, z lekkością (chwilami ujmująco lirycznie), kreując portret charakterologiczny swojej bohaterki nie tylko jako osoby bardzo urodziwej, ale też i sprytnej, która z uporem dąży do obranego celu. Krótko mówiąc, wie, czego chce.

Wojciech Gierlach również doskonale wokalnie i aktorsko oddaje zapisaną w libretcie oraz partyturze charakterystyczność postaci Don Basilia, nauczyciela śpiewu, przekupnego, łasego na pieniądze jegomościa, dzięki czemu próba poślubienia Rosiny przez starego Bartola nie dojdzie do skutku, natomiast sprytny plan Figara, tytułowego cyrulika, zostanie zrealizowany i Rosina poślubi hrabiego Almavivę.

Figaro - w świetnym wykonaniu Tomasza Raka (śpiewak grał już tę rolę przed trzynastu laty także w inscenizacji Jitki Stokalskiej) - jest właściwie motorem całej akcji, dialoguje ze wszystkimi, pojawia się niemal wszędzie, jest niezwykle ruchliwy i dynamiczny. Artysta znakomicie łączy wykonanie wokalne z interpretacją aktorską postaci, którą gra.

Nie można pominąć pięknej, funkcjonalnej i jakże wspaniale wpisującej się w libretto oraz partyturę scenografii. Marlena Skoneczko na tej maleńkiej zabytkowej scenie zbudowała dekorację oddającą klimat dawnej Sewilli.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
1 lutego 2020
Portrety
Jitka Stokalska

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...