Pierwsi ludzie na Kabatach

"Upadek pierwszych ludzi" - reż. Antoni Ferency - Teatr Soho

Wiele napisano o kryzysie męskości, ale tak naprawdę należałoby raczej zwrócić uwagę na koniec wzorca kobiety zależnej od mężczyzny. Zamiast upadku nadchodzi równość, chociaż powoli i nie wszędzie, o czym nie powinniśmy zapominać przy rozpływaniu się w zachwycie albo pogardzie wobec tej epokowej zmiany.

W końcu dostrzegamy krzywdzące spychanie na margines wielości męskich tożsamości, które wcale niekoniecznie pragną opierać się na dominacji względem kobiet. Właśnie w takiej sytuacji postawieni zostają bohaterowie "Upadku pierwszych ludzi" Antoniego Ferencego w jego autorskim przedstawieniu na scenie stołecznego Zespołu Teatralnego Koło.

Temat Adama i Ewy, mitycznych pierwszych przedstawicieli ludzkości, wydaje się być zgrany do granic możliwości, we wszystkich epokach traktowano go już przecież na najróżniejsze sposoby. A jednak ciągle może stanowić ciekawy pretekst, co pokazuje sztuka Ferencego. Debiutujący reżyser swoich bohaterów umieszcza na stacji warszawskiego metra. To właśnie tutaj pierwszy mężczyzna na Ziemi, technik zajęty pracą nad udoskonalaniem podziemnej kolejki, nieoczekiwanie spotyka dziwnie odmienną istotę - kobietę. Oboje rozpoczynają podróż bogatą w nieustające zaskoczenia dla nich samych, mierząc się z licznymi nieporozumieniami, zmuszeni do współpracy i walki z własnymi słabościami. A w końcu zostają skazani na wspólne wygnanie, na siebie.

"Upadek..." jest przedstawieniem dopracowanym i piekielnie inteligentnym. Ferency komentuje za jego pomocą problemy komunikacyjne w relacjach płci, ich pragnienie bliskości i bolesne poszukiwanie drugiej strony. Klasyczny temat zderza ze współczesnością, na nowo odczytując biblijny motyw kobiety stworzonej na podobieństwo mężczyzny, co wyraźnie pokazuje już pierwsza ze scen, w której młodsza techniczka w przerysowany sposób naśladuje ruchy partnera. Ona też może być równie dobra w swoim zajęciu, nie chcąc chować się w cieniu mężczyzny, potrafi się uczyć. Stwórca-Konstruktor, wyraźnie męski, jest tutaj miłosierny, ale zarazem wyzywająco dwuznaczny kiedy "naradza się" z pierwszym mężczyzną na Ziemi, a ona jest z kolei zajęta pracą w odosobnieniu. Ferency gra tymi motywami, prowokuje i modyfikuje kanon. Drwi nawet z języka: to on jest u niego "człowiekiem", kiedy ona tylko "kobietą". Jabłka otrzymuje oboje pierwszych ludzi, a zamiast podstępnego węża jest mężczyzna wysłany do pracy "burzącej harmonogram" przy naprawie bramek biletowych na pętli metra na Kabatach. To właśnie ów boski plan jest jednym z głównych przedmiotów ostrza tej ironii - pomieszanie płci bardziej niż grzechem pierworodnym skutkuje upadkiem genialnego projektu. Metro, szczyt technologii nowoczesnego miasta, miejski raj, wymyka się spod kontroli Konstruktora.

Ważnym elementem przedstawienia jest erotyka. Ferency nie waha się mówić o wadze pożądania, pokazując jak ważny element stanowi dla uczucia dwojga ludzi. W "Upadku..." spotykamy i dosłowną nagość, ale pokazaną subtelnie i stanowiącą kolejny pretekst do wysokiej klasy dowcipów. Wszystko to wzmacniają ciekawe pomysły sceniczne, od żartobliwego zachwytu urodą drugiej strony, który nastąpić może dopiero po uprzednim, wielkim zdziwieniu, po rewelacyjną scenę pokazującą skutki seksualnego uniesienia.

Przedstawienie Ferencego jest krótkie, trwa niewiele ponad godzinę, którą reżyser zręcznie wypełnia. Od początku czujemy jego niesamowity rytm podkręcany ironiczną muzyką na żywo, wszystko jest wartkie, gęste, aż do finałowej sceny. Zabawa klasyką kultury miesza się z tą przy użyciu scenografii (mężczyzna odrzuca jabłko w dosłownym sensie) i dialogów, które ciągle kpią z różnic między płciami, ale bez ich ukrytego wartościowania. Wszystko wypada tym lepiej, że w role wcielają się znakomici aktorzy. Na scenę wraca rewelacyjna Klara Bielawka, konsekwentnie niewykorzystywana należycie przez macierzysty Teatr Dramatyczny, chyba najciekawsza aktorka młodszego pokolenia w dzisiejszych teatrach stolicy, której tak ciekawie obsadzonej nie oglądaliśmy bodaj od Śmierci i dziewczyny w Dramatycznym, premiery sprzed przeszło czterech lat. Również jej znakomicie obsadzeni partnerzy: Jacek Beler (Mężczyzna) i Henryk Niebudek (Konstruktor), pokazują jak dobrą pracę ze swoimi aktorami wykonał młody reżyser.

Ferency napisał na motywach fundamentalnego mitu chrześcijańskiej kultury tekst inteligentny, w równym stopniu odległy od antyklerykalizmu i bogobojności, a potem przekuł to jeszcze na to świetną komedię. Debiut w pełni udany.

Łukasz Drozda
Lewica.pl
21 grudnia 2013

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia