Pierwszy dzień

11. Enter Enea Festival w Poznaniu

11. edycja Enter Enea Festival zaczęła się spotkaniem ze sztukami wizualnymi. O 18 rozpoczął się wernisaż wystawy Elżbiety Hul, pt. „Currara" w galerii sztuki ABC usytuowanej nieopodal festiwalowej sceny nad Jeziorem Strzeszyńskim w Poznaniu. Wystawa składa się z prac najnowszych, bowiem powstałych w bieżącym oraz ubiegłym roku.

Autorka prac, Edyta Hul jest absolwentką Wydziału Malarstwa ASP w Gdańsku (dyplom w 2012 roku) zajmuje się malarstwem, rysunkiem i kolażem. Wystawa „Curarra" to przykład malarstwa abstrakcyjnego, tutaj w technice olej, emalia na płótnie. Trudno obok tych prac przejść obojętnie – są dynamiczne, pełne emocji, ale również sprawiają wrażenie intuicyjnych. Tytuł wystawy, jak tłumaczy autorka, to nawiązanie do znanych z okresu PRL perfum Currara, które były tańszą i łatwiej dostępną wersją Poison od Diora. Powyższe wytłumaczenie jest zaledwie jedną interpretacją, ścieżką.

Drugie znaczenie (a właściwie pierwotne) to nazwa toksycznej substancji, której nawet niewielka ilość może doprowadzić do śmierci. Curarra może jednak działać również jako stymulant, jednak jej lecznicza dawka jest niewiele mniejsza od tej śmiertelnej. Rośliny są widoczne w pracach zebranych na wystawie „Currara" i niczym jej tytułowa substancja mają podwójną naturę – cisi zabójcy, którzy kuszą wyglądem, a skrywają w sobie truciznę.

Zaprezentowany zbiór z twórczości Edyty Hul można opisać jako zabawę technikami, procesem twórczym i kształtem, gdzie ten ostatni nie dotyczy tylko tego, co znajduje się na płótnie, ale również tego jak to płótno wygląda. Sama autorka mówi, że proces i różnorodne chwyty, techniki malarskie, jakie odkrywa są dla niej inspiracją w dalszym działaniu. Część prac podpisane są jako „Bez tytułu", a inne to między innymi: „Burning flowers", „Rtęć", „Hypnosis", „Naiad". Kształty prac kojarzą się z herbami, portretami trumiennymi czy ołtarzami pogańskimi, jeśli zaś chodzi o kolorystykę to prace te dzielą się na grupę jaśniejszych, bardziej wyrazistych barw i tych ciemniejszych, nieco ukrytych blasków. Niezależnie od użytych kolorów, w każdym obrazie tkwi tajemnica, przed którą staje odwiedzający wystawę. Rośliny wracają na płótna, czego ta wystawa jest znamienitym dowodem. Roślinność nierzadko kojarzona z delikatnością to także ogromna siła, którą udało się przekazać Edycie Hul pracami zebranymi w ramach wystawy „Currara", którą w galerii ABC można oglądać do 24 września 2021 roku.

Po doznaniach wizualnych przyszedł czas na te muzyczne. O 19:30 na scenie pojawili się trzej muzycy: Mariusz Patyra (skrzypce), Mikhail Radunski (wiolonczela) oraz Kirył Keduk (fortepian). Koncert otwarcia był spotkaniem z klasyką – muzyką Brahmsa, Rachmannova i Arensky'ego. Trio zaczarowało widownie, która niemalże w bezruchu wsłuchiwała się w kolejne muśnięcia klawiszy i przesunięcia po strunach. Jedynie delikatne kołysanie części zebranych było dowodem na to, że czas nie stanął w miejscu. Sielankowy nastrój piątkowego sierpniowego wieczoru udzielił się wszystkim i zapewne pozwolił chociaż na chwilę złapać oddech oraz odpocząć od problemów dnia codziennego. Fruwające nad jeziorem ptaki i zachodzące słońce tylko wzmocniły wrażenie idylli.

W czasie koncertu można było doświadczyć przeróżnych emocje, zaś forma koncertu była chwilami jak rywalizacja skrzypiec i wiolonczeli z fortepianem. W innych momentach muzycy zabierali słuchaczy w podróż by wreszcie dojść do wspólnego dialogu skrzypiec, wiolonczeli i fortepianu. Jedną z najbardziej wzruszających chwil podczas koncertu było wykonanie Elegii Arensky'ego. Koncert rozpoczął się jeszcze, gdy było jasno, a zakończył przy zachodzie słońca, otwierając noc przed pozostałymi muzykami i łaknącą kolejnych wrażeń publicznością.

Po krótkiej przerwie technicznej przyszła kolej na drugie otwarcie koncertowego wieczoru.

I tak oto na scenie zawitał Marta Wajdzik Quartet w składzie: Marta Wajdzik (saksofon i flet), Paweł Tomaszewski (instrumenty klawiszowe), Robert Kubiszyn (gitara basowa), Paweł Dobrowolski (perkusja). Na enterowej scenie zaprezentowali autorskie materiały z albumu pod tytułem „My planet". Już od pierwszego utworu widownia poczuła muzyczne wibracje, wyczuwalne przez cały koncert. Z każdej kompozycji emanowało ciepło i wielkie serce dwudziestoletniej artystki. Między utworami, gdy zapowiadała kolejne kompozycje, nie brakowało humoru i szczerości. Ten koncert zabrał słuchaczy na moją, czyli Marty Wajdzik planetę, jak głosi tytuł albumu. Inspiracje macedońskim folklorem, góralską przyśpiewką, o których wspomniała autorka, a także podróżami i wyobrażeniami na temat rzeczy, których się nie widziało było jako kolejne etapy lotu. Cały Quartet emanował zaraźliwą wręcz radością tworzenia, grania i bycia tu, na eneterowej scenie przed publicznością. Muzycy zabrali słuchaczy w kosmiczny lot pełen burz i poszukiwań, po których następowały wyciszenia. Okoliczności przyrody dopisały w sposób wyjątkowy – na niebie rozbłysły gwiazdy, a w dodatku koncert przypadał na okres nocy perseidów i widzowie mogli w czasie koncertu doświadczyć tego zjawiska. „My planet" to zaproszenie na lot pełen pasji i hipnotyzujących brzmień, które tylko zwiększyły apetyty enterowskiej widowni na kolejne muzyczne doznania.

Wisienką na torcie tego piątkowego wieczoru był UrbSymphony w składzie: Michał Urbaniak (saksofon), Leszek Możdżer (fortepian), Marcin Pospieszalski (bas), Michael Patches Stewart (trąbka), Frank Parker (perkusja) oraz orkiestra Teatru Wielkiego im. S. Moniuszki w Poznaniu pod batutą Katarzyny Tomali-Jedynak. Przy prawdziwie ciemnym niebie, rozbłysły światła sceny, a na niej pojawiły się wymienione postaci wielkiej sceny muzycznej. Na twarzach artystów wyczytać można było uznanie dla wszystkich obecnych na scenie. Ta niesamowita atmosfera wzajemnego szacunku i podziwu dla umiejętności scenicznych kolegów i koleżanek złamała barierę między widownią, a artystami i można było poczuć się jak na koncercie najlepszych przyjaciół. Liczne owacje na stojąco zarówno po całym koncercie jak i utworach, a nawet solówkach były ukoronowaniem wieczoru. Ostatnia odsłona pierwszego dnia Enter Enea Festival to nie były już delikatne kołysania się do rytmu, ale żywe odczuwanie całym ciałem, to zamknięte oczy jakby wyczulające zmysł słuchu, by ten wyłapał każdy niuans. Publiczność otworzyła się na artystów, a Ci napełnili ją muzyka i emocjami – oddali część siebie.

Pierwszy dzień Enter Enea Festival było spotkaniem ze sztukami wizualnymi dzięki twórczości Edyty Hul i jej wystawie „Currara" i trzyetapową podróżą muzyczną. Prolog to spotkanie z muzyka klasyczną w wykonaniu trio: Mariusz Patyra, Mikhail Radunski, Kirył Keduk. Kolejny etap podróży to „My Planet" z Marta Wajdzik Quartet w składzie: Marta Wajdzik (saksofon i flet), Paweł Tomaszewski (instrumenty klawiszowe), Robert Kubiszyn (gitara basowa), Paweł Dobrowolski (perkusja). Końcowy etap podróży pierwszego dnia festiwalu to magiczne spotkanie z UrbSymphony w składzie: Michał Urbaniak (saksofon), Leszek Możdżer (fortepian), Marcin Pospieszalski (bas), Michael Patches Stewart (trąbka), Frank Parker (perkusja) oraz orkiestra Teatru Wielkiego im. S. Moniuszki w Poznaniu pod batutą Katarzyny Tomali-Jedynak.

Natasza Thiem
Dziennik Teatralny Poznań
16 sierpnia 2021

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia