Pieśń dziadowska bydgoska

koncert sylwestrowy w Operze Novej w Bydgoszczy

Ponieważ nie sposób wejść w każde, błyskotliwe, słowo prowadzącego Artura Andrusa, więc pochylmy się nad pracą zespołu Opery Nova, który w nowy rok wprowadził widzów najpierw klasycznie, a później poprzez reminiscencję słynnych polskich festiwali, w piosenkach polskich, zagranicznych, zawsze jednak w szlagierach. Doskonała reżyseria, scenografia, gra świateł i pomysły na "teledyski"!

Co prowadzącego sylwestrowe koncerty zainspirowało w naszej gazecie? Zdobywca szóstki w totka, cena wody, remont kamienic. Materiał przedni na pieśń dziadowską na melodię słynnej"Myśliwieckiej"!

O kim piał Andrus? O Heńku, co suchą ma wargę i duże sadło, o jego żonie Genowefie, jest też Zośka, co się na wiosnę zaszyła i inni. Bohaterowie przekazują sobie wyczytane w "Expressie" wieści, że w operze będą "Pióropusze, race, zakonnice i cały ten Andrus" ("Express Bydgoski", 29.12.2012), pomstują na drogą wodą, jest też słówko o bydgoskim milionerze (tym z Lotto), o którym, niejaka Krawczykowa mówiła, że podobno dostał w głowę i wyremontował kamienice, ale nie w Bydgoszczy, lecz na rynku w Toruniu! No i perełka z ust Waldemara Zyska (dodatek "Bez makijażu") o operacjach plastycznych. Żal, że nie można tego posłuchać ponownie... Artur Andrus rzucił też wierszyk o mordobiciu. W wersach kilku zmieścili się złodzieje z Myślęcinka, rzezimieszki z Bartodziejów i spuszczający manto szwederowiacy (spisywaliśmy ze słuchu)... Wątki dotyczące Bydgoszczy najbardziej poruszały publiczność. Ot, choćby piosenka "Najtrudniejszy pierwszy krok", wykonywana przez Małgorzatę Grelę i balet, była historyjką o turystach oprowadzanych przez przewodniczkę po Bydgoszczy i po Toruniu. Artyści baletu wcielili się w postaci Kopernika i Łuczniczki, których rozdzielał symbolicznie pęknięty widnokrąg. Reżyser zadbał o to, by to pęknięcie wygładziło się w finale piosenki, a Artur Andrus dodał, że po raz pierwszy w historii mamy na scenie pojednanie bydgosko-toruńskie!

Ponieważ nie sposób wejść w każde, błyskotliwe, słowo prowadzącego, więc pochylmy się nad pracą zespołu Opery Nova, który w nowy rok wprowadził widzów najpierw klasycznie (m.in. przez wagnerowskie Walkirie, czyli zakonnice łowiące ryby - a tak naprawdę tupeciki, nuty i staniki - nad kanałem orkiestry) a później poprzez reminiscencję słynnych polskich festiwali, w piosenkach polskich, zagranicznych, zawsze jednak w szlagierach. Doskonała reżyseria, scenografia, gra świateł i pomysły na "teledyski"! Hitem okazały się (na widowni brzmiał wręcz histeryczny śmiech!) piosenki wojskowe z festiwalu w Kołobrzegu (brawa dla Łukasza Golińskiego za "Witaj Zosieńko"!). I znowu wtręt Andrusa, tym razem m.in. o starganych ułańskich biodrach, które wiele zniosą... Niezwykłe kreacje stworzyła Darina Gapicz, a bodaj najciekawsza jej odsłona to Ałła Pugaczowa! Balsam na serce wylała też Katarzyna Nowak-Stańczyk, która w walcu "Embarras" (jako tramwajarka na pętli Babia Wieś) była przesubtelna, śpiewając emocjonalnie, lecz z wielką klasą. A piosenka z filmu "Blues Brothers" i przezabawny do rozpuku Ryszard Smęda? Te nieoperowe odsłony naszej opery są wprost bajeczne!

Katarzyna Bogucka
Express Bydgoski
2 stycznia 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...