Plusy dodatnie, plusy ujemne

"Traviata" - reż. Krzysztof Nazar - Opera Krakowska w Krakowie

"Traviata" Verdiego - dzieło doskonałe samo w sobie. Reszta jest dodatkiem. Plusem. Pytanie tylko, czy dodatnim, czy ujemnym, jak mawia prezydent Wałęsa. To już zależy od inscenizacji. Ta najnowsza, premierowa w Operze Krakowskiej, ma oba bieguny

Dodatni – i najważniejszy – że wystawiła to arcydzieło. Do tego dochodzi Zenon Kowalski (Giorgio Germont), dobrze dysponowany tego dnia, górujący nad innymi postaciami, śpiewający przekonująco, pełen ojcowskiego zatroskania o Alfreda, któremu przytrafiło się zakochać w Violetcie, w której postać wcieliła się, generalnie udanie, Edyta Piasecka-Durlak. Jej Violetta też jest dwubiegunowa – schorowana, umierająca i jednocześnie pełna życia, nad wyraz żwawo poruszająca się po salach balowych, na łożu boleści i wokół niego. Która jest prawdziwsza, bliższa zamysłowi Verdiego? Do niewątpliwych plusów dodatnich zaliczyć trzeba balet w choreografii Zofii Rudnickiej, nieliczny, ale tańczący z rozmachem i polotem. Do plusów dołączyć można Zofię de Ines, twórczynię kostiumów, chociaż niekiedy sprowadzają się one do... body.

Plusy ujemne to przede wszystkim Adam Zdunikowski. I nie chodzi o jego umiejętności wokalne, bo te ma nie najgorsze, ale rola Alfreda Germonta wymaga czegoś więcej niż odpowiedniego głosu – pokazania gry scenicznej, wręcz aktorskiej. Jego Alfred jest przeszczęśliwy, skacze po kanapie, nawet wtedy, gdy ukochana ma przed sobą tylko godziny życia. No ale to ustawienie Zdunikowskiego chyba najmniej go obciąża, bo za to odpowiada reżyser Krzysztof Nazar. Jego „Traviata” sprawia wrażenie rozbieganej, podszytej bardziej radosnym uniesieniem, a mniej dramatem chorej kochanki. Tylko na co chorej? Na głowę, jeśli sądzić po wyświetlanej tomografii komputerowej mózgu. Bohaterka trzyma się jednak za bolący brzuch. A może na serce, jak wynika ze słów arii?

Swoistym rozbieganiem jest też scenografia Marka Brauna, obrotowe wrota-okna. Znikający za nimi i pojawiający się śpiewacy mają być może podkreślać ich zmieniające się koleje losu?

Słowem, przedstawienie pełne niekonsekwencji. Ale czy mają one jakieś znaczenie? Wątpliwe. Bo liczy się tylko muzyka Verdiego.

Paweł Dybicz
Przeglad
9 lipca 2011

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia