Po co walczyć z wiatrakami?

"Don Kichot" - chor. Henryk Konwiński - Opera Śląska w Bytomiu

Na scenę Opery Śląskiej powrócił "Don Kichot" Ludwiga A. Minkusa. Być może jest to sposobna okazja, aby zadać prowokacyjne pytanie: Czy klasyczny balet jest jeszcze dzisiaj komukolwiek potrzebny?

Don Kichot" to formalnie przedstawienie premierowe, ale w jakimś sensie również wznowienie. Z obecnym zespołem Henryk Konwiński wystawił bowiem spektakl, opierając się na "Don Kichocie", którego na bytomskiej scenie przygotował jako choreograf i reżyser w 2003 roku. Zespół miał do dyspozycji zupełnie inny - nie tylko personalnie, ale także kulturowo. Bytomski balet jest dziś nie tylko odmłodzony, ale także umiędzynarodowiony, tańczy w nim spora grupa Azjatów, a w partii Basilia wystąpił Brazylijczyk. Przyznać trzeba, że sprawdzili się znakomicie.

A mimo to w czasie pierwszych dwóch aktów powracało do mnie pytanie: dla kogo przygotowywane są takie spektakle? Dla publiczności z pokolenia teatralnych "dinozaurów", dla której klasyczny balet to "oczywista oczywistość"? Dla ludzi związanych z tańcem, którzy chcą zobaczyć jak kolejne pokolenie tancerzy sprawdza się w klasycznym repertuarze? A może dla najmłodszych widzów jako bajkowe widowisko? Tyle, że teatralnych "dinozaurów" jest coraz mniej, ewentualność druga wyklucza możliwość, aby sprzedać bilety na kilkadziesiąt spektakli (chyba, że przedpołudniowe, szkolne), zaś większość dzieci wychowanych na komputerowych animacjach i grach - szybko takim widowiskiem się znudzi.

Doskonale wiem, dlaczego takie pytanie mnie naszło. To wina Roberta Bondary, który w Operze Śląskiej przygotował "Szeherezadę/Medeę" wychodząc z klasycznego gorsetu ku realizacji współczesnej. W tym porównaniu rodzi się pytanie: czy kogoś jeszcze porywa taka "ramota" jak klasycznie zrealizowany "Don Kichot"? Oczywiście rozwiać wątpliwości można już w trzecim akcie, który zrealizowany w nieco innej konwencji daje prostą odpowiedź: bo balet/taniec klasyczny po prostu jest piękny.

Baletowy "Don Kichot" jest opowieścią nie tyle o rycerzu z La Manchy, co o "trudnej" miłości dziewczyny z bogatego domu i biednego cyrulika. Chociaż oczywiście nie zabraknie sceny walki Don Kichota z wiatrakami - zresztą zrealizowanej bardzo dobrze. A czy warto współcześnie podejmować artystyczny trud Don Kichota - błędnego rycerza wiernego ideałom (i estetyce) minionej epoki, realizując klasyczne widowiska baletowe w epoce komputerowych animacji, obrazów i szybkości? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie - można się wybrać na "Don Kichota" w Operze Śląskiej.

Marcin Hałaś
Życie Bytomskie
10 maja 2019

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Proces
Pia Partum
19 stycznia 2019 roku na scenie pojaw...