Po której stronie?

"Łaskawe" - aut. Jonathan Littell - reż. Maja Kleczewska - Teatr Śląski w Katowicach

W piątek 18 listopada w Teatrze Śląskim w Katowicach odbyła się premiera spektaklu „Łaskawe" wg książki Jonathana Littella w reżyserii Mai Kleczewskiej. Po raz kolejny raz mogliśmy się przekonać, że można podejmować trudne tematy, a nawet trzeba sięgać po niemożliwe i niewyobrażalne. Rozkładać całość na poszczególne elementy i te elementy rozwarstwiać na cząstki, tak by wydobyć wszystko, co jest potrzebne i niezbędne, by zrozumieć postępowanie człowieka.

W tym przypadku Maximiliana Aue, głównego bohatera, kreowanego przez dwóch aktorów ‒ Romana Michalskiego i Mateusza Znanieckiego. Warto tutaj na chwilę się zatrzymać i zauważyć, że Roman Michalski ma 84 lata, a jego obecność była widoczna praktycznie w każdej scenie spektaklu. Osobiście podziwiam za odwagę i niezawodną postawę.

Sztuka trwa około czterech godzin, więc mamy dość dużo czasu, aby zapoznać się z materiałami dowodowymi. Dogłębnie przeanalizować i przypatrzeć się motywom oraz podjętym decyzjom. Dodatkowo wszystko jest utrzymane w mrocznej i surowej scenerii, która z elementami muzyki na żywo nadaje charakter powagi i skupienia. I chociaż czasem na scenie pojawi się taniec, gra towarzyska, słychać śmiech, to widownia przez cały czas wymownie milczy.

A jeśli „za kulisami" stoi Maja Kleczewska, to można mieć pewność, że wszystko będzie doprecyzowane w najmniejszym szczególe. Natomiast odbiorca sztuki będzie zmuszony przejść granicę, tak samo jak główny bohater i dokonać wyboru, czy faktycznie ofiara znajduje się tylko po jednej stronie.

Akt pierwszy.
Na scenie pojawia się stary mężczyzna. Jest skromnie ubrany, nie rzucający w oczy. Wydaje się być cichy, pokorny i poczciwy. Po chwili starszy człowiek, kieruje wzrok w stronę widowni i przejmującym, donośnym, rozpaczliwym monologiem stopniowo wprowadza widza w swój świat. Chwilami można poczuć współczucie, smutek, chęć pocieszenia. „To tylko starszy pan. Chciał normalnie żyć. Miał zainteresowania. Był jednym z nas. Bracia i siostry... ". A potem... A potem, kurtyna się podnosi i z jednej strony pełnimy rolę obserwujących, ale już z drugiej ‒ zostajemy umiejscowieni w umyśle Maxymiliana Aue, który wraca do miejsc i ludzi z przeszłości.

Czy dalej będziemy patrzeć łaskawym okiem? Czy widząc krzywdę niewinnych osób będziemy w stanie znaleźć usprawiedliwienie dla winowajcy? Czy na pewno niewinni i czy na pewno winowajca? Czy zło, przemoc, podejmowanie działań mających wykluczenie albo eliminacje jednostki słabszej, innej, niespełniającej ustalonych norm da się zrozumieć, a nawet usprawiedliwić? Czy nie można być łaskawym w odniesieniu do młodego nazistowskiego oficera, którego wyzbyto ze skrupułów i sumienia, pozbawiono marzeń, pasji normalnego życia i miłości w zamian zaszczepiając ideologię, konieczność, „prawny" zbiór zasad i reguł?

Można łatwo domyśleć się, że w czasie powrotu do przeszłości główny bohater ma do czynienia nie z jednym demonem, a ich wielokrotnością, które jak się okazuje wcale nie zanikają wraz z zakończeniem wojny. Pomimo upływu lat i zdobytego doświadczenia można pokusić się o stwierdzenie, że historia lubi się powtarzać, a po premierze dojść do wniosku, że wina nie jest jednoznaczna.

Szanowni Państwo, reasumując. Spektakl jest trudny, można uznać za kontrowersyjny, może się nie podobać, bo przekracza granice moralności, za którą znajduje się wulgarność, obsceniczność i okrucieństwo, ale to ‒ co jest najważniejsze odnosi się do pamięci. Bowiem nie będzie można go wyrzucić z pamięci. Będzie tam tkwił. Bardzo długo.

Tak jak w spektaklu „Pod presją" z roku 2018 mogliśmy zobaczyć intymne i wypierane obrazy, które poruszały dogłębnie i zmuszały do spojrzenia na „normalność" z zupełnie innego punktu widzenia, tak samo „Łaskawe" zmienia czarno-białe widzenie w plątaninę, na końcu której nie pozostaje już jeden człowiek, a wiele nie odwróconych twarzy.

Żaneta Naporowska
Dziennik Teatralny Katowice
23 listopada 2022
Portrety
Maja Kleczewska

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia