Po prostu Teatr Żelazny

Czas czyli dom dla Dusz, Serc i Umysłów głodnych pokarmu...

Ostatnia sobota maja, pogoda zmienna jak panna młoda tuż przed wyjściem z zakrystii! Wypadam z hotelu -imiennika Miasta-... Kwadrans później, w przemoczonych wyjściowych balerinach, ląduję przy oknie pociągu jadącego do Tych. Zerkam przez okno i... zamieram z zachwytu! Klinkierowo- brunatno- czerwone Katowice, właśnie wykąpane w ostatnio- majowym deszczu, a ja ... płynę, śmigam po torach ponad istnym morzem zieleni; dopiero teraz rozumiem slogan „Katowice – Miasto Płynących Ogrodów!"!

To bynajmniej nie jest ogród: regularny cudny, gęsty, zielono szumiący las pośrodku Miasta! „Następna stacja – Katowice Ligota..." Fuksem notuję w pamięci maleńki cudny przysadzisty budyneczek stacyjki, teraz w wirze remontów i renowacji. Mobilizuję całą uwagę, „... następna stacja – Katowice Piotrowice" - teraz już całą zastygam w uwadze i czekaniu: Jest! Pośrodku zieleni (dzikiej, wszech-zielonej, wszechobecnej, władającej tym miejscem niepodzielnie), tuż przy torach na łagodnym wzniesieniu (te tory, pociągi i cały dźwiękowy podkład budują napięcie każdego tekstu, który tu się wystawia; uwierzcie – cymelium ze wszech miar warte kilku godzin siedzenia w pociągu!), jak się później okazuje nieopodal miasteczka uniwersyteckiego (stąd pewnie tak liczni widzowie studenci...).

Wysiadka, Wertmannówna, jesteś na miejscu; o dziwo, nawet przed czasem! Obchodzę wzgórze i wchodzę na kamienne, szerokie, funkcjonalne schody – ustępując miejsca najmłodszemu widzowi premiery, który ćwiczy trudną sztukę poruszania się w pionie w schronieniu matczynych rąk (już zawsze, kiedy przypomnę sobie to miejsce i tą empatię, pamięć podsunie mi rozczulająco niesamowity obraz!). Otwieram drzwi i wprost namacalnie otacza mnie ludzka empatia; ciepło płynie nie z (nieczynnego chwilowo, bo już przecież prawie lato!) kominka, nie z wszechobecnej brunatnej czerwieni klinkierów, o nie...

To po prostu jest miejsce, do którego się wraca, w którym się bywa, które należy wspierać z całych sił serca i duszy: Schronienie dla teatromanów złaknionych Teatru w starym stylu – z Misją, Przesłaniem, Wiarą w chemię pomiędzy Widownią i Sceną... Po prostu Teatr Żelazny, Asnyka 2 !

Anna Rzepa-Wertmann
Dziennik Teatralny
24 sierpnia 2015

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...