Po stronie fałszu

"Moralność Pani Dulskiej" - reż. Agnieszka Glińska - Teatr Współczesny w Warszawie

Spektakl „Moralność Pani Dulskiej", choć początkowo może się wydawać oczywisty lub niezbyt intrygujący, w rzeczywistości wprawia widza w osłupienie i podziw. Temat był prawdziwym wyzwaniem dla reżyserki, (Agnieszki Glińskiej) ponieważ przedstawienie powszechnie znanej i omawianej w szkolnej ławce lektury znacznie trudniej urozmaicić i odkryć na nowo przed publicznością. Czy udało się zaskoczyć i czy warto „odwiedzić" rodzinę Dulskich?

Tradycyjnie spodziewamy się, że spektakl będzie miał pesymistyczny wydźwięk, jednak nie dzieje się tak, ponieważ większość scen bardziej bawi niż poucza. Cała akcja rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, niekiedy słychać rozmowy odbywające się za drzwiami w innych pokojach, niedostępnych dla wzroku widza, co dodatkowo kieruje uwagę na dialogi, jakże ważne dla zrozumienia przesłania całego spektaklu. „Moralność Pani Dulskiej" w reżyserii Agnieszki Glińskiej to wciąż ta sama historia jednej z mieszczańskich rodzin XX wieku, jednak przedstawiona w innym świetle, bliżej współczesnym czasom. Potwierdza to aktualność i ponadczasowość przekazu, a jednocześnie odkrywa zupełnie nowatorskie interpretacje niepojawiające się w szkolnych podręcznikach. Nawet, gdyby zdawało się nam, że wiemy już wszystko o rodzinie Dulskich, okazuje się, że dramat może być nadal różnie odbierany, sposób wyrazu jest tutaj kluczowy, dzięki niemu spektakl na każdym kroku bawi i zaskakuje.

Postacie ukazane w przedstawieniu są zestawieniem różnych usposobień i charakterów ludzkich, każdy w swoim postępowaniu kieruje się własnymi pobudkami, pomimo tego, dzięki precyzyjnej grze aktorskiej, tworzą uniwersalne modele osobowości. Warto zwrócić uwagę na ciekawą charakteryzację, trafnie dopasowane kostiumy i równie kompatybilną scenografię w wykonaniu Agnieszki Zawadowskiej. Choreografia (ułożona przez Weronikę Pelczyńską) głównie w tańcu, ale także w ruchu scenicznym, dodatkowo podkreśla sztywność postaci. Wszyscy bohaterowie zostają zdemaskowani przed publicznością. Obnażone są ich prawdziwe motywacje, tak jakbyśmy mogli przenieść się do domu obcych nam ludzi i obiektywnie oceniać tych, którzy przesiąknięci sobą wzajemnie nie potrafią już dostrzec swoich wad. Prości ludzie, pragnący nade wszystko żyć w dobrobycie, do czego otwarcie przyznaje się główna bohaterka, często niezupełnie świadomie krzywdzą innych, tworząc toksyczne środowiska. Nam również ciężko zobaczyć własne wady, wówczas, gdy u innych znajdziemy najmniejszą drzazgę w oku.

Kreacja głównej bohaterki nie jest tu tak jednoznaczna, jak zwykło się przedstawiać w opracowaniach. Aniela Dulska (Monika Krzywkowska) początkowo staje na głowie, żeby zadbać o dobry stan i godne życie swoich bliskich, najważniejsze są dla niej fałszywie rozumiana „moralność" i dobre imię. Obłuda, którą otacza się wynika z oglądania własnego odbicia w oczach innych. Kiedy uświadamia sobie, że wkrótce może stać się podmiotem drwin, wpada w rozpacz. Pozostali bohaterowie mimo swojej tragiczności, przedstawionej bardziej jako histeryczność, rozśmieszają widownię, zmieniając dramat w komedię sytuacyjną. Niekiedy bohaterowie zachowują się tak nieprzewidywalnie, że wprawiają widza w osłupienie. Prowadzi to w ostateczności do negatywnych skutków, jakimi są przerysowanie postaci oraz trzymanie widza w ciągłym nerwowym napięciu.

Doskonale odzwierciedlony został w spektaklu podtytuł dramatu - „tragifarsa kołtuńska". „Moralność Pani Dulskiej" w przystępny, choć niedosłowny sposób ukazuje niewłaściwe motywy zachowania człowieka. Sytuacje w domu Dulskich nie rodzą się z głębszych pragnień, wpływ na nie ma raczej najbliższe otoczenie bohaterów, które bezpośrednio ich kształtuje. Marcin Januszkiewicz w roli Zbyszka idealnie przedstawia rolę młodzieńca walczącego ze wszystkich sił z piętnem kołtuńskiego wychowania matki. Sam siebie nazywa kołtunem i choć próbuje uciec od przeznaczenia, w ostateczności poddaje się i przegrywa tę walkę. Nic i nikt nie jest wolny od swojego pochodzenia i postać Zbyszka świetnie przypomina widzom, że daremne są wszelkie próby ucieczki od własnej tożsamości.

Zapewniam, że nikt nie będzie się nudzić podczas półtorej godzinnego spektaklu, który odbiega od klasycznej interpretacji sztuki. Nieprzewidywalność i precyzja łączą się tu w całość, aby zapewnić miły wieczór absolutnie każdemu kto zdecyduje się przybyć. Spektakl polecam zarówno młodzieży, która dzięki niej ma możliwość zapoznania się z odmienną, przez to również ciekawszą i zachęcającą do czytania lektur interpretacją dramatu Gabrieli Zapolskiej, jak i wszystkim dorosłym, którzy chcieliby przypomnieć sobie fabułę wyreżyserowaną przez Agnieszkę Glińską w sposób kreatywny i nowatorski.

 

Julia Zdzieszyńska
Dziennik Teatralny Warszawa
27 marca 2014

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia