Pochwała różnic

"Emigranti" - reż. Jerzy Stuhr - Teatro Due w Parmie

Gratuluję premiery! Na plakacie, który Pan przywiózł z Włoch, z Parmy, po swojej premierze "Emigrantów" Mrożka, widnieją jakieś słupy i druty, a między nimi zawieszone są dwa hamaki. Zapewne oddaje to istotę tej inscenizacji, bo Pańscy bohaterowie mieszkają w jakimś post-magazynowym wnętrzu. Czy taki obraz dobrze trafił do tamtych odbiorców? Przecież nieraz drobne różnice w odczytaniu znaków mogą wpłynąć na odmienność rozumienia całości. Czy nie jest tak?

- Oczywiście że tak bywa! Ale każdy inscenizator pracujący zagranicą stara się trafić także w język pojęciowy odbiorców. A nieraz są to zaskakujące różnice. Miałem np. przed samą premierą, pokaz dla studentów szkół artystycznych. Przyszli przygotowani, bardzo dobry był ich odbiór. W czasie dyskusji zadawali ciekawe pytania, np.: Dlaczego tak Wam zależy, i Mrożkowi, i Panu, żeby bohaterowie, to byli ludzie stojący na przeciwstawnych biegunach? My tego nie rozumiemy. Moja inscenizacja trochę zacierała tę krańcowość, ale - jak widać - nie do końca. A przecież nie było tak jak u nas, że ta przeciwstawność jest natychmiast pokazana. Bo gdy u nas jeden z bohaterów był w czarnym garniturze pod krawatem, a drugi w byle jakiej marynarce... to już było widać, że oni są z różnych światów.

U tej młodzieży ważniejsze było to, że nie mogła zrozumieć, dlaczego w ogóle skojarzeni są tak różni ludzie. U nas w teatrze, w Polsce, już pierwsze słowo określało człowieka. Przypomnijmy: stoi facet na scenie, drugi leży na łóżku i ten, który stoi, mówi: "Jezdem...". I cała widownia wie, kto to jest. A po włosku to on robi bardzo duży błąd gramatyczny, ale nie jest to pomyłka świadcząca o różnicy społecznej, jak u nas. Mój przyjaciel tłumacz Silvano Di Fanti powiedział mi, że są rejony Włoch, gdzie tak mówią wszyscy i nikogo to nie razi. Nawet pod Wenecją tak mówią i nie jest to szokujące. Bo to jest dialekt. Jak u nas powiesz "jezdem", od razu jesteś zderecjonowany. Jak powiesz dialektem - to tylko może znaczyć, że jesteś z innej okolicy. I tu się zaczyna ta wielka różnica między "całym światem" a nami. Czyli jawi się tu ten straszny, polski podział: "wiocha" i "miasto".

Tego we Włoszech nie mogliby zrozumieć. Bo ten podział funkcjonuje tylko u nas. My go rozumiemy, gdyż wiemy, co to były np. "parobki" w "Operetce" Gombrowicza, które chciały rewolucję robić na panach. My rozumiemy ten utwór przez "Szewców" Witkacego czy przez "Wesele" Wyspiańskiego.

tam jest inaczej. Każdy może zapytać, a dlaczego ten, który oliwki hoduje, ma być gorszy od tego, który jest profesorem w Rzymie? Albo: dlaczego ktoś, kto ma winnicę i robi wino, ma być mniej dumny z siebie, niż ten, który Nobla dostaje? Przecież to są wielowiekowe tradycje. Jakiś kompleks? Dlaczego?

Zrozumieli jednak, że to jest przedstawienie, które opowiada o psychologii dwóch ludzi. O tym, jak obronić resztki człowieczeństwa w sobie. W tym strasznym upokorzeniu, w którym się ludzie znajdują. Przykłady tego upokorzenia mają blisko. Mówię do studentów: wyjdziemy na ulicę tu, w Parmie, tam gdzie jest urząd meldunkowy i popatrzymy na imigrantów. A tam tłumy stoją w kolejce. Nawet moi aktorzy tam chodzili, ustawiali się w kolejce, żeby odczuć ten klimat. W czasie prób to nawet kazałem im patrzeć w oczy imigrantów. Co w nich jest? Tylko strach i nienawiść. I to macie mieć w oczach. Bo tu, na scenie, nie jest "konwersacja". Tu jest straszna walka!

Zawsze imigrantów obserwowaliśmy tylko z zewnątrz. Na placach, na ulicach, czasem przejeżdżaliśmy przez ich getto, jak w Weronie. Bo Werona, najbardziej faszystowskie miasto we Włoszech, zapewniła swoim imigrantom idealną izolację. Widzieliśmy ich zawsze z zewnątrz. A ten spektakl otwiera nam drzwi tam, gdzie oni mieszkają. Podsłuchujemy ich rozmowy, widzimy ich walkę o zachowanie podstawowej godności w warunkach, które temu wszystkiemu zaprzeczają. I to przynosi nam całkiem nowe doświadczenie.

Maria Malatyńska
Polska Gazeta Krakowska
12 listopada 2009
Portrety
Jerzy Stuhr

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

13. Międzynarodowy Fes...
Małgorzata Langier