Pochwycić, rozzłościć, zafascynować

„Dziesięć minut później: wiolonczela" i „Dziesięć minut później: trąbka"- reż. Spike Lee... - 2002

Reżyseria: Aki Kaurismäki, Víctor Erice, Werner Herzog, Jim Jarmusch, Wim Wenders, Spike Lee, Tan Cheung, Bernardo Bertolucci, Mike Figgis, Jiří Menzel, István Szabó, Claire Denis, Volker Schlöndorff, Michael Radford, Jean-Luc Godard
produkcja: Matador Pictures, Road Movies Filmprodukation, Atom Films, Emotion Pictures, JVC Entertainment Networks, Kuzui Enterprises, Nautilus Films, Odyssey Films, WGBH

Zagadnienie czasu niewątpliwie można zaliczyć do problemów uniwersalnych jako nieuniknioną właściwość bycia, z której niepomiernością mierzy się każdy, zarówno osoba kontemplująca własną śmiertelność, skazana na dożywocie, tortury, wyczekująca upragnionego pocałunku, jak i ta, która spóźniła się na autobus, nie zdążyła złożyć urodzinowych życzeń, bądź przejść na drugą stronę jezdni przed zapaleniem się czerwonego światła.

To przyjęta norma czasu reguluje życie każdego człowieka, wyznacza ramy jego funkcjonowania w społeczeństwie, jak i organizację samego społeczeństwa, wpływając na system pracy, nauki, odpoczynku, a nawet praktyk religijnych. Nie dziwi zatem, że czas stanowi źródło nieustającej inspiracji, powracających refleksji, dynamizując sztukę oraz społeczno-polityczną aktywność, niejednokrotnie poddającą się rewolucyjnej pokusie stworzenia „nowego czasu" „nowej epoki" i „nowego człowieka".

W codziennym doświadczeniu czas może jawić się jako coś oczywistego, obecnego, namacalnego niczym sam mechanizm zegara. Wystarczy jednak poświęcić mu trochę uwagi, aby odkryć niespodziewaną problematyczność, co doskonale ujął św. Augustyn w „Wyznaniach" w słynnej w odpowiedzi na pytanie „czym jest czas": „gdy nikt mnie nie pyta - wiem; gdy ktoś zapyta - nie wiem". Dostrzegając niezwykłą złożoność tak ważnego problemu, warto wskazać na ciekawą zależność: czas pozbawiony relacji, punktu odniesienia, a zatem czas „sam w sobie" okazuje się pusty, traci na znaczeniu, zanika i milknie. Jego sens realizuje się niejako tylko w relacji z tym, co jest, co istnieje realnie. Zatem chociaż tak często człowiek zdaje się zaledwie niewolnikiem czasu, to czas jest podobnie uzależniony od człowieka, wyłaniając się z nicości szczególnie dzięki nam, zdolnym go szukać, gonić, kontemplować.

„Dziesięć minut później: trąbka" oraz „Dziesięć minut później: wiolonczela" to dwu filmowy projekt z 2002 roku składający się łącznie z piętnastu autonomicznych etiud reżyserów z całego świata, pośród których znaleźli się: Aki Kaurismäki, Víctor Erice, Werner Herzog, Jim Jarmusch, Wim Wenders, Spike Lee, Tan Cheung, Bernardo Bertolucci, Mike Figgis, Jiří Menzel, István Szabó, Claire Denis, Volker Schlöndorff, Michael Radford oraz Jean-Luc Godard. Każdy z nich podjął się zadania filmowej interpretacji zagadnienia czasu w ciągu dziesięciu minut. Powstała tak seria niepowiązanych historii, wykorzystujących czas jako pretekst do opowiedzenia o czymś więcej, do zarysowania rozmaitych problemów osobistych i cywilizacyjnych, nieuchronnie uwikłanych w nieustający cykl życia.

Różnorodność tematyczna i estetyczna, a także wydobycie wielowątkowej głębi z „tego samego", stanowią poniekąd zrozumiałą konsekwencję poruszenia tak ogólnego, wszechogarniającego tematu, niemniej trudno zarzucić filmom powtarzalność albo brak wyrazistości. W żadnym wypadku nie wydają się treściowo powtarzalne, niewykończone – to pełne i samodzielne utwory, zachwycające kreatywnością kompozycji. O ile część z nich może wydać się nadmiernie wybiegać ku quasi-filozoficznemu bądź niedookreślonemu namysłowi, o tyle zdecydowana większość stanowi poruszające świadectwa ludzkiej podróży przez czas. Reżyserzy poruszyli takie tematy jak pogoń za stałością, siła nowego życia, przemijanie cywilizacyjne, zanik siebie poprzez znalezienie się w centrum, małość oraz obszerność dziesięciu minut, zatem doświadczenie względności przemijania; zwrócili także uwagę na rzeczywistość poprzez oczy szaleńca, na realność pamięci oraz siłę zapomnienia, chwiejny prymat teraźniejszości, trud niepogodzenia oraz pogodzenia z przemijaniem, niewysłowione cierpienie utraty; pytali o życie i oddawali mu hołd. „Dziesięć minut później" to pokaz reżyserskiego kunsztu i sposobu zarządzania językiem filmu, fascynująca lekcja dla każdego, kto wkracza w świat filmu, zarówno od strony twórcy, jak i odbiorcy; ale przede wszystkim poruszająca podróż o charakterze refleksyjnym. Zachwyca i porusza wiele, jednak w sposób szczególny chciałbym skupić się na trzech etiudach, które dobrze obrazują estetyczne zdywersyfikowanie utworów, mianowicie: „Dogs have no hell", „About time 2" oraz „The enlightenment".

Pierwsza z nich to dzieło fińskiego reżysera Akiego Kaurismäkiego. Skupia się na uwikłaniu człowieka w nieustającą pogoń, dostrzegając w owym rozpędzeniu celowość, która wykracza poza sam cel destynacji. W tej podróży nie chodzi o „stację końcową", ale o formę przejścia. Etiuda zwraca uwagę na ludzkie pragnienie wydobycia się z „tego, co między", z nieustannego ruchu, na poszukiwanie „przystanięcia razem", na próbę odnalezienia stałości w nieustającej podróży życia. Główny bohater, w którego wcielił się Markku Peltola, po opuszczeniu więzienia zostaje postawiony przed koniecznością wyruszenia w dalszą drogę. Wkracza w pęd „wolnego świata", nie zatrzymuje się bez powodu, nie rozpoczyna zbędnych konwersacji, nie rozgrzebuje wątków przeszłości, chociaż te niewątpliwie oczekiwały jego nadejścia. Pozostaje zdecydowany, rozumie swoje pragnienie, nie waha się zakupić pierścionka zamiast zegarka, a tym samym wybrać stałość ponad ulotność i zmienność.

„Dogs have no hell" to czarująca ulotność niedopowiedzeń, doskonale podkreślana przez filmową malarskość Kaurismäkiego. Zachwycają kadry, barwa, muzyka, aż wreszcie harmonijne złączenie tradycyjnej statyczności z nastrojem uciekającego czasu. Na zupełnie odmienny sposób wyrazu, daleko odbiegający od klasycznego podejścia Kaurismäkiego, zdecydował się brytyjski reżyser, Mike Figgis, w etiudzie „About time 2". Widz wciągnięty zostaje w surrealistyczny pokaz, rozbijający narrację na cztery osobne ekrany, ukazujące cztery strony rzeczywistości, których spoiwem jest główny bohater – Mark. Dzieło Figgisa to hipnotyzująca historia lęku przed utratą, a zarazem przed posiadaniem Drugiego, lęku przed byciem i zanikaniem, lęku i fascynacji pytaniem: „life?" „About time 2" to filmowa perełka zachwycająca rzadką umiejętnością wyważenia psychodeliczności, co ostatecznie składa się na pamiętne widowisko, ucztę dla rozumu i zmysłów. Intryguje od pierwszej do ostatniej chwili, zachęcając do wielokrotnego obejrzenia, ukazując wciąż więcej i więcej.

Zaskakującą drogę obrał także niemiecki reżyser Volker Schlöndorff w „The enlightenment". Z początku etiuda zapowiada się jako filozoficzna, ale kolorowa i nastrojowo swojska opowieść, jednak zza spokojnego głosu oraz piknikowych obrazków wyłania się krajobraz wyjątkowo ponury. Autor zręcznie uniknął nadmiernie oczywistego biegu wydarzeń, na swój sposób igrając z widzem poprzez przeniesienie akcentu na inne problemy niż oczekiwane. Zarazem zaprezentował niezwykle ciekawy sposób ukazywania świata za pomocą ruchliwej i chwiejnej wędrówki kamery, wcielającej się w postać nękających ludzi komarów. Ulotność oraz nikłość nadjeziornych owadów okazują się doskonale korespondować z kruchością samych bohaterów, ostatecznie zabierając widza w trudną podróż poprzez nietypowość lekkich kadrów, wyraźnie wyłamujących się z tradycyjnego podejścia do filmowej narracji.

„Dziesięć minut później" to projekt warty polecenia dla każdego wielbiciela kina. Zadowala różnorodnością formy, a zarazem porusza temat wyjątkowo ważny dla każdego, potrafiąc pochwycić, rozzłościć, zafascynować, a nawet wywołać łzy, wykorzystując do tego nie tylko eksperymentalne formy, ale również kompozycje zaskakująco proste, jak w przypadku etiudy „One moment" Jiříego Menzela, stanowiącej wspomnienie czeskiego aktora, Rudolfa Hrusinsky'ego. Można oczywiście wspomnieć o utworach mniej udanych, nadmiernie rozbitych, traktujących temat nazbyt powierzchownie, takich jak „We wuz robbed" Spike'a Lee. Etiuda ta, przedstawiona w formie dokumentu zapełnionego paletą wywiadów, uzmysławia, że kiedy ostentacyjny duch polityki przejmuje język sztuki, zawsze kończy się to niesmakiem i poczuciem „straty czasu".

Podobne niedoskonałości są jednak drobne, a z pewnością nie rzucają negatywnego światła na sam projekt, wypełniony poruszającą pracą ważnych postaci kina.

Jan Królewski
Dziennik Teatralny Warszawa
13 maja 2022

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia