Podróż do strefy śmierci

"Czarnobyl. Last minute" - reż. Agnieszka Korytkowska-Mazur - Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku

Publiczność Teatru Dramatycznego miała już okazję zobaczyć ten spektakl podczas performatywnego czytania. Tym razem mocny tekst białoruskiej dziennikarki wystawiany jest w pełnej wersji. Pojawiło się kilka nowych, niekoniecznie trafionych, elementów. Mimo to nadal jest bardzo poruszającą sztuką o największej technologicznej tragedii XX wieku.

Reportaż Swietłany Aleksijewicz "Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości" udramatyzowała Dana Łukasińska tworząc sztukę o grupie wycieczkowiczów, którzy wybrali się do zony śmierci. Autorka zestawia tu skrajne emocje i nastroje. Reżyserka Agnieszka Korytkowska-Mazur sztuce "Czarnobyl. Last minute" nadała klimat powszechnej beznadziei w obliczu katastrofy, a jednocześnie tęsknoty i przywiązania do władzy radzieckiej.

Spektakl rozgrywa się w czterech planach. Na środku sceny grupa zwiedzających związanych w jakimś stopniu z Czarnobylem. Jest tu syn lotnika, który gasił elektrownię, kobieta, która w wyniku tragedii straciła męża i dziecko, dziewczynka o imieniu Aplazja, która cierpi na szereg popromiennych chorób, komsomołka. To prawdziwa galeria postaci, dotkliwie doświadczonych przez wybuch reaktora. Wśród nich obwieszona świecidełkami, w złotych ornatach znajduje się Matka Boska Budsławska. Nieco zmęczona modłami i prośbami wiernych co chwila puentuje tragiczne historie bohaterów znudzonym "O matko!" (niewielka, ale bardzo wymowna rola Aleksandry Maj).

Na drugim planie, na podwyższeniu zasiada Chór Bab, który zawodzącym głosem komentuje poszczególne sceny. Westchnie, dopowie, zaśpiewa. Na trzecim planie, z prawej strony sceny swój monodram odgrywa Czerwony Partyzant, który wciąż wierzy w nieomylność i sprawiedliwość radzieckiej władzy.

Na czwartym planie za grupą wycieczkowiczów przechadzają się, odziane w czarne kostiumy, trzy postaci. To tzw. Antychór Trzech Żywiołów - konstrukcja zupełnie niezrozumiała i nieczytelna, nie pasująca stylistycznie i nic nie wnosząca do spektaklu, która pojawiła się dopiero przy okazji premiery. W ostatecznym kształcie spektaklu zmieniła się także obsada. Przy performatywnym czytaniu tekstu Wariatkę z Czeczenii kreowała doskonała Dorota Radomska, tym razem tę rolę powierzono Justynie Godlewskiej-Kruczkowskiej. Ta korekta nie była najlepszą decyzją, gdyż druga z wymienionych aktorek, niestety, nie udźwignęła tej trudnej, przerażającej postaci. Jednak potknięcia znacząco nie wpływają na przesłanie sztuki. To nadal wymowny, nierzadko wstrząsający obraz "człowieka poczarnobylskiego" i jego koszmarnego przeznaczenia - powolnej i bolesnej śmierci.

W sztuce Dany Łukasińskiej wybuch reaktora jest pewnym symbolem rozpadu dotąd potężnego imperium radzieckiego. I zarówno nad jednym i drugim zjawiskiem nieomylna władza nie była w stanie sobie poradzić. "Czarnobyl. Last minute" jest doskonałą lekcją radzieckiej historii. Pokazuje jak funkcjonował ZSRR, jakich narzędzi używała propaganda. To zabawne sceny, ale jest to śmiech przez łzy. Opcja "all inclusive" oznacza, że wszystko kosztuje, a tytułowe "last minute" to nic innego jak alegoria ostatnich chwil życia mieszkańców zony śmierci, tak niezwykle atrakcyjnych dla bezdusznych zwiedzających.

Widz poznaje historie postaci, które straciły bliskich w Czarnobylu, albo zostali zakażeni, opowieści o szabrownikach i naukowcach, którzy badali to miejsce. Wspólnie z wycieczkowiczami ogląda ciekawe eksponaty Muzeum Czarnobyla. Są tu gabloty poświęcone Likwidatorom i Wysiedleńcom. Jest też poczęstunek z płodów skażonej ziemi, działa także strona: www.czarnobylsmacznego.by.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
12 marca 2013

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia