Poetyczna opowieść o kobiecej delikatności i sile

"Wyniosła" - reż. Bożena Klimczak - Wrocławski Teatr Tańca

Za swój śmiech i płacz, za senność i bezsenność, za miłość własną i za autoagresję. Za to, że wie, ale nie wie czego chce i dokąd zmierza, kogo i z kim chce, i czy w ogóle.

Choć artystki słowa, obrazu i ruchu od dawna, jak świat stary, usiłują nadać kształt temu, co w naszym kobiecym wnętrzu się kryje, przypomina to próbę nazwania kształtu wiatru. Tą trudną drogę w głąb siebie doskonale ujęła poetka Anna Świrszczyńska, której wiersz "Do tego co najważniejsze" został wkomponowany w sztukę Bożeny Klimczak:

„Gdybym zamknęła/oczy, uszy, nogi, ręce/i szła w siebie przez tysiąc lat,/może bym doszła/do tego, co nie wiem,/jak się nazywa,/do tego,co najważniejsze."

Klimczak podjęła wyzwanie, jakim jest uchwycenie kobiecej tożsamości. Wyreżyserowała spektakl, w którym choreografia zdaje się czerpać inspirację z nieujarzmionej natury, swoją złożonością opisującą to, co najważniejsze. Zbudowany na zasadzie skojarzeń jest nieoczywistą kompozycją poezji, towarzyszących jej ruchów i muzyki (M. Ziółkowski), która swym pięknem i spójnością staje się równie ważną bohaterką pokazu.

Jest to doświadczenie, które wymaga od widza pewnej dozy medytacji. Mimo gwałtownie zmieniających się emocji, "Wyniosła" nie udziela jasnych odpowiedzi, jest cały czas skryta w sobie. Minimalistyczna scenografia, na którą składa się fortepian i kilka świateł, potęguje konieczność koncentracji.

Tancerki grają bardziej dla siebie niż dla widzów, a każda z nich interpretuje swoją rolę według własnej wrażliwości. Dwie aktorki, Anita Balcerzak i Paulina Chapko oraz tancerki Anna Gancarz i Paulina Woś ruchami, nie zawsze w pełni tanecznymi, usiłują opowiedzieć co się dzieje w samym sercu walki czterech żywiołów. Czasem tańczą parami tworząc ilustrację wewnętrznego napięcia, albo niepokoju. Mechaniczna wręcz powtarzalność ruchów nadaje wrażenie bezradności wobec problemu z jakim boryka się Kobieta. W tych momentach artystki uosabiają przeplatające się emocje. W innych scenach na nowo stają się indywidualnościami, mogą nawiązywać relacje między sobą i radośnie tańczyć. Wtedy przypominają nimfy z obrazu Botticellego "Wiosna". Zwiewne sukienki i naturalnie upięte włosy podkreślają ten efekt.

Twórcy fantastycznie wykorzystali utwór J.Tuwima "Ewa", w którym poeta rozbrajająco ujął kobiecą naturę. Szczególne brawa dla aktorek, których interpretacje fragmentów wiersza nadały słowom odpowiednią moc, a rytmiczne ruchy dłoni podczas ostatniej partii pięknie zgrały się z tekstem. Ta część przedstawienia jest najbardziej dosłowna. Robi wrażenie niemal lekkiego przerywnika między partiami o intymnym ładunku emocjonalnym wymagającym skupienia i spojrzenia w głąb siebie. Tak jak scena, w której jedna z kobiet, do utraty tchu, boksuje się w własnym cieniem, podczas gry druga rysuje symbole żywiołów na ścianie. Z kolei układy taneczne chwytają za serce i faktycznie, jeśli poezję można recytować całym ciałem, to tak by ona wyglądała. Odniosłam wrażenie, że artystki dogłębnie zrozumiały towarzyszące im, raczej trudne, słowa i potrafiły tańcem dopowiedzieć to, co ukryte jest między wierszami. Czasem ten taniec jest zwiewny, takie są solowe występy Balcerzak i Woś, ale częściej jest on wręcz niekomfortowy, połamany tak, jakby tancerki usiłowały nadać kształt, może bólowi? może ograniczeniom? Z całą pewnością jest to sztuka, która pozostawia pole do własnej interpretacji.

Spektakl kończy niezwykły utwór W. Szymborskiej, "Rozmowa z Kamieniem". Dwie aktorki stojące naprzeciwko siebie prowadzą dialog, z każdą zwrotką budując większe napięcie. "Kamień" pozostaje niewzruszona, choć zdaje się być coraz smutniejsza, a głos drugiej bohaterki stopniowo brzmi bardziej desperacko. Prawdziwie poruszające wykonanie.

"Wyniosła" już po raz trzeci zagościła na deskach Teatru Polskiego w ramach projektu Świebodzki OFF, którego celem jest promowanie niezależnych, offowych teatrów. Było to piękne zakończenie sezonu i mam nadzieję, że Wrocławski Teatr Tańca przygotuje dla widzów następne spektakle, czarujące swoją delikatnością i poruszające nietypową tematykę.

Dorota Wierzbicka
Dziennik Teatralny Wrocław
24 czerwca 2019
Portrety
Bożena Klimczak

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...