Pojemny brzuch wilka

"W brzuchu wilka" - reż. Dariusz Wiktorowicz - Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie

„W Brzuchu wilka" będzińskiego Teatru Dzieci Zagłębia był jedną z nielicznych propozycji festiwalowych, oprócz m.in. opolskiego „Wnyka" (nota bene) tego samego autora, Roberta Jarosza, adresowanych dla młodzieży i widzów dorosłych.

Nie sposób porównywać te dwa spektakle, gdyż są od siebie zasadniczo różne. Inscenizacja w reżyserii Dariusza Wiktorowicza w przeciwieństwie do wspomnianego „Wnyka" o wiele większy nacisk kładzie na wizualną stronę wypowiedzi artystycznej. Tekst – potraktowany jest tutaj jako punkt wyjścia do tworzenia nasyconych symboliką obrazów. Wspomnijmy na początku, że „W brzuchu wilka" to opowieść o dziewczynie i jej oprawcy. Do ukształtowania tychże bohaterów posłużyła Robertowi Jaroszowi bajka o... Czerwonym Kapturku! Dziewczyną jest więc idący do Babci Czerwony Kapturek, oprawcą czyhającym na nią za rogiem – wilk.

Spektakl w reżyserii Dariusza Wiktorowicza pozostaje wierny literackiemu pierwowzorowi, ale posiada własny sens. Wizualnym metaforom towarzyszy oryginalna interpretacja tekstu Jarosza. Reżyser postanowił uczynić z głównej bohaterki kusicielkę, idąc tropem francuskiego myśliciela,   Bruna Bettelheima, który zauważył, że Czerwony Kapturek mógł być prowokatorką zdarzeń, a jej kapturek nieprzypadkowo jest czerwony (sugeruje wręcz utratę dziewictwa). Poczynaniom wilka przyglądają się Drwale, którzy w będzińskiej realizacji są przedstawicielami mediów. Takie potraktowanie przedstawionej w sztuce historii nadaje jej niejednoznaczności i otwiera na możliwe interpretacji.

Wiktorowicz wykorzystuje fakt, iż nasza percepcja w obecnych czasach trwa dość krótko, więc dzieli narrację na szereg krótkich scen, połączonych osobą wilka i Kapturka.  Ponadto spektakl zbudowany jest z takich elementów, które z pewnością przyciągną młodego widza do teatru. Utrzymana w ciemnych tonach scenografia, czarne kostiumy (tylko Czerwony Kapturek ubrany jest w czerwoną sukienkę) autorstwa Pavla Hubicki tworzą dość mroczny obrazek. Elektroniczna muzyka dynamizuje i rytmizuje poszczególne sceny, sprawiając, że akcja toczy się wartko i spójnie.

Obydwa dramaty Jarosza - zrealizowany w Opolu „Wnyk" i będziński  „W brzuchu wilka" - powstały z myślą o młodzieży. Są to sztuki niełatwe, wymagają od odbiorcy absolutnego skupienia i późniejszego poukładania sobie w samotności tego, co właśnie zobaczyło się i wysłuchało na scenie.

Julia Kowalska
Dziennik Teatralny Katowice
25 maja 2013

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...