Polacy są smutni

"Polacy umierają", Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

Premiera w legnickim Teatrze im. Modrzejewskiej. "Polacy umierają" w reżyserii Pawła Wodzińskiego to smutny portret apatycznych i zagubionych mieszkańców kraju nad Wisłą i Odrą

Wodziński oparł swój spektakl o Polakach na tekstach... niemieckich i o Niemcach. Problemy naszych zachodnich sąsiadów, problemy przeniesione w realia polskiej prowincji, są jednak do bólu aktualne, znajome i wiarygodne. "Polacy umierają" to rzecz o erozji poczucia tożsamości narodowej i tradycji. A także o pogoni za nowoczesnością, na której przyjęcie nie jesteśmy przygotowani. 

W pierwszej części spektaklu poznajemy rodzinę: schorowany ojciec (Bogdan Grzeszczak) zajmuje się hodowlą krów, matka (Anita Poddębniak) kieruje domem. Zbuntowany syn (Paweł Palcat) kontestuje konserwatywny styl myślenia i życia, neguje etos ciężkiej pracy. Gdy umiera ojciec, postanawia żyć po swojemu i wyjeżdża wraz z pozbawioną własnego zdania siostrą (Magda Skiba) do Anglii. Tam zupełnie sobie nie radzą z wielkomiejską rzeczywistością: ona zostaje prostytutką, on pogrąża się w niemocy

Druga część spektaklu to opowieść o bezrobotnym małżeństwie (ponownie Poddębniak i Grzeszczak). Mąż swoje problemy odreagowuje agresją i narzekaniem, żona trwa przy nim, ale nie waha się ani chwili, gdy wbrew jego woli ma pomóc parze nielegalnych emigrantów (także Skiba i Palcat). Bohaterowie swoje sprawy załatwiają w zaciszu mieszkań, które wyznacza kwadrat podłogi pośrodku sceny. Widzowie, usadzeni po trzech bokach kwadratu, obserwują ich niczym wścibscy sąsiedzi.

Głównym narzędziem Wodzińskiego - reżysera i scenografa - jest przestrzeń. To ona odzwierciedla ciasnotę umysłową bohaterów i zmienia się razem z nimi: wnętrza domów wypełnionych reliktami PRL-u (zgrzebne wersalki, stoliki z okleiny) rozpadają się podobnie jak konstrukcja moralna współczesnego człowieka. Za moment znów panuje tu drażniący, wręcz zaprowadzony siłą, porządek - tak samo na siłę muszą żyć bohaterowie nieprzystający do kapitalistycznych realiów. 

Spektakl "Polacy umierają" byłby naiwną i rażąco oczywistą historią, gdyby nie świetne surrealistyczne sceny, jak monolog ubranej w strój ludowy Kobiety (wstrząsająca Joanna Gonschorek) przygotowującej się do samospalenia, bo po powrocie z emigracji czuje się we własnym kraju nieznośnie obco. Dowcip i wyrozumiałość, z jakimi duet Wodziński patrzy na swoich bohaterów, rekompensuje nieco przydługą i przegadaną drugą część spektaklu. 

"Polacy umierają" wpisuje się obok "Lustracji", "Howie i Rookie Lee" czy "Samych" w nurt spektakli Teatru im. Modrzejewskiej opowiadających o sprawach społecznych poprzez jednostkowe historie. Wodziński daleki jest od tworzenia pseudosocjologicznych teorii i generalizowania, jednak dzięki świetnej grze legnickiego zespołu w każdym z bohaterów łatwo nam dojrzeć znajomego, sąsiada i samego siebie.

Katarzyna Kamińska
Gazeta Wyborcza Wrocław
17 marca 2009

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...