Policyjne senne marzenia

"Policja" - reż: Andrzej Zaorski - Teatr Dramatyczny im. Węgierki w Białymstoku

Świetny tekst Sławomira Mrożka, reżyser lubiący eksperymentować i bardzo dobry zespół aktorski - sprawiają, że w niemal dwugodzinnym spektaklu widz nie nudzi się ani przez chwilę.

Nie dość, że się nie nudzimy, to często uśmiechamy pod nosem bądź wybuchamy głośnym śmiechem. To za sprawą tekstu Mrożka, ale przede wszystkim dzięki inwencji reżysera, który odważył się zrobić "Policję" wyjątkowo oryginalnie. Na scenę Teatru Dramatycznego Andrzej Zaorski wprowadził psa, komandosów, karta i... Mrożka. Widać wyraźnie, że aktorzy w zaproponowanej konwencji czują się świetnie. Tym samym - świetnie się "Policję" ogląda. 

Próbuje przekupić znaczkami 

Wszystko jest tu na opak (jak to u Mrożka i jak to czasami w naszym kraju). Naczelnik policji (Tadeusz Sokołowski), zamiast cieszyć się z lojalności obywateli i umiłowania przez lud dyktatury próbuje ostatniego więźnia (granego przez Bernarda Macieja Banię) odwieść od decyzji podpisania "lojalki", proponując mu znaczki zagraniczne. 

Gdy jednak to się nie udaje, by ratować więziennictwo, namawia Prowokatora (doskonale granego przez Sławomira Popławskiego) do tego, by dał się aresztować. A ten, ku zaskoczeniu Naczelnika, za kratkami przechodzi zaskakującą przemianę. Z podporządkowanego władzy służbisty rodzi się rewolucjonista. 

Wszystkiemu z boku przyglądają się: zakochana w Więźniu sekretarka Naczelnika (Katarzyna Mikiewicz) i martwiąca się o mizerniejącego małżonka - żona Prowokatora (Agnieszka Możejko). 

Śniący Prowokator 

Zaorski obnaża absurdy działania systemu więzienniczego, wśród których na pierwszy plan wysuwa się dbanie o własne interesy i ciepłą posadkę. 

Podglądamy funkcjonariuszy, jak sami spiskują przeciwko systemowi, jak lawirują, jak w końcu aresztują się wzajemnie. Jest też sam Generał (Robert Ninkiewicz), który byłego więźnia mianuje radcą do spraw spiskowców. Są też ochroniarze, którzy w kominiarkach, uzbrojeni w karabiny, bezmyślnie wykonują kolejne rozkazy. 

Jesteśmy przy tym świadkami problemów egzystencjalnych Prowokatora, który zwierza się Naczelnikowi ze swoich dziwnych snów. Opowiada je z przejęciem, wpatrzony w dal... jeżdżąc na stacjonarnym rowerku. Sytuacja jest tym komiczniejsza, że w tle słyszymy infantylną, melancholijną muzykę (autorstwa Michała Lorenca). 

Powodów, by zobaczyć "Policję", jest sporo. Warto dodać, że dramaty Mrożka rzadko robione są w Białymstoku. A ten spektakl wyreżyserował do-, świadczony satyryk, który wie, jak dobry żart sprzedać. Nie przesadza, nie przekombinowuje, stawia na wyraźną formę i decyduje się na kilka odważnych posunięć. Tym samym serwuje białostockiej publiczności zabawę na wysokim poziomie.

Marta Jasińska
Kurier Poranny
13 maja 2009

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia