Ponownie w Lublinie

"Nabucco" - reż. Tomasz Janczak - Teatr Muzyczny w Lublinie

W Lublinie dokonano wiele nowego, co wywołało uznanie wszystkich. Dosłownie wszyscy, nie wyłączając personelu technicznego, zrobili co mogli, aby przedstawienie wypadło jak najlepiej.

Po czterech latach, jakie minęły od premiery "Traviaty", za sprawą Teatru Muzycznego hala "Globus" ponownie zamieniła się w salę operową. 17 listopada 2012 r. odbyła się premiera opery Giuseppe Verdiego "Nabucco" w reżyserii Tomasza Janczaka, pod muzycznym kierownictwem Andrzeja Knapa.

Jerozolima, VI wiek przed naszą erą. Nabuchodonozor, król Babilonu, wraz ze swą armią niesie zagładę ludowi żydowskiemu. W świątyni stary kapłan Zachariasz nawołuje do wytrwania, mając nadzieję, że córka Nabuchodonozora, Fenena, kochając młodego Izmaela, siostrzeńca króla Żydów, stanie się zakładniczką pokoju. Czy na pewno? Nabucco to pierwsza opera Verdiego, której czysto artystyczne sukcesy wzmagała jej polityczna aktualność. Opery Verdiego oparte były często na patriotycznych librettach, szczególnie aktualnych w związku z walką Włoch o niepodległość. Nie trzeba szczególnego talentu, by w scenie chóralnej, w której Żydzi, więźniowie Babilonu, śpiewają pieśni o uciśnionej ojczyźnie. Doszukiwać się tu można więc zbieżności z polityczną sytuacją Włoch. Verdi spełniał w ten sposób swój patriotyczny obowiązek i brał udział w zjednoczeniu ojczyzny.

Premiera 9 marca 1842 roku była jednym wielkim triumfem 29-letniego Verdiego. Oklaskiwano wszystkie numery opery. Z ta operą rozpoczęła się kariera artystyczna Verdiego. Do końca sezonu Nabucco miał pięćdziesiąt sześć przedstawień. Verdi stał się modny. Jego imieniem nazywano nie tylko krawaty i szale, ale nawet sosy. Lata trosk materialnych mógł teraz Verdi uważać za minione. Jego pozycja wysuwała się na czoło ówczesnej włoskiej twórczości operowej.

Verdi jak widać sięgał po kameralne, psychologicznie skoncentrowane tematy, zrywał stopniowo z tradycją operową. Krytycy nie umieli dostrzec w operach Verdiego nie więcej poza kontynuacją linii wytkniętej przez jego znakomitych poprzedników Rossiniego, Belliniego i Dionittiego. Zarzucano mu także znaczne pogłębienie partii orkiestry i zamknięcia form. Uwertura do Nabucca składa się z zestawienia wyjętych z opery fragmentów. Motyw ten pojawia się w coraz pełniejszej obsadzie instrumentalnej i przy wzrastającej dynamice.

Czuje się w tym spektaklu pewność melodii i szerokość jej oddechu. Muzyka ta jest piękna, łatwo wpadająca w ucho, a jednocześnie dynamiczna i delikatna. Inwencja melodyczna bowiem nie jest bowiem zbyt szeroka, natomiast jest to muzyka, w której dramat wyraża się trafniej niż w długich ariach. Muzyka pogłębiała natomiast psychologię postaci. Wszystko to za sprawą wielości wykrzykników. Czuje się wciąż energię i ducha Verdiego. W operze tej największy nacisk położony był na efekty chóralne. Jak twierdził Rossini, jest to „Wielka aria śpiewana przez soprany, alty, tenory i basy".

W związku z tym jeszcze przed premierą przenikały na nasze lubelskie miasto wieści podsycające ciekawość publiczności. W Lublinie dokonano wiele nowego, co wywołało uznanie wszystkich. Dosłownie wszyscy, nie wyłączając personelu technicznego, zrobili co mogli, aby przedstawienie wypadło jak najlepiej.

Katarzyna Staszewska
Dziennik Teatralny Lublin
13 grudnia 2012

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...