Porcelanowe lobby

Każdy, kto po raz pierwszy wysiada na Dworcu Miasto w Wałbrzychu, niegdyś najbliżej położonym od centrum miasta i rynku, zanim wybudowano Wałbrzych Centrum, widzi ruiny Zakładu Porcelany.

Zniszczone, ceglane hale i budynki, straszące kikutami pustych oczodołów okien, ciągnące się szpalerami, poodłamywane wieże, od razu kojarzące się z łódzkimi, włókniarskimi fabrykami. Od razu widać ogromną różnicę potencjału, te wałbrzyskie straszą i epatują nihilistycznym smutkiem oraz destrukcją, podczas gdy te w Łodzi zostały przerobione na muzea, kultywujące tak ważne kiedyś dla miasta rzemiosło. Tutaj jakby nikt tego nie docenił, fabrykom pozwolono się samym zniszczyć, poddać nieubłaganym prawom przemijania, po których nie ma już powrotu do dawnej świetności.

Jedynym wyjątkiem, w którym tamte czasy prosperowania fabryk i chlubienia się „białym złotem", jak nazywano porcelanę, mogą zostać mitycznie przywrócone, jest teatr. I tego zadania, ekshumacji porcelanowej sławy Wałbrzycha, podjęli się twórcy spektaklu „Pilnie kupię biografię". Jej przygotowanie rozpoczęło się lokalnym wezwaniem do przynoszenia pamiątek po krewnych lub swoich, związanych z upadłymi zakładami porcelany.

Spektakl zaczyna się swoistym „porcelanowym" manifestem, będącym protestem wobec traktowania tego tworzywa w nieludzki, rzeczowy sposób. Uosobiono go, porównując do dzieci, a głos, który to ogłaszał, przypominał Orwellowskiego Wielkiego Brata.

Potem zaczyna się opowieść, stylizowana na mockument, w której pewien chłopak rozmawia z dziewczyną z tamtych czasów. Wciela się ona powoli w role różnych pracownic fabryki, smutnych, rozgoryczonych ciężką pracą i niedocenianiem ich w opozycji do gloryfikowanych górników. Podróżujemy w czasie aż do roku 1946, kiedy w fabryce pracowały jeszcze zarówno Niemki, jak i Polki, wzajemnie się tolerując. Porcelana łączyła egalitarnie, niezależnie od pochodzenia i poglądów. Powojenna bieda sprawiła, że praca ta była marzeniem każdej dziewczyny, cytując „jedne szły do pracy do węgla, inne do porcelany". Aktorski duet Joanny Łaganowskiej z Mikołajem Krzeszowcem wypadł bardzo dobrze. Aktorka gra bardzo ekspresyjnie, włączając nutę gniewu do swojej kreacji, gniewu, który zdaje się wydobywać z gardeł wszystkich, niedocenionych pracownic zakładów porcelany. Świetnie łączy opowieść indywidualną ze zbiorowym protest – songiem.

Mikołaj Krzeszowiec mówi nawet śląską gwarą, kojarząc się trochę z postaciami z filmów Kutza. Aktorzy wchodzą w różne groteskowe interakcje, głos męski wspiera wołanie kobiety o zauważenie, o równość i wsparcie w traktowaniu, nie oszczędzając nawet porcelanowych talerzy.

Zostają z nich skorupy różnych intencji, zmarnowane szanse na normalne życie w siermiężnych czasach komuny, strajków z lat 80 – tych.
Historyczne zmiany towarzyszą transformacji w świadomości kobiety.

„Białe złoto, wszystko było białe i na białe zamglone jak w krainie królowej śniegu". – w realną opowieść o siermiężnych warunkach wkrada się oniryczny klimat - „a tymczasem w parku Sobieskiego rosły sobie eukaliptusy, które miały być pożywieniem dla misiów koala".

Spektakl jest częścią międzynarodowego projektu o nazwie: Historia znikania – scenograficzna dekonstrukcja pamięci, opierającego się na współpracy Norweskiej Akademii Teatralnej, Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu oraz Muzeum Hutnictwa w Chorzowie. Projekt jest realizowany przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego.

Projekt „Porcelana jest kobietą" wpisuje się w nurt feministyczny, tzw. her – story, którym wałbrzyski teatr chce nadrobić brak żeńskiej reprezentacji w miejskich opowieściach.

Wszelkie działania wokół tematu porcelany mają polegać zarówno na stworzeniu ciekawych, artystycznych opowieści, jak i na aktywizacji lokalnej społeczności.

Justyna Nawrocka
4 maja 2021

Książka tygodnia

Dostojewski. Portret intymny
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Alex Christofi

Trailer tygodnia

"Odlot" - reż. Anna Au...
Anna Augustynowicz
Tytułowy Odlot nie jest jednak tylko ...