Powtarzaj wielkie słowa, powtarzaj z uporem

Rozmowa z Janem Nowarą

Dobry nowy teatr musi być też dobrym starym teatrem. A do tego mogą mu znakomicie służyć arcydzieła literatury, piękne i mądre książki, pełne wielkich słów.

 Z Janem Nowarą, dyrektorem artystycznym VII Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie oraz dyrektorem Teatru im. Wandy Siemaszkowej rozmawia Andrzej Piątek z Dziennika Teatralnego.

Andrzej Piątek: Mamy w październiku od 22 do 30 Festiwal Nowego Teatru. Z programu wynika, że siódma edycja jest szczególnie bliska szlachetnej klasyce?

Jan Nowara - W czasie zarazy, przesileń i przewartościowań, gdy wiele ważnych pytań zawisło w powietrzu i pozostaje bez odpowiedzi, oddaliśmy głos wielkim tekstom, motywom, postaciom z przeszłości. Wielka literatura zawsze stawiała fundamentalne pytania, które dziś my zadajemy sobie i innym. Głos klasyków, w rewizjach i reinterpretacjach, otwiera także pole do dyskusji na temat polskiej i europejskiej tradycji kulturowej.

Jak należy zatem rozumieć tegoroczną festiwalową myśl przewodnią z Herberta „Powtarzaj wielkie słowa, powtarzaj z uporem"? Jakie mają uzasadnienie w propozycjach festiwalowych?

- To słowa wyjęte z jednego z najbardziej przejmujących tekstów polskiej poezji dwudziestego wieku podnoszącego temat wierności ideom i tradycjom. Herbert jest w swoim przekazie zarazem pryncypialny i ironiczny. Wierność odwiecznym zasadom nie znajduje w naszym świecie uznania, nie wiedzie do sukcesu. Wielkie słowa trafiają w pustkę albo spotykają się z drwiną. Ale czy to zwalnia nas z konieczności ich wypowiadania? Czy względność - uniwersalny klucz do interpretacji wszystkiego w naszej współczesności - prowadzi do harmonii czy rozpadu? Herbertowy Pan Cogito nie ma wątpliwości: „Bądź odważny gdy rozum zawodzi, bądź odważny, w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy". Wielkie słowa są być może jedynym sposobem, który może ocalić świat. Pod ich pojęciem kryją się w programie Festiwalu Nowego Teatru wielkie teksty, a w nich równie wielkie rozterki i dylematy, fundamentalne pytania i wybory. Możemy się zatem z nimi zmierzyć. Niech będą inspiracją albo ostrzeżeniem. Taki wybór idei i tekstów jest gestem wobec wartości, które umacniają ludzką kondycję nawet wtedy gdy są podważane i wyszydzane. Zresztą być może wtedy robią to najskuteczniej. Oczywiście, nie chodzi tu o moralizatorstwo, wielka literatura się nim nie posługuje.

Idea festiwalowa może została nie zachwiana, ale założenia od pierwszej edycji do siódmej musiały ulegać przemianom. Co pozostało, a co pojawiało się nowego, łącznie z najnowszą edycją?

- Już sama nazwa Festiwal Nowego Teatru dyktuje konieczność rewizji. Zwłaszcza w erze, która gna przed siebie w szaleńczym tempie. Pierwotny kształt, na który ważny wpływ miała jego współtwórczyni i moja wieloletnia partnerka teatralna dr Joanna Puzyna-Chojka, określały strategie przedstawieniowe z wykorzystaniem najnowszych technik, aktów performatywnych i mediów. Przy ich pomocy mieliśmy ambicję diagnozowania rzeczywistości polskiej i obcej w wymiarze społecznym i politycznym. Manifestacją tego nurtu były spektakle, których scenariusze były bezpośrednio wywiedzione z rzeczywistości, jak choćby te które wygrały Festiwal: „Afryka" Frąckowiaka z Teatru Polskiego w Bydgoszczy, „Lwów nie oddamy" Szyngiery z Teatru Siemaszkowej w Rzeszowie czy „Staff only" Kalwat z Teatru Biennale z Warszawy. Od samego początku robiły furorę również spektakle na wielkiej literaturze, wśród nich z główną nagrodą: „Dziady" Rychcika (w pierwszej edycji 2014!) z Teatru Nowego w Poznaniu oraz „Bzik. Ostatnia minuta" Marciniak z Teatru Współczesnego w Szczecinie. By nie wspomnieć „Nie-Boskiej komedii. Wszystko powiem Bogu" Strzępki/Demirskiego i „Wroga ludu" Klaty z Narodowego Starego Teatru w Krakowie czy „Chłopów" Garbaczewskiego z Teatru Powszechnego w Warszawie. Zatem nowy teatr wypowiadał się też już wcześniej z pomocą wielkiej literatury, w której drzemią głębokie, uniwersalne i ponadczasowe sensy. Powiem tak - nowe sposoby i środki szybko wietrzeją. Wielkie pytania są wieczne. Jak sam Teatr, którego „nowość" nie musi się ograniczać się do teraźniejszości.

Zamiarem edycji festiwalowych było rozpoznanie nowych inscenizacji, ale też nazwisk i motywacji młodych twórców. Ich poglądów i pomysłów wyrażanych wyrazistym stosowaniem nowych multimedialnych technologii. Kogo tak zauważono i wypromowano?

- Takie „rozbłyski" bywają efektowne, ale nie trwają długo. Nie dają też żadnej gwarancji trwania. Staraliśmy się zawsze o rozsądne proporcje pomiędzy młodymi wstępującymi, a dojrzałymi choć wciąż niespokojnymi twórcami - na afiszu FNT. Bez wątpienia Rychcik błysnął w Rzeszowie oryginalnymi poznańskimi „Dziadami" i swoją wyobraźnią okiełznał potem jeszcze rzeszowską „Balladynę" i tarnowską „Grażynę", inkasując Paszport „Polityki", jako młody artysta wkładający głośne ikony pop kultury do romantycznych arcydzieł. Zachwyt wzbudziła swoim gdańskim perwersyjno-finezyjnym „Portretem damy" rodem z amerykańskiej dziewiętnastowiecznej powieści Ewelina Marciniak gruntując potem swoją pozycję drapieżnej i wyrafinowanej osobowości nowego teatru także na naszym Festiwalu przy pomocy szczecińskiego „Bzika. Ostatniej minuty". Najpierw w nurcie Sceny Nowej Dramaturgii, potem w głównym nurcie konkursowym pokazał się na FNT jako dramatopisarz młody rzeszowianin, Beniamin Bukowski. To spod jego ręki wyszło zwycięskie w 2019 roku „Staff only". Dziś jest zastępcą dyrektora do spraw artystycznych w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie!

Początki były trudne. Pierwsza edycja nie zyskała zrazu aprobaty. Dopiero za falą recenzji zwłaszcza w „Teatrze" i „Dzienniku Teatralnym" coś się zmieniło. Czas też pozytywnie zrobił swoje.

- Cóż, nie można zapominać, że Festiwal Nowego Teatru jest przedsięwzięciem, które poprzez Teatr Siemaszkowej powiększa świadomość i wrażliwość rzeszowskiej publiczności, które przez dziesięciolecia były kształtowane teatrem tradycyjnym. Kolejne edycje FNT są najpierw ideą i programem, ale potem stają się produktem, który trzeba wyważyć, opakować i sprzedać żeby obronić sens ich istnienia. Robimy to świadomi, że nowy teatr nie zawsze jest lepszy od starego, a nowa publiczność nie jest ważniejsza od tradycyjnej.


No właśnie, mamy siódmą edycję. Co teraz jest „nowym" teatrem? Skoro są już nowi twórcy odmienne myślący od tych sprzed siedmiu lat. Są nowe treści i możliwości inscenizacyjne, którym nie każda scena i widownia odpowiadają. Czy teatr z poprzednich edycji nie jest już „starym teatrem"? Tak, jak klasykami Klata i Warlikowski, nie mówiąc o Lupie. Tak nawiasem, szkoda, że Lupa i Warlikowski nigdy w Rzeszowie nie byli, a Klata tylko dwukrotnie.

- W samej nazwie Festiwal Nowego Teatru jest zapisana idea ciągłej zmiany. Nowym teatrem nie jest to, co już znamy, z czym się oswoiliśmy, albo do czego przywykliśmy. Nowy teatr to nieustanny proces inicjacji i przekraczania, artystyczne perpetuum mobile. Taka wykładnia wprawdzie zdaje się prowadzić do absurdu, ale przecież nie jest od rzeczy. Oczywiście, można zażartować, że nazwa Festiwal Nowego Teatru gwarantuje mu nieskończoność! Ale z drugiej strony trudno zignorować myśl, że to pułapka z opóźnionym zapłonem. Wprawdzie świat przeobraża się z cyfrowym przyśpieszeniem, a młodzi twórcy teatru nie chcą nadawać w starych częstotliwościach, to jednak o swoje wciąż się upominają stare treści, owe stare zaklęcia ludzkości, jak bajki i legendy z Herbertowego „Przesłania Pana Cogito". Bowiem pomimo wielu dramatów dziejowych i egzystencjalnych katastrof analogowej ludzkości nie udało dotąd skutecznie przepracować tych starych prawd, zasad, pytań. A one za nic nie chcą się spakować do skompresowanych formatów, nawet tych w rozszerzonej rzeczywistości 3 i 4D! Dlatego dobry nowy teatr musi być też dobrym starym teatrem. A do tego mogą mu znakomicie służyć arcydzieła literatury, piękne i mądre książki, pełne wielkich słów.

__

Jan Nowara - krytyk literacki, teatralny i filmowy, publicysta i felietonista. Dyrektor Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (1998-2001), dyrektor Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie (2002-2003) i (2014-).

Andrzej Piątek
Dziennik Teatralny Rzeszów
20 października 2021

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Dziady" - reż. Maja K...
Maja Kleczewska
Dziady anno domini 2021 będą przedsta...