Powtórne przyjście Mesjasza

rozmowa z Joanną Puzyną Chojką

- Ostentacyjne mieszanie różnych porządków i stylów naraża Tadeusza Słobodzianka na zarzut bluźnierstwa czy herezji, w najlepszym wypadku - na oskarżenie o obrazę uczuć religijnych. Podejrzewam jednak, że prowokowanie skandalu jest elementem jego świadomej strategii - mówi Joanna Puzyna-Chojka, autorka monografii "Gra o zbawienie. O dramatach Tadeusza Słobodzianka".

Książka "Gra o zbawienie. O dramatach Tadeusza Słobodzianka", jest poszerzoną wersją doktoratu Puzyny-Chojki. Wydała ją krakowska Księgarnia Akademicka w serii "Interpretacje dramatu". 

Rozmowa z Joanną Puzyną-Chojką* 

Mirosław Baran: Który z dramatów Tadeusza Słobodzianka uważa pani za najlepszy? 

Joanna Puzyna-Chojka: - Najbliższy jest mi "Prorok Ilja". Przede wszystkim z racji wagi tematu - "gry w Chrystusa", podjętej jak najbardziej serio, w poczuciu konieczności ratowania świata przed ostatecznym upadkiem. Oczywiście fenomen Wierszalina i sekty grzybowskiej, skupionej wokół Eliasza Klimowicza, który z woli swoich wyznawców miał powtórzyć męczeńską śmierć Chrystusa, został odkryty wcześniej przez socjologa i religioznawcę Włodzimierza Pawluczuka, który pod koniec lat 60. wydał kultowy zbiór reportaży. Słobodzianek widzi jednak w tej historii zdecydowanie więcej niż tylko rozpad tradycyjnej, patriarchalnej społeczności pod wpływem procesów historycznych. Przedsięwzięcie grzybowskich chłopów, podszyte bluźnierczą ideą poprawienia dzieła zbawienia, jest dla niego manifestacją głębokiej potrzeby duchowej, której fundamentem jest autentyczne przeżywanie wiary. W jego wersji wierszalińskiej historii nie ma znaczenia, że Ilja nie jest prawdziwym Mesjaszem. W "bożym człowieczeństwie" ważniejsze jest bowiem takie doświadczenie sacrum, które współczesna antropologia kultury nazywa naturalną religijnością. To wiara bez instytucji, choć niewolna od elementu teatralnego hochsztaplerstwa. 

Co sprawiło, że zainteresowała się pani dramatami Słobodzianka? 

- Twórczość Słobodzianka, który swoje najważniejsze sztuki napisał w latach 90., idealnie oddaje atmosferę "gorączki końca". Końca wieku i całego tysiąclecia. Główną fabułą, którą Słobodzianek powtarza w swoich dramatach, jest biblijny mit Mesjasza. Jego bohaterowie, przekonani o nadchodzącym końcu świata, szczególnie intensywnie przeżywają napięcie między sacrum a profanum. Podejmowana przez nich próba ponownego zaczarowania świata, przez nałożenie na rzeczywistość historycznej struktury mitycznej, podszyta jest gombrowiczowskim doświadczeniem otchłani. Ogrom bólu fundowanego im przez świat, który pędzi ku zatracie, rodzi w nich głód czegoś, co pozwoliłoby wprowadzić do ich życia jakiś porządek. I właśnie ten głód, tęsknota za sacrum, owocująca rozmaitymi scenariuszami "gry o zbawienie", zainteresowała mnie w tej twórczości najbardziej. 

Co jest najbardziej charakterystyczne dla dramatopisarstwa tego autora? 

- Słobodzianek nie ukrywa, że to, co opowiada w swoich sztukach, zostało już wcześniej przez kogoś opowiedziane, a nawet skrystalizowało się w mit. Jego strategia polega na powtarzaniu tych mitycznych scenariuszy, ale w ich niekanonicznych, wariacyjnych wersjach. Potencjalnie falsyfikatowy charakter Słobodziankowych "innych historii" zbliża je do apokryfów. I są to apokryfy zdegradowane, bo podszyte ludową groteską, która opiera się na regułach karnawałowego odwrócenia. Czerpane ze sfery sakralnej symbole autor "Merlina" z premedytacją wprowadza w obszar kultury niskiej, konfrontując je z materialno - cielesnym dołem. Wywraca w ten sposób utrwalone hierarchie, odkrywając ślady świętości w obszarze najbardziej wątpliwym, podejrzanym, dwuznacznym. I na odwrót - tropi zamaskowaną obecność profanum w jego symbolicznych, uświęconych formach. Takie ostentacyjne mieszanie różnych porządków i stylów naraża Słobodzianka na zarzut bluźnierstwa czy herezji, w najlepszym wypadku - na oskarżenie o obrazę uczuć religijnych. Podejrzewam jednak, że prowokowanie skandalu jest elementem jego świadomej strategii. 

Jaką inscenizację sceniczną tekstu Słobdzianka uważa pani za najlepszą? 


- Słobodzianek chroni swoje sztuki przed przypadkowymi reżyserami. Na ogół uczestniczy w procesie powstawania spektaklu, pilnując jego ostatecznego kształtu. Ta ścisła symbioza z teatrem owocuje kolejnymi wariantami jego sztuk, opracowywanymi na potrzeby konkretnej inscenizacji. Wydaje mi się, że najciekawszym etapem w jego twórczości jako dramaturga była współpraca z Mikołajem Grabowskim, zwłaszcza przy tworzeniu "Proroka Ilji" w Teatrze Nowym w Łodzi. W roli Ilji Grabowski obsadził Oskara Hamerskiego, młodego mężczyznę, fizycznie przypominającego utrwalony wizerunek Chrystusa. Ta aktorska konkretyzacja, uwiarygodniona przez mocno akcentowany w interpretacji Hamerskiego strach bohatera przed śmiercią na krzyżu, pozwoliła mi zrozumieć, co oznacza powrót Chrystusa na ziemię. Odkryta w człowieku boskość wyczerpuje się w miłości, która naprawdę ma moc zbawiania - łódzki Ilja, mimo swojej ludzkiej słabości, rzeczywiście przywracał opętaną przez ból kobietę do życia. 

Tadeusz Słobodzianek współpracował przed laty w Gdańsku, w Teatrze Miniatura, z obecnym liderem Teatru Wierszalin Piotrem Tomaszukiem. Czy widzi pani jakieś wspólne elementy w ich twórczości? 

- Taka wspólnota jest podyktowana specyficznym rodzajem wrażliwości, którą współtwórcy Towarzystwa "Wierszalin" zawdzięczają swoim korzeniom - białostockiemu matecznikowi, który jako tygiel wielu kultur i religii nauczył ich widzenia świata w jego sprzecznościach i paradoksach. Obaj przez lata tworzyli dramaty, które nawiązują do staropolskich misteriów, mocno przesiąkniętych ludowym żywiołem śmiechu. Dzisiaj jednak Słobodzianek jako lider warszawskiego Laboratorium Dramatu interesuje się w większym stopniu publicystyką teatralną. Najlepszym tego przykładem jest jego najnowsza, napisana po wieloletniej przerwie, sztuka "Nasza klasa", która wprost nawiązuje do formuły teatru epickiego. 

*Joanna Puzyka-Chojka - teatrolog i krytyk teatralny, wykładowczyni Uniwersytetu Gdańskiego. Pełni funkcję dyrektora programowego Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni oraz sekretarza jury Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Publikowała m. in. w "Gazecie Wyborczej", "Gońcu Teatralnym", "Dialogu", "Teatrze" i "Tygodniku Powszechnym". Pełniła funkcję kierownika literackiego w Teatru im. Bogusławskiego w Kaliszu, Teatru Muzycznego i Teatru Miejskiego im. Gombrowicza w Gdyni, była również szefową sceny teatralnej gdańskiego klubu Żak.
(zs)

Mirosław Baran
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
16 kwietnia 2009

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia