Pożegnanie mistrzów

"Miłość na Krymie" w Teatrze Telewizji

Rzeczywistość znowu okazała się większa niż teatr. Niewinny tytuł brzmi dzisiaj złowieszczo. Oglądamy sztukę o Rosji zanurzeni w pozartystyczne konteksty związane z groźbą wojny na Krymie. Może uda się coś z tego zrozumieć? - pisze przed telewizyjną premierą Łukasz Maciejewski we Wprost.

Wydarzenie w Teatrze Telewizji. "Miłość na Krymie" Sławomira Mrożka, spektakl w reżyserii Jerzego Jarockiego, już od siedmiu lat jest z powodzeniem grany na deskach Teatru Narodowego w Warszawie. Po śmierci reżysera jego telewizyjną wersję przygotował Jan Englert.

Rzeczywistość znowu okazała się większa niż teatr. Niewinny tytuł brzmi dzisiaj złowieszczo. Oglądamy sztukę o Rosji zanurzeni w pozartystyczne konteksty związane z groźbą wojny na Krymie. Może uda się coś z tego zrozumieć? Nie ma już ani Jerzego Jarockiego, ani Sławomira Mrożka. Byli prawie równolatkami, Jarocki niemal przez całe twórcze życie zmagał się z tekstami Mrożka. W polskim teatrze zrobił dla popularyzacji jego twórczości chyba najwięcej, chociaż nie zawsze z aprobatą autora.

"Miłość na Krymie", sztuka z 1993 r., portret Rosji carskiej, komunistycznej oraz współczesnej, określony przez autora jako komedia tragiczna w trzech aktach, nie może się równać z największymi osiągnięciami dramatopisarza. Jarocki potraktował jednak nierówny, niekonsekwentny dramat jako punkt wyjścia do własnej interpretacji. Dzięki temu powstało jedno z najważniejszych teatralnych osiągnięć minionej dekady z mistrzowskimi kreacjami Jana Frycza, Małgorzaty Kożuchowskiej, Jolanty Fraszyńskiej i Mariusza Bonaszewskiego. Jarocki pokazał przenikliwy obraz społeczeństwa schyłkowego.

Społeczeństwa zwichrowanego ideologią i historycznymi zaszłościami, które jednak - zanurzone w biologii - po cichu marzy o ratującym egzystencję micie. Sacrum i profanum: Matka Boska i Mateczka Rasija. W "Miłości na Krymie" reżyser nie bez ironii pochyla się nad kondycją inteligenta - człowieka świadomego albo chociaż odrobinę światlejszego od pozostałych; inteligenta, który nieustannie flirtuje

z historią: polityką, ideologią, ze światopoglądem. XX i XXI w. pokazały jednak, że w większości wypadków owe romanse się nie udają. Polityka okazała się zdradliwą mamoną, a zadurzony w niej inteligent - słabeuszem bez honoru. W wybitnym przedstawieniu Jarockiego jedynym eliksirem na historyczne piekło jest nadzieja. Matka głupich. Święta.

"MIŁOŚĆ NA KRYMIE", REŻ. JERZY JAROCKI, REŻ. TV: JAN ENGLERT, TVP1, PONIEDZIAŁEK 24 MARCA,

GODZ. 20.20. OD 27 MARCA SPEKTAKL DOSTĘPNY NA NINATEKA.PL

Łukasz Maciejewski
Wprost
19 marca 2014

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Proces
Pia Partum
19 stycznia 2019 roku na scenie pojaw...