Prawda o kłamstwie

"Prawda" - reż. Rafał Matusz - Bałtycki Teatr Dramatyczny

Międzynarodowy Dzień Teatru obchodzony był na świecie po raz 55. Tradycją jest, że z okazji święta ludzie sceny przygotowują dla publiczności, bez której przecież teatr nie istnieje, prezent. Udanym była premiera Bałtyckiego Teatru Dramatycznego - premiera "Prawdy" Floriana Zellera w reżyserii Rafała Matusza, który właśnie tu, w 1995 roku, debiutował "Lekcją" E. Ionesco.

Jego powrót ogromnie ucieszył. " (...) wsłuchajcie się w słowa i przyjrzyjcie się uważnie żywym obrazom - przed wami teatr, nie lekceważcie go i nie przepuśćcie w swoim zagonionym życiu (...)" - napisał w orędziu na Międzynarodowy Dzień Teatru rosyjski reżyser i pedagog Anatolij Wasiljew. To przesłanie warto mieć z tyłu głowy, zasiadając w fotelu na widowni. Obok żywego obrazu, malowanego sceniczną iluzją, nadbudową, którą można zamknąć w słowie "widowisko", można znaleźć coś więcej. I jeśli to coś znajdziemy, to jest to sukces wspólny - twórcy i widza. "Prawda" ma w sobie wszystko, by sukces ów można było osiągnąć.

Zróbmy mały rachunek sumienia. Prześwietlmy ostatni dzień, weekend, może tydzień. Ile razy zdarzyło nam się skłamać? Mechanicznie, odruchowo, a może w sposób przemyślany, wręcz wyszukany i wysmakowany? Czy może zdarzyło nam się nie powiedzieć całej prawdy? Wszak już filozof Seneka przekonywał, że kłamać nie wolno, ale całej prawdy mówić wcale nie trzeba... Niebezpiecznie jest słowa te literalnie stosować i używać za wymówkę.

Kłamstwo i prawda są głównymi bohaterami sztuki Zellera w ujęciu Matusza. Obok miłości, oczywiście. Miłości brudnej, wcale nie beztroskiej, na pewno nie błogiej, odartej z romantyzmu. Miłości nieprawej, krętackiej, pełnej kitu, kantu i matactw. Miłości, która jest nieuczciwą grą.

Michał zdaje się mieć wszystko - świetną pracę w "korpo", piękną choć znudzoną żonę, odzianą w modne fatałaszki. Chodzi na squasha, ma tak dziś modne buty z czerwonymi sznurówkami i krawat w kolorze wielkanocnego kurczaka. Chłopak "obciuchany", że wow. Ma też hotelowe życie z kochanką, piękną lekarką Alicją. Ma jeszcze przyjaciela, który jest... mężem Alicji. Kiedy kochance, po pół roku, przestają wystarczać chwile spędzone w łóżku na wynajem między lunchem, a firmowym zebraniem, zaczyna się piętrzyć kłamstwo. Alicja ma wyrzuty sumienia, za to Michał swe działania inspiruje mottem Voltaire'a: "Kłamstwo jest cnotą, jeśli pozwala uniknąć cierpienia". Oszukuje, mataczy, bo jak twierdzi, dzięki temu innym jest lżej. Nie widzi już tego, że kłamstwem zasłania zdradę. A im gęstszy jest tkany przez niego ścieg kłamstw, tym ciaśniej zaciska się pętla prawdy na jego szyi. Michał wybiela siebie, z roli kłamcy płynnie przechodzi w rolę ofiary, a widz, widząc małość jego postępowania raz po raz wybucha śmiechem. Bo to gorzko-słodki przekaz.

Wartka akcja i wiele wątków, którym nie brakuje komediowego rysu, dynamicznie prowadzą do finału, który nie tylko kończy tę historię, ale sprawia, że możemy skonfrontować ją z naszym życiem. Czy tak zrobimy - to już zależy od widza. Dla jednego spektakl będzie zabawną komedią - to tyle i aż tyle, porównując go z ostatnimi produkcjami BTD. Dla innego - i tu tkwi siła "Prawdy", będzie to pretekst to refleksji. "Czy zdrajca zdradza także siebie?" - pyta japoński mistrz Akira Kurosawa w inspirowanym szekspirowskim "Królem Learem" filmie "Ran". No jak to jest, drogi widzu?

Joanna Krężelewska
Głos Koszaliński
5 kwietnia 2016

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...