Prawo do narracji

"Mała narracja" - 35. Krakowskie Reminiscencje Teatralne

"Mała narracja" Wojciecha Ziemilskiego, pokazywana w ramach Krakowskich Reminiscencji Teatralnych, to osobista wypowiedź autora, który na podstawie historii ujawnienia współpracy jego dziadka z SB poszukuje odpowiedzi na pytanie o możliwość poznania obiektywnej prawdy o człowieku.

"Mała narracja” to bardzo kameralny spektakl, właściwie balansujący na granicy przedstawienia teatralnego i multimedialnej prezentacji. Na scenie pojawia się jedynie siedzący na krześle mężczyzna czytający tekst, a za jego plecami znajduje się ekran, na którym z rzutnika wyświetlane są zdjęcia, filmy, cytaty i hasła. Z fragmentów nagrań i oderwanych kawałków opowieści poznajemy historię ujawnienia przez IPN współpracy Wojciecha Dzieduszyckiego, dziadka Wojciecha Ziemilskiego, ze Służbami Bezpieczeństwa PRL. 

Ze zrozumiałych przyczyn stosunek Ziemilskiego do sądu dokonanego nad Dzieduszyckim jest daleki od obiektywizmu, trzeba mu jednak przyznać, że na podstawie swojej rodzinnej historii stara się wysnuć bardziej ogólne wnioski i pytania. Bardzo wyraźnym zabiegiem, konsekwentnie utrzymywanym przez całość przedstawienia, jest skontrowanie emocjonalnego tekstu całkowitym brakiem intonacji. Głucho brzmiące zdania prawdopodobnie mają osiągnąć efekt dystansu do opisywanych wydarzeń i przenieść punkt ciężkości na ogólne pytanie o moralne prawo do wydawania sądów nad żyjącymi ludźmi.

Ponieważ wysiłek Ziemilskiego, by taki efekt osiągnąć jest wyraźny, uważam, że nadużyciem jest odczytywanie „Małej narracji” jako atak na IPN. Mimo że autorów pracy o Dzieduszyckim wymienia z imienia i nazwiska i nie ma wątpliwości, że w jego ocenie ich publikacja skrzywdziła całą jego rodzinę, ten spektakl nie jest personalnym atakiem. W moim odczuciu stara się raczej przypomnieć, że zawsze istnieje jakaś druga strona medalu, a za nazwiskiem zawsze kryje się prawdziwy, wielowymiarowy człowiek, działający pod presją okoliczności, w jakich się znalazł.

Historię dziadka Ziemilski przeplata skrawkami tekstów i nagrań, które nie tworzą ze sobą spójnej całości, a raczej luźno pozwalają się kojarzyć z poruszanymi problemami. Sylwetki różnych artystów, wspomnienia z dzieciństwa, etapy pracy nad przedstawieniem i cytaty z dzieł filozoficznych wymieszane są pozornie bezładnie, ale każdy z tych elementów w pewien sposób dotyka pytania, czy możliwe jest poznanie obiektywnej prawdy o człowieku.

„Mała narracja” ma jednak też i wady. Pozbawiony intonacji głos Ziemilskiego i zupełny bezruch na scenie są nieuchronnie monotonne; po mniej więcej pół godzinie na sali słychać już było znużone westchnięcia. Ponadto specyficzna maniera rozpoczynania niemal każdego zdania frazą „wszystko zaczęło się, kiedy...” ociera się o egzaltację i w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej irytująca. Także mnogość osobistych odniesień i prywatnych skojarzeń może budzić wrażenie, że spektakl adresowany jest bardziej do autora i jego najbliższego otoczenia niż do widza.

Mimo to jednak uważam, że „Małą narrację” warto obejrzeć. Niewątpliwie dotyczy ona bardzo rzeczywistego i aktualnego problemu, a do tego przedstawia go w oryginalny i przemawiający do wyobraźni sposób. Osobiste nawiązania, choć mogą budzić kontrowersje, dodają jednak spektaklowi siły i dramatyzmu. Trzeba też docenić, że pomimo osobistego zaangażowania Ziemilski unika propagandy i prostych rozwiązań, stara się raczej stawiać pytania niż dyktować odpowiedzi.

Aleksandra Kamińska
Dziennik Teatralny Kraków
27 kwietnia 2010

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia