Premiery, nowe estetyki i horyzonty

podsumowanie sezonu w Teatrze im. Solskiego w Tarnowie

Zakończył się kolejny sezon w Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie, zwieńczony plenerowym pokazem w Pasażu Tertila spektaklu "Apetyt na czereśnie", jednego z bardziej lubianych przez tarnowskich widzów. Upływający okres dziesięciu miesięcy pod rządami nowego dyrektora artystycznego, Jakuba Porcari, zaowocował w placówce ciekawymi premierami, zaś publiczności przyniósł trochę nowych przeżyć estetycznych z małymi kontrowersjami w tle. Widzowie wszak nie zawiedli, a wpływy do kasy nawet wzrosły - Beata Stelmach-Kutrzuba podsumowuje mijający sezon w Temi.

W sezonie 2014/2015 miejski teatr zaproponował tarnowianom nieoczekiwanie aż 9 nowości repertuarowych. Zaskoczenie wzięło się stąd, iż początkiem września ubiegłego roku szefowie Solskiego - zarówno naczelny, jak i artystyczny - deklarowali poważne zmniejszenie ilości premier ze względu na sytuację finansową, nadprodukcję i planowanie droższych przedstawień. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej optymistyczna, niż zakładano, a powstałe w ramach inicjatyw aktorskich nieplanowane spektakle spodobały się publiczności, która znów licznie odwiedziła teatr - na jego widowni zasiadło w ciągu minionego sezonu ponad 65 tys. osób, tj. o 2 tys. więcej niż rok wcześniej w porównywalnym okresie. Na trzech scenach - Dużej, Małej i Underground - zadebiutowały jedna komedia, dwa widowiska dla dzieci, dwa monodramy i cztery spektakle w bardzo odmiennych estetykach, od tradycyjnej w teatralnej formie adaptacji powieści Herlinga-Grudzińskiego "Inny świat" po nowatorskie, zarówno na poziomie tekstu, jak i wystawienia, przedstawienie "Kajzar. Odyseja 1982". Oprócz nowości wciąż grane są produkcje z poprzednich lat, tak że w sumie w repertuarze Solski ma obecnie 39 tytułów, z czego 33 w eksploatacji. Tarnowscy aktorzy na teatralnych deskach stanęli przed publicznością aż 364 razy, a wpływy ze sprzedaży biletów (z uwzględnieniem impresariatu) po raz pierwszy przekroczyły kwotę 1 min zł (1 016 850 zł), przy czym najbardziej pożądanymi spektaklami wciąż pozostają ubiegłoroczny "Skąpiec" w reżyserii Mariana Pecki i "Księga lasu" Tomasza Piaseckiego, jak łatwo się domyślić, ze względu na szkolne i przedszkolne zapotrzebowanie.

Kosmiczna bzdura czy audiowizualne walory?

Jak każdy sezon od wielu lat w Tarnowskim Teatrze, tak i ten 2014/2015 rozpoczął się Ogólnopolskim Festiwalem Komedii Talia i pierwszą premierą miejskiej sceny, czyli opowieścią o kosmitach w Tarnowie pt. "Reprodukcja", autorstwa Marcina Cecko, w reżyserii Jakuba Porcari. Niestety inscenizacja wypadła marnie na tle innych spektakli prezentowanych w konkursie i choć festiwalowe jury słusznie doceniło rolę Dominiki Markuszewskiej, to wątpliwych walorów tego tekstu nawet najlepsze aktorstwo nie było w stanie poprawić. W sztuce mogą się podobać pojedyncze monologi, a to za mało na udane przedstawienie.

Rok kalendarzowy zakończyło natomiast "Lato 1910", wystawione prapremierowo w sylwestrowy wieczór. Dzieło młodych twórców z krakowskiej PWST - Zuzanny Bojdy (dramaturg) i Macieja Gorczyńskiego (reżysera) - ma swój klimat i piękną oprawę audiowizualną, czaruje dźwiękiem i scenografią, ale na tym jego zalety się kończą, bowiem niczego wartego uwagi ze sceny nie usłyszymy, nieprzekonująco wypada też romans Witkacego z Solską, będący wiodącym wątkiem sztuki. I znów aktorstwo, tym razem Jerzego Pala znakomicie wcielającego się w postać Solskiego, przychodzi częściowo w sukurs słabemu tekstowi.

W konsekwencji widzowie Solskiego po pierwszej części sezonu wśród nowości mogli wybierać między banalnym dowcipem fabuły o ufoludkach a drętwą historią, acz w urokliwej scenerii. Osobiście, nie kryję, wolałam tę drugą możliwość.

Superprodukcje i kontrowersje

Najlepsze spektakle powstały w Tarnowskim Teatrze dopiero wiosną, w tym dwie superprodukcje na Dużej Scenie, o których słów kilka. Sztuka "Kajzar. Odyseja 1982", wystawiona premierowo końcem marca, to połączenie kilku tekstów Helmuta Kajzara w biograficzny układ rekonstruujący skomplikowany świat przeżyć dramaturga, reżysera i performera pochodzącego ze Śląska Cieszyńskiego. Autorzy scenariusza - Zuzanna Bojda, Dorota Semenowicz i reżyser Maciej Podstawny - posłużyli się przy tym mitem Odyseusza jako alegorią życiowej wędrówki artysty zagubionego w świecie sprzecznych wartości i zgubnych pokus. Niełatwemu tekstowi wymagającemu skupienia towarzyszy świetna scenografia i muzyka, a istotnym walorem inscenizacji jest znakomita gra prawie całego zespołu aktorskiego. Spektakl bez tradycyjnej fabuły, wystawiony w postmodernistycznej estetyce wywołał wśród części widzów kontrowersje - także obyczajowe ze względu na wątek homoseksualny. W konsekwencji tarnowska publiczność, nieprzywykła do tak nietradycyjnych przedstawień, podzieliła się na zwolenników "nowego teatru" w Solskim, nieco zagubionych odbiorców i zdecydowanych przeciwników. W rzeczywistości jedyną wadą tego bardzo dobrego spektaklu jest jego nadmierna długość i rozwlekłość. Co zaś się tyczy kontrowersji, to nie będzie ich miał bardziej "wyrobiony" widz Teatru Współczesnego we Wrocławiu, gdzie sztuka zostanie zagrana w ramach programu Wrocław - Europejska Stolica Kultury 2016. Tarnowianie natomiast najwidoczniej potrzebują trochę czasu, by przywyknąć do współczesnego języka teatralnego.

Innego rodzaju eksperyment czekał na tarnowskich teatromanów w maju, gdy Radosław Rychcik przeniósł na Dużą Scenę Mickiewiczowską "Grażynę"[na zdjęciu] . Musicalowa konwencja, narrator - showman, mecz koszykówki, feministyczna podbudowa treści w konfrontacji z romantycznym tekstem wieszcza mogły zdumiewać, ale okazało się, że klasyka literacka w muzyczno-ludycznym przebraniu jest znakomitą rozrywką, którą publiczność zaakceptowała, a nawet pokochała. Poza tym wszystko wskazuje na to, że przedstawienie stanie się w przyszłym sezonie "eksportową" produkcją Solskiego, bowiem zainteresowanie nim polskich festiwali teatralnych jest spore. Będzie więc prezentowane na różnych scenach, ze stołeczną włącznie.

"Król" najlepszy

W międzyczasie na Małej Scenie i Scenie Underground inicjatywą wykazali się tarnowscy aktorzy, którzy swoje pomysły inscenizacyjne z powodzeniem przekuli na konkretne realizacje teatralne. "Inny świat" Tomasza Piaseckiego, będący sceniczną adaptacją znanej książki Herlinga-Grudzińskiego, jest spektaklem bardzo potrzebnym i wartym polecenia przede wszystkim młodej widowni. Monodram Kajzara "Gwiazda", duetu Bogusława Podstolska-Kras - Jakub Porcari, okazał się z kolei znakomitym sposobem na prezentację zawodowych możliwości aktorki, a przy tym stanowi widowisko równocześnie intrygujące i zabawne. Natomiast "Król" w reżyserii Małgorzaty Warsickiej, w oparciu o "Króla Ducha" i fragmenty innych tekstów Słowackiego, z fantastyczną rolą Matyldy Baczyńskiej to inscenizacja pod każdym względem - tekstowym, scenograficznym, muzycznym, aktorskim - oryginalna i wysmakowana. Wciągnie w mitologiczny i legendarny świat przeciętnego widza, formą zachwyci konesera. W moim odczuciu to najlepsza, choć kameralna produkcja Tarnowskiego Teatru w mijającym sezonie.

Spektakle dla dzieci

Dobrą tradycją podtrzymywaną od wielu lat na miejskiej scenie jest dbałość o młodego widza, który rokrocznie może liczyć na repertuarowe nowości o charakterze familijnym lub widowiska adresowane specjalnie do dzieci. W ciągu ostatnich miesięcy w Solskim przygotowano dwa takie spektakle - "Mój pierwszy teatr" w oparciu o "Bunt" Reymonta i "Przygody Pędrka Wyrzutka" Stefana Themersona. Pierwszy ze wspomnianych powstał pod opieką artystyczną Jakuba Porcari i oprócz fabularnej intrygi osadzonej w świecie zwierząt przekazuje maluchom garść wiedzy o teatrze - umowności, magii, twórcach, aktorskich rolach itp. Rzecz więc ma walory poznawcze' i wychowawcze, a przeznaczona jest dla najmłodszych odbiorców, także tych debiutujących na widowni. Druga produkcja w'reżyserii Gabriela Gietzkiego skierowana jest do szerszej publiczności, bowiem powiastka filozoficzna Themersona zainteresuje i dużych, i małych, a przy tym czaruje kolorami, strojami, rozwiązaniami scenograficznymi. Tak więc sezon 2014/2015 młodzi teatromani uznać powinni za naprawdę udany.

Zespół na medal

Jednym z najmocniejszych atutów Tarnowskiego Teatru jest jego zespół aktorski. Tarnowskich aktorów chwalą widzowie, nawet jeśli spektakl niekoniecznie się podobał, chwalą reżyserzy z nimi pracujący, swoje zadowolenie z aktorskiego poziomu w instytucji wyraża dyrektor Balawejder. I rzeczywiście na wysoką ocenę zasługuje ich warsztat pozwalający odnaleźć się na scenie w bardzo różnych teatralnych konwencjach i estetykach. Zaś obsada spektaklu "Kajzar. Odyseja 1982" wzniosła się na prawdziwe wyżyny tego zawodu, notabene, choćby tylko z tego powodu warto to przedstawienie zobaczyć. Nazwisk celowo nie wymieniam, bowiem każdy z tarnowskich aktorów miał w sezonie przynajmniej jedną rolę godną specjalnej uwagi - mniejszą lub większą, więct brawa dla wszystkich.

Na szerokie wody

Świetny zespół, utalentowani twórcy zaproszeni przez Jakuba Porcari do Tarnowa, ciekawe inscenizacje - oto plon ostatnich miesięcy i szansa dla miejskiej sceny na pokazanie się na szerszym forum teatralnym w Polsce, co obiecywał teatromanom i miłośnikom Solskiego nowy dyrektor artystyczny. Okazuje się, że wcale nie był gołosłowny.

Jakub Porcari zadowolony jest z efektów swojej pracy w Tarnowie, choć przyznaje się do zmęczenia. Udało musie zrealizować najważniejsze zadania, które początkiem sezonu przed sobą postawił - zaszczepić widzom trochę nowoczesnej estetyki teatralnej, postarać się o współpracę z reżyserami, którzy zapewnią produkcje interesujące i na wysokim poziomie artystycznym. Żeby bowiem pokazać się na zewnątrz, trzeba mieć z czym.

- "Reprodukcja" była w finale ogólnopolskiego festiwalu na wystawienie sztuki współczesnej, "Grażyna" została już zaproszona na dwa festiwale - rzeszowski "Nowy Teatr" i warszawski "Polska w IMCE", zarówno "Grażyna", jak i "Król" są już w II etapie konkursu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego "Klasyka żywa" - wymienia dyrektor artystyczny. Przypomina też, że w przyszłym roku jako jeden z pięciu teatrów polskich pokażemy się we Wrocławiu. Jest więc z czego się cieszyć!

Beata Stelmach-Kutrzuba
Temi
10 lipca 2015

Książka tygodnia

Wybór opowiadań
Świat Książki
Edgar Allan Poe

Trailer tygodnia

Zielona granica
Agnieszka Holland
Po przeprowadzce na Podlasie psycholo...