Próba czytana ze sztuki życiem zwanej

"Życie jest piękne" - reż. M. Gacałow - Teatr Studio im. S. W. Witkiewicza w Warszawie

Cztery diametralnie różne postaci. Alosza (Wojciech Żołądkowicz) to ufny poczciwina i niedojda, do szaleństwa zakochany w Lenie, bezgranicznie lojalny wobec najbliższych mu osób, skłonny akceptować największe upokorzenia i przebaczać winy w imię swojego uczucia do ukochanej kobiety i jedynego brata.

Wadim (Miron Jagniewski) to życiowy cwaniak i egoista, który dzięki swojemu sprytowi w wykorzystywaniu cudzej słabości zawsze spada na "cztery łapy", niezależnie od tego, co ciążyłoby na jego sumieniu; kochanek Leny - narzeczonej własnego brata, będący w związku z jej najlepszą przyjaciółką. Andżela (Natalia Rybicka), pozornie głupiutka i gruboskórna nastolatka, która dla zachowania tego, co jej w emocjonalnym życiu zostało, godzi się na osobliwy układ i potulnie przyzwala na równoległy romans, ba, nawet otwarty trójkąt miłosny między nią, Wadimem i swoją przyjaciółką z klasy. Lena (Marta Juras) jest zbuntowaną i niepokornie drapieżną w okazywaniu emocji dziewczyną, którą życie zbyt szybko nauczyło czym jest wybór między prawdziwym uczuciem, a pragmatycznym zapewnieniem sobie spokojnego jutra. Z pozoru oschła i wyzuta z uczuć, boleśnie odczuwa ból bezsensu przyszłości i poczucia tymczasowości.

W spektaklu "Życie jest piękne", w reżyserii Marata Gacałowa, ten osobliwy czworokąt złożony z uczuć i emocji staje się ringiem kolejnych starć z życiem, z jego codziennością, tak bardzo odartą z romantyzmu i idylli. Wszystkie myśli bohaterów żyjących z dnia na dzień, nie mogących wybić się poza sferę własnej niedojrzałości emocjonalnej zanurzone są w oparach wódki i dymu. Ich sposób na życie wyznacza co najwyżej następny poranek i dylemat, kto pójdzie do sklepu po kolejną butelkę wódki i paczkę papierosów. Tymczasem, jak u wszystkich młodych ludzi, startujących dopiero w życie, jest w nich tyle niespełnionych nadziei, uczuć niepoznanych, swoistej wrażliwości, mimo że grubo ciosane powłoki cielesne ich dusz zdają się temu przeczyć. Mają oni w sobie tyle samo głodu piękna, szlachetności emocji, co wulgarności, prostactwa i egoizmu. Jakby na zasadzie mechanizmu obronnego instynktownie stworzyli sobie własną enklawę, do której świat zewnętrzny ma bardzo ograniczony dostęp, a przypadkowo pojawiające się postaci (kierowca autobusu, prosta wiejska babina, matka Aloszy i Wadima - wiele daje tutaj pojawienie się na scenie Mirosława Zbrojewicza), znikają równie szybko jak się pojawiły, wypierane jakby siłą ze strumienia świadomości.

Obok ciekawie scharakteryzowanych postaci nie mniej interesująca w tej realizacji jest forma, utrzymująca spektakl w konwencji czytanej próby teatralnej, gdzie didaskalia stanowią równorzędną część wypowiadanego tekstu, co kwestie samych postaci na scenie. To "unormalnienie" i "uzwyklenie" formy przekazu boleśnie zbliża nas do pokładów prawdy zawartych w dramacie, a wychodzenie co rusz z roli i stawianie się w pozycji neutralnego narratora przez wszystkie cztery postaci, o dziwo, nie wytrąca nas z toku obserwacji dynamicznego rozwoju emocji i wzajemnych zależności między postaciami. Wulgarny język spektaklu nie razi, a uwiarygadnia wypowiadane kwestie; ironia i sarkazm smakują tutaj wyjątkowo gorzko, bowiem sztuka Pawła Priażko przedstawia świat brutalny i drastycznie prawdziwy.

Warto powiedzieć, że młodzi aktorzy zaangażowani do tego spektaklu świetnie podołali wyzwaniom przed nimi postawionym. Bardzo plastycznie i inteligentnie stawiają czoła niełatwej konstrukcji postaci, a co ważne, wyczuwa się w nich swobodę w operowaniu tekstem, bez cienia stresu i lęku. Ten swoisty komfort zawdzięczają niewątpliwie wnikliwej pracy nad rolą.

Czy wobec tego, to co obserwujemy na scenie tłumaczy tytuł sztuki? Czy nie warto byłoby postawić znaku zapytania na końcu tytułu? A może tego piękna ukrytego w tej niepięknej powierzchownie historii trzeba doszukać się na własną rękę? Warto o takie rozważania się pokusić, tym bardziej, że poza teatrem nie bierzemy już udziału w próbie, ale w premierze sztuki życiem zwanej.

Marek Kubiak
Teatr dla Was
8 lipca 2013

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia