Próba wejścia w ciało czasu

"Memo" - teatr Klub Żak Gdańsk

Jak działa ludzki mózg? Czym jest pamięć i jakie są jej mechanizmy? Jak możemy walczyć o to, czego nie zapamiętaliśmy, a co chcielibyśmy pamiętać, lub o to, co zapamiętane zostało niejako wbrew nam? Spektakl "Memo", którego premiera odbyła się 10 kwietnia 2011 r. w Klubie Żak, stanowi próbę przybliżenia i okiełznania materii pamięci, a efekty tejże próby to sprawa tak indywidualna, jak codzienne wybory każdego z nas

"Memo", zaaranżowane przez Polka dot - kolektyw artystyczny, w którego skład wchodzą: Ula Zerek (tancerka), Justyna Bartoszewicz (aktorka Teatru Wybrzeże), Szymon Wróblewski (dramatopisarz i dramaturg Starego Teatru w Krakowie) i Michał Gos (perkusista, aktywista trójmiejskiej sceny muzycznej) - jest spektaklem dość osobliwym i nietypowym. 

Dlaczego? Nie jest to ani zwykły spektakl, ani też tradycyjne przedstawienie. To raczej multidyscyplinarne widowisko, wykorzystujące różnorodny zestaw znaków, obrazów, przestrzeni i ekspresji twórczej. Stąd kontaminacja gry aktorskiej z tańcem, tekstu z muzyką, przedstawienia teatralnego z projekcją filmową, stąd wykorzystanie awangardowego performance\'u i happeningu. Dzięki tak różnym sposobom oddziaływania na widza, nawet początkowy brak spójnej, logicznej narracji oraz fragmentaryczność widowiska nie zakłóciły kierunku rozwoju akcji, który zdecydowanie zmierzał do konstruktywnej całości.

Początkowe uczucie dezorientacji stopniowo ulegało zmniejszeniu na skutek wyłaniania się kolejnych miniobrazów, scen, które złożone w całość, zaczynały nabierać coraz to nowych sensów. Początek widowiska zaskoczył: joga i medytacja w wykonaniu Justyny Bartosiewicz, mowa do łydki, uda, brzucha były na tyle udane, że z pewnością najwięksi jej przeciwnicy poczuliby się oczyszczeni, odprężeni i przyłapani na zamknięciu oczu. Drogę do nirwany, drogę sprzyjającą wspomnieniom, przerwała ciemność, po której na scenie ukazała się Ula Zerek - tancerka i druga główna bohaterka wieczoru. Jej ruchy, początkowo stylizowane na machinalne, potem coraz bardziej naturalne, swobodne, płynne, jednak wciąż niespokojne, dynamiczne, stały się sygnałem do oderwania od realności wydarzeń scenicznych, rozbijały je i rozkładały na pojedyncze cząsteczki.

Kręgosłupem podtrzymującym ciało widowiska była pamięć i przywoływane za jej pomocą wspomnienia. Dzięki nim, w efekcie finalnym, doszło do ułożenia pełnego obrazu ze wspomnień bohaterki, usiłującej zmierzyć się z pokładami swej pamięci. Walczyła ona o odtworzenie wizerunku dawnej miłości. Ileż dróg musiała przemierzyć, by trafić na właściwy trop. Jej błędy stanowiły dobrą okazję do przybliżenia, w formie lekkiego żartu i ambitnej metafory, mechanizmów pamięci ludzkiej i sposobów działania mózgu. Wykorzystano w tym celu dużo smakowicie wyglądających truskawek, z których powstał mus, doprawiany i przelewany w drodze ewolucji przez różne specyficzne sprzęty. Mogliśmy poznać cały schemat zapamiętywania, a także dowiedzieć się, jak powstaje pamięć krótkotrwała, długotrwała i co dzieje się z człowiekiem w chwili deficytu pamięci, a co w przypadku jej nadmiaru.

Kolejne sceny wspomnień, odgrywane przez Justynę, przerywane były improwizowaną muzyką perkusisty Gosa, z którą świetnie współgrała Ula. Perfekcyjne zgranie aktorów i ich porozumienie sceniczne rekompensowało małą ilość dialogów, tak przecież pożądanych w dzisiejszym teatrze. Całość nastroju podsycała też gra oświetlenia, kontrasty i przeplatanie się ciemności z półmrokiem, z blaskiem żółtego, obijającego się od kartonów światła. Ciemność sprzyjała grze wyobraźni, którą aktorzy potrafili sprowadzić na ziemię w chwili tego wymagającej, nawet po huku zbombardowanej z wysokości piłeczkami kauczukowymi sceny.

- "Memo" jest próbą wejścia w ciało czasu - w moment, w którym zapamiętujemy i który potem staramy się odtworzyć - mówią twórcy sepktaklu. Rzeczywiście, "Memo" to ciekawe przedsięwzięcie kolektywu artystycznego Polka dot o pamięci, które na długo w pamięci odbiorców pozostanie.

Ela Michalak
MiastoKultury.pl
15 kwietnia 2011

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia