Proces oczyszczania

"Gość - inność" - reż. Bartłomiej Wyszomirski - Teatr Polski w Szczecinie

Kiedy przez Polskę przetacza się dyskusja na temat imigrantów i sytuacji na granicy z Bialorusią, kiedy gromy się sypią na głowę Agnieszki Holland za film "Zielona granica", Teatr Polski w Szczecinie wystawił sztukę Petera Turriniego "Gość - inność", dotykającej tej tematyki.

Peter Turrini jest jednym z najczęściej wystawianych austriackich dramatopisarzy również w Polsce. Napisał 36 sztuk teatralnych, trzy libretta operowe, 55 wydań książkowych, 14 zrealizowanych scenariuszy filmowych oraz 17 słuchowisk. W niektórych kręgach społecznych Turrini uchodzi za pisarza skandalistę. W swej twórczości krytykuje model społeczeństwa mieszczańskiego, nie tylko austriackiego, ale także ogólnoeuropejskiego. W wywiadaach Turrini twierdzi, społeczeństwo mieszczańskie potrafi sprostać wielkim i zasadniczym problemom jedynie na poziomie języka. Nieustannie mówi o sprawiedliwości, braterstwie i solidarności. Jednak problem w tym, że nie ma to najmniejszego przełożenia na rzeczywistość, na realne życie liberalnego mieszczaństwa.

W dramacie "Gość - inność" wprowadza nas do takiego mieszkańskiego domu, nie pozbawionego wielu trupów w szafie, jak to w mieszczańskich domach bywa. Nudne, naznaczone rutyną życie jego mieszkańców zostaje zakłócone nieoczekiwaną wizytą.

Samir, ścigany przez policję imigracyjną Syryjczyk, jakimś trafem ląduje w salonie Heńka i Baśki. Zrządzeniem losu para emerytów ma w mieszkaniu pokój gościnny - od lat stoi pusty, bo Baśka łudzi się, że jej zaginiony syn kiedyś jeszcze wróci.

Wbrew pozorom nie jest to jednak spektakl o imigrantach i stosunku do nich, ten problem jest zaledwie zarzewiem całej akcji, chociaż powraca w kolejnych scenach. Problemem są postawy i relacje między dwójką pozostałych bohaterów, którzy muszą, dzięki obecności Samira, zmierzyć się ze swoimi problemami. Pojawienie się Samira wprowadza ruch do skostniałego związku i ostatecznie, dzięki młodemu chłopakowi, odradza się uczucie i zainteresowanie między dwojgiem starych ludzi.

Turrini w swoim dramacie otwiera puszkę Pandory. To ułożone porządne mieszczaństwo wcale nie jest takie porządne i ułożone. Przy lekkim zaburzeniu ich porządku, wszystko w ich życiu sypie się jak domek z kart.

Baśka (Małgorzata Chryc-Filary) od poczatku jest nastawiona do Samira pozytywnie. Traktuje go trochę jak zaginionego syna. Aktorka tworzy tu postać ciepłej, lekko ironicznej kobiety, która nie znajduje zrozumienia we własnym domu i swoje smutki topi w alkoholu i kasynie. Przy Samirze budzą się w niej głęboko skrywane emocje, które nagle wybuchają jak lawina. Są nie do zatrzymania. Nie przejmuje się tym, że Samir nie zna polskiego, cały czas do niego mówi, opowiada o swojej przeszłości, wyrzuca frustracje. Właściwie to mówi do siebie, trochę też do męża, który okazuje się nie być jej mężem, tylko partnerem.

Zbigniew Filary gra typowego polskiego mężczyznę nieudacznika. Niby w pracy świetnie mu szło, a jednak musiał odejść na emeryturę. Nie jest zadowolony, ani ze swojego życia zawodowego, ani osobistego. Wszystko krytykuje, z Baśką nie chce rozmawiać, bo nie bardzo ma o czym. Ucieka w świat modeli samolotowych, gdzie znajduje ujście swojej wątpliwej energii. On też znajduje w Samirze słuchacza, opowiada mu o polskiej rzeczywistości, z czasem zaczyna go lubić, gra w nim w karty.

Aktorzy tworzą tu parę mieszczan, o których tak chętnie krytycznie pisał Turrini. Ludzi, którzy nie widzą lub nie chcą widzieć problemów innych, dopóki te problemy w jakiś sposób nie dotyczą ich samych. Inność Samira pozwala im inaczej spojrzeć na pewne sprawy.

Karol Olszewski jako Samir tworzy tu najbardziej przejmującą postać. I chociaż prawie nic nie mówi, to wyraża bardzo dużo. Półuśmiechami, nieporadnymi i zachowawczymi ruchami dłoni, świadczącymi o niepewności i strachu. W przypadkowym domu, do którego wszedł, bo akurat był po drodze, zaczyna czuć się coraz pewniej, częściej się uśmiecha. Stopniowo rozluźnia ciało. Ta lekka przemiana jest wyraźnie widoczna. A najbardziej zapada w pamięć scena, w której Samir opowiada swoją historię po angielsku z twardym akcentem, z błędami językowymi. Kiedy ogarnia go rozpacz, a w tle są obrazy zbombardowanej Syrii. Wtedy zaczynamy widzieć w nim człowieka, a nie uchodźcę, którego należy wyrzucić z kraju, bo zagraża polskim kobietom.

Bartłomiej Wyszomirski postawił w spektaklu na trochę bajkowe zakończenie. Cała trójka bohaterów ucieka przed policją jedny z samolotów skonstruowanych przez Heńka, co widać na wizualizacjach. Jednak to tylko sfera marzeń, bo rozpaczliwa próba obrony nowego członka rodziny przed służbami państwa raczej się na nic nie zda.

Wszystko raczej wróci do punktu wyjścia. Można tylko mieć nadzieję, że obudzone uczucie między Heńkiem i Baśką tym razem nie zagaśnie.

Obsada: Małgorzata Chryc-Filary - Baśka, Zbigniew Filary - Heniek, Karol Olszewski - Samir.
Autor: Peter Turrini, przekład: Karolina Bikont, reżyseria: Bartłomiej Wyszomirski, scenografia: Iza Toroniewicz, choreografia: Jarosław Staniek, Katarzyna Zielonka, animacje: Michał Charko, asystent reżysera: Małgorzata Chryc - Filary, zdjęcia: Włodzimierz Piątek.
Premiera 2 grudnia 2023.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
11 grudnia 2023

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia