Prośba o wyspy Largenhansa

Felieton Dany Łukasińskiej

Jak powiedział Bruce Lee, mądry człowiek powinien być jak woda - płynąć, zawsze będąc sobą, bo woda wlana czy do szklanki, czy do koryta rzeki, to ciągle woda.

Taki właśnie był L? Xiăolóng - Mały Smok. Kiedy w rasistowskich czasach Hollywood odrzuciło Bruce'a jako aktora, wrócił do Hongkongu, gdzie nie musiał walczyć z uprzedzeniami wobec Chińczyków. Zresztą nadawany tu amerykański serial "Zielony Szerszeń", w którym Bruce grał rolę Cato, pomocnika głównego bohatera, wyświetlano pod zmienionym tytułem: "The Cato Show". Bo dla Chińczyków to właśnie L? Xiăolóng, filmowy Cato, był prawdziwą gwiazdą. Bruce był geniuszem. Zmarł cholernie młodo, ale i tak, mając te 33 lata, zdążył stać się ikoną kina i zrewolucjonizować sztuki walk.

Warto posłuchać Bruce'a - być jak woda. Będąc nią trzeba czasem niektóre rzeczy (czy ludzi) zwyczajnie olać i robić swoje. Nie chodzi o unikanie walki. Chodzi o to, by nie marnować energii na rzeczy błahe i nieistotne - warto oszczędzać ją na obronę własnych priorytetów. Bo kiedy trzeba woda potrafi wzburzyć się tak, aż poleje się krew. Ale dziś obejdzie się bez jej rozlewu. Choć nie było to proste, bo postanowiłam podsumować mijający rok. I mam kilka spostrzeżeń.

Po pierwsze, w tym roku dowiedziałam się, gdzie znajduje się miłość. Znaczy, gdzie fizycznie mieści się w sercu. Otóż miłość zamieszkuje uszko lewego przedsionka. Naprawdę serce ma takie miejsce i niejeden kardiochirurg przyzna, że powinien to być kawałek podłogi dla miłości.

Po drugie, w tym roku dowiedziałam się również, że nie tak łatwo zostać opiekunką uchodźcy, choć wysłałam stosowne formularze i byłam pełna chęci. Ale co się dziwić. Polska do maja tego roku przyznała status uchodźcy tylko 38 osobom. To przypada po jednym uchodźcy na milion obywateli. Za mało człowieka na tyle ludu.

Po trzecie, ten rok potwierdził to, o czym się już niejednokrotnie przekonałam, że nie każdy pies jest przyjacielem człowieka oraz, że niekiedy przyjaciel może okazać się świnią (Świnkę Peppę i całą jej rodzinę z góry bardzo przepraszam). Na potwierdzenie pierwszego przytoczę fakty z Ameryki i Francji, gdyż w obu tych krajach doszło do postrzelenia myśliwych przez... psy, które ponoć przypadkowo (aha, jasne) nacisnęły na spust. W pierwszym przypadku człowiek dostał w tyłek, w drugim miejsca trafienia myśliwego nie podano, choć mam nadzieję, że oberwał jego zakuty łeb. Chodzą słuchy, że wraca Orwell, ale czy ja wiem? Świnie u władzy to znak nie tylko naszych czasów.

Po czwarte, w tym roku poszerzyła się lista taksonomiczna nekrofagów, czyli padlinożerców, żywiących się zwłokami, również tymi pochowanymi w trumnie i niekoniecznie na Wawelu. Otóż do grona muchówek, takich jak padlinówka cesarska, gnojka wytrwała, ścierwica mięsówka oraz chrząszczy z rodziny glinikowatych i omarlicowatych dodać można nowy gatunek z rodziny polityków. W przypadku zwłok pogrzebanych można wyróżnić pięć ogniw sukcesji. Pierwsze ogniwo to mrówki, w drugim dominują muchówki, w trzecim - chrząszcze, które żywią się larwami muchówek, a w czwartym pojawiają się m.in. roztocza i skoczogonki. Piąte ogniwo sukcesji występuje wtedy, gdy zwłoki ulegają zeszkieletowaniu. Nowy gatunek nekrofagów można zaobserwować m. in podczas ekshumacji przeprowadzanych w wyniku teorii spiskowych. Żeruje on na najgorszych instynktach i niczym się nie brzydzi. Zachwycone nimi gnojki wytrwałe serdecznie pozdrawiają nowych kolegów.

Po piąte, doszłam do wniosku, że najpiękniejszym miejscem na zdrowy odpoczynek powinny być wyspy Largenhansa. Co prawda są położone w trzustce, jednak na zdjęciach, w milionowych powiększeniach, wyglądają niemal jak pola lawendowe. O zdrowie warto dbać, zwłaszcza, gdy się żyje w ciekawych czasach. Parafrazując poetę i jego "Prośbę o wyspy szczęśliwe", w nadchodzącym roku polecam skoczyć na Largenhansa. Taka migracja wewnętrzna, na próbę przed deportacją, polecana zwłaszcza niekatolikom ze skokami cukru - nie na próżno Norwid mawiał "gorzki to chleb jest polskość".

Po szóste i ostatnie, w tym roku przekonałam się, jak piękne i prawdziwe jest chińskie przysłowie, które mówi, że na świecie są trzy rodzaje ludzi: mężczyźni, kobiety i silne kobiety. Te ostatnie oby się na kamieniu rodziły. I jak tu nie lubić chińszczyzny, prawda?

Żyjemy w kraju, który koronował Uchodźcę z Nazaretu i ofiarował mu ponad dziesięć tysięcy kościołów, ale zamknął granice przed tysiącami jego braci szukających dachu nad głową. W nadchodzącym roku życzę wszystkim, by nie zabrakło nam w sercach miejsca dla prawdziwej miłości. Wystarczy kilka milimetrów kwadratowych w uszku lewego przedsionka. Wesołych Świąt!

Dana Łukasińska
e-teatr.pl
5 listopada 2016

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia