Prosta historia

Z Krzysztofem Rekowskim, reżyserem spektaklu “Gruba świnia” rozmawiamy o grubej świni, światku teatralnym i fitnessie…
Ad Spectatores: “Gruba świnia” – z pewnością nie jest to kolejna sympatyczna historyjka w stylu Bridget Jones, już sam tytuł wywołuje nieprzyjemne uczucie, bo jeszcze nie wiemy kogo obraża… No właśnie, kogo obraża tytuł? Krzysztod Rekowski: Ja myślę, że tytuł tak naprawdę należy brać ze znakiem zapytania i stawiać sobie to pytanie – kto to jest tak naprawdę gruba świnia. To znaczy. w tym tekście bardzo dużo i bardzo obraźliwie mówi się o kobiecie puszystej, wyśmiewając taki model ciała. Przewrotnie zaś, obserwujemy kilku bohaterów i możemy sobie zadać to pytanie – kto tu jest sprawcą i kto tu jest największą świnią w całym tym towarzystwie. Jednocześnie też trudno jednoznacznie kogoś potępić, gdyż w jakiś sposób wszyscy ulegamy takiej czy innej presji środowiska, presji mediów, presji mody. Próbujemy też być szczęśliwi i w tym poszukiwaniu szczęścia dokonujemy często nienajlepszych wyborów. - Czy Pana zdaniem Polska to kraj rasistowski? I Czy rzeczywiście problem dyskryminacji na tle otyłości jest u nas aktualny? - Ja myślę, że może to zjawisko występuje w mniejszym stopniu niż w krajach, gdzie pewne kultury korporacyjne, przykładowo w biznesie, są bardziej zaawansowane, gdzie również na etapie angażowania kogoś do pracy bardzo intensywnie przygląda się fizyczności. Natomiast myślę, że ta historia, traktująca wprost o ciele, jest tylko pretekstem, żeby pomyśleć o tolerancji w ogóle. W związku z tym ten spektakl może dotyczyć nas wszystkich, jeśli patrzymy na to szerzej. Tu zresztą jeden z bohaterów mówi o tym, jak bardzo boimy się wszystkiego, co odstaje od normy, jakkolwiek ta norma jest pojmowana. - No właśnie, otyłość jako inność, jako obcość, otyłość jako niedoskonałość. A czy nie jest też tak, że w światku teatralnym nie ma miejsca na taką “ułomność”, takie “anomalie”? - Chyba najlepiej widać to w serialach, a również w typach przyjmowanych do szkół teatralnych. Jest coraz mniej osób, nazwijmy to, charakterystycznych. Szczerze mówiąc, myślę, że nawet mówienie o tym wprost na scenie nie jest takie oczywiste, także dla aktorów biorących w tym udział. To jest też zmaganie się z tym problemem. - We współczesnej zmediatyzowanej kulturze, kulturze obrazu, ciało jest obsesją. A czy Pan stosował kiedyś jakąś “dietę-cud”? Chodzi Pan na siłownię, fitness, solarium? - Ja myślę, że w dzisiejszych czasach wszyscy w jakiś sposób ulegamy temu – jakiś rodzaj dbania o siebie jest wpisany w nasze współczesne bycie. Ale to oczywiście może być w granicach rozsądku, w granicach zdrowego stylu życia, niekoniecznie zaś obsesji na punkcie wyglądu, nieustannego kontrolowania się. Natomiast… - Stosuje Pan czy nie? Oczywiście nie ma Pan potrzeby. - (Śmiech) Powiem pani szczerze, że nie mam ani jakiejś specjalnej potrzeby, ani żadnej “jazdy” na tym punkcie. Znam jednak sporo osób, których życie właściwie w dużej mierze obraca się wokół dbania o wizerunek, o ciało. - Na zakończenie – jak Pan sądzi, dlaczego na “Interpretacjach” nie mogło zabraknąć “Grubej świni”? - Tego nie wiem. Mnie osobiście bardzo zaskoczyło zaproszenie na ten festiwal, ponieważ jest to dosyć prosta, współczesna historia. To nie jest wielka literatura przy której mówi się o wielkiej inscenizacji i wielkiej interpretacji. Ale być może taki prosty teatr – dla ludzi – poruszający współczesne problemy i dotykający jakoś nas, niekoniecznie taka sztuka przez wielkie “S”, jest też jakoś zwyczajnie dostrzegany. - Dziękuję bardzo za rozmowę. X Festiwal Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje" w Katowicach.
Adam Adamkiewicz
Ad Spectatores
7 marca 2008

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia