Prowokuje, zadając trudne pytania

25. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Malta

«Dwa kameralne spektakle Tima Etchellsa to za mało, by mówić o jego teatrze. Ale na pewno można powiedzieć jedno, że bardzo ważne jest w nim słowo.

Tim Etchells pokazał w Poznaniu dwa spektakle: "The Notebook"  i "Tomorrow's parties". Pierwszy powstał w oparciu o powieść Ágoty Kristófo "Duży zeszyt", drugi jest scenariuszem grupy Forced Entertainment. "The Notebook" to opowieść chłopców bliźniaków o wojnie, o dojrzewaniu, o otaczającej ich rzeczywistości... Dwóch aktorów rekonstruuje tamten straszny świat koszmaru wojennego, odczytując fragmenty zapisków z tytułowego "Dużego zeszytu".

"Tomorrow's parties" - podobnie jak pierwsze przedstawienie - jest również dwugłosem. Tym razem Cathy Naden i Robin Arthur snują rozmowę o przyszłości człowieka na Ziemi, o tym, jaki będzie świat. Niemalże każda kwestia zaczyna się od zwrotu "In the future..." (W przyszłości...). A potem następują krótkie jej rozwinięcia. Niektóre pomysły się wykluczają, inne prowokują do snucia wizji utopijnych. Wiele z tych wizji budzi grozę, ale równie tyle samo wywołuje uśmiech, a czasami nawet salwę śmiechu na widowni. Z niektórymi można się zgodzić, z innymi nie. Wiele z nich znamy już z filmów, powieści futurystycznych, utopii politycznych... Każdy widz sam może sobie wybrać, która wizja przyszłości jest mu bliska, która mu najbardziej odpowiada. Może dodać własną.

Tim Etchells stawia widzowi bardzo trudne wymagania. Zmusza go do koncentracji, ponieważ jest to - czy się komuś to określenia podobna, czy nie - teatr słowa. W "The Notebook" aktorzy na scenie, pokrytej dywanem, mają do dyspozycji dwa krzesła i dwa egzemplarze notesów, z których czytają. Nie mogą się podeprzeć scenografią, nie mogą schować się za kostiumem. Nie grają postaci..., tylko rekonstruują ich wspomnienia. Na podobnym koncepcie oparte jest drugie przedstawienie - "Tomorrow's parties": aktorka i aktor wchodzą na scenę, nad którą świecą sznury kolorowych lampek, stają obok siebie na dwóch paletach i mówią przed siebie... "In the future... Obie pary niewątpliwie testują wytrzymałość publiczności, ale jeśli w teatrze ktoś ma coś ważnego do powiedzenia, chce opowiedzieć jakąś historię i robi to z zaangażowaniem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że publiczność nie opuści sali.

Forced Entertainment stawia na prostotę. Tim Etchells nie epatuje formą, ale słowem. Te słowa czasami bolą ("The Notebook"), a czasami śmieszą ("Tomorrow's parties"). Twórca Forced Entertainment dużo ryzykuje. Współczesny widz wychowany na telewizji, w której liczy się szybkość, może nie wytrzymać. Etchells liczy, że na jego spektakle przyjdą ci, którzy od teatru nie oczekują tylko zabawy. A i tej w jego spektaklach nie brakuje.»

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski online
26 czerwca 2015

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia