Przede wszystkim nie oceniać

"Wizyta starszej pani" - aut. Friedrich Dürrenmatt - reż. Robert Czechowski - Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie - 2022-08-19

Teatr imienia Wandy Siemaszkowej otworzył piątą edycję Międzynarodowego Festiwalu Sztuk TRANS/MISJE – TRÓJMORZE swoją najnowszą premierą – „Wizytą starszej pani" Friedricha Dürrenmatta w reżyserii Roberta Czechowskiego.

Tragikomedia Dürrenmatta opowiada o zapomnianym i podupadłym miasteczku Güllen (w spektaklu jest to jednak „Gülen" przez jedno „l", a to dlatego, że – jak wyjawili twórcy po spektaklu – na scenie zabrakło miejsca na pełną nazwę miasta), którego mieszkańcy wyczekują przyjazdu miliarderki Claire Zachanassian pochodzącej z tego miasta. Gülenczycy gotują starszej pani huczne, groteskowo żenujące – bądź jak sama Claire eufemistycznie je określa – awangardowe powitanie. Jednakże ekscytacja obywateli nie wynika bynajmniej z serdeczności czy szczerej tęsknoty; jak się okazuje, mieszkańcy Gülen liczą na dotację finansową ze strony starszej pani, dlatego w komitecie powitalnym kluczową rolę ma odegrać Alfred Ill, dawny przyjaciel i sympatia Claire. Z czasem wychodzi na jaw, że powodem wizyty pani Zachanassian nie jest chęć ponownego ujrzenia rodzinnych stron, lecz przez lata pielęgnowana potrzeba zemsty. Starsza pani oświadcza miastu, że przekaże Gülen miliard w zamian za sprawiedliwość, a by sprawiedliwości stała się zadość, Alfred Ill musi zostać zamordowany - gdy jako młoda dziewczyna zaszła z nim w ciążę, ten wyparł się ojcostwa, upokarzając ją przed mieszkańcami i zmuszając ją tym do opuszczenia miasteczka. I tak oto Gülen staje przed trudnym wyborem, a Claire testuje moralność jego mieszkańców.

Reżyser w pospektaklowej rozmowie prowadzonej przez Tomasza Domagałę podkreślał (pozostając tym samym w zgodzie z autorem sztuki), że ważne jest to, by bohaterów tego dramatu nie próbować oceniać, bo sami nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak my byśmy się w podobnej – czy jakiejkolwiek innej skrajnie trudnej – sytuacji zachowali. Ta myśl wyraźnie przewodziła realizacji Roberta Czechowskiego, który zdołał ukazać tę specyficzną rzeczywistość Gülen nie dając nam postaci, które z łatwością można by klasyfikować i podzielić na dobrych i na złych, tych po których stronie leży racja i tych zasługujących na karę. W efekcie powstał spektakl niezwykle szczery, przejmujący, poetycki, ale w dalszym ciągu bardzo zabawny, gdyż przez znaczną część to groteska i wyolbrzymiony absurd królowały na scenie. Otrzymaliśmy spektakl, który nie gubi się we własnej, momentami wesołkowatej konwencji, ale traktuje ją jako narzędzie, dzięki któremu to co poruszające i ważne wybrzmiewa wyraźniej i mocniej.

Aktorzy w przedstawieniu odnajdują się znakomicie. Naprawdę wielka jest rola Roberta Chodura wcielającego się w Alfreda Illa, który w pierwszej części spektaklu bawi nas swoją pyszałkowatością spowodowaną jego dawnym związkiem z Klarą. Piorunujące wrażenie jednak wywołuje jego drastyczna przemiana zachodząca w chwili, gdy Claire oświadcza warunek przyznania miliarda dla mieszkańców Gülen. W drugiej części aktor precyzyjnie i stopniowo przechodzi przez furię, lęk, by na zrezygnowaniu i pogodzeniu się ze swoim tragicznym losem zakończyć. Bardzo dobre wrażenie sprawia także Kacper Pilch grający Burmistrza nieszczęsnego miasteczka, który swoim szalonym „awangardowym" przemówieniem, one man show z prawdziwego zdarzenia, na pięć minut przejmuje władzę na scenie. Świetnie również wypada jako surowy i wyrachowany polityk w swojej ostatniej rozmowie z Illem o realiach systemu i jego nieuchronnej śmierci. Nie sposób nie wspomnieć o Annie Demczuk, tytułowej starszej pani. Demczuk zagrała pewnie, charyzmatycznie, z szerokim teatralnym gestem, którego groteskowość niejednokrotnie rozbawiła rzeszowską publiczność. Należałoby jednak zaznaczyć, że prawdziwą wisienką na torcie okazał się portret zbiorowy pozostałych aktorek i aktorów, którzy jako społeczeństwo Gülen zgrywali się razem niby orkiestra na kilkanaście instrumentów – zabawna i zarazem straszna jak przemyślanie zaplanowana i wprawnie poprowadzona przez reżysera kakofonia.

Wizja Czechowskiego przede wszystkim uderza swoją dynamiczną warstwą estetyczną. Zawieszony neon z nazwą miasta, materiałowy ekran, na którym widoczne były sylwetki Gülenczyków, dym papierosów i skromna jazzowa kompozycja wprowadziły widza w znamienną noirową atmosferę, która skutecznie oddawała napięcie związane z wyczekiwaniem starszej pani. Jednakże twórcom pierwszorzędnie udało się tę atmosferę odwrócić za sprawą świateł Piotra Pawlika, które wypełniły miasto barwnym szaleństwem, nadzwyczajnie zgrywającym się z wspomnianą wcześniej kakofonią dźwięków różnych instrumentów jak i krzyków aktorów. Tak właśnie noir przemienił się w groteskę i absurd, by na końcu ustąpić akcentowi kameralnej powagi.

Skoro o scenografii już mowa, warto byłoby wspomnieć o świecących się miniaturach budynków zjeżdżających na linach w znakomitej leśnej scenie. Ładne, proste i bardzo poetyckie, a jednocześnie takie proste. Taka właśnie jest scenografia Jana Polivki w tym spektaklu.

Sądzę, że można powiedzieć, że „Wizyta starszej pani" Roberta Czechowskiego rozpoczęła rzeszowski festiwal z przysłowiowego wysokiego ce. Jeśli w ciągu kolejnych dni ujrzymy więcej wydarzeń na tak wysokim artystycznym poziomie, to w Teatrze Siemaszkowej szykuje się nam prawdziwe teatralne święto.

Jan Gruca
Dziennik Teatralny Rzeszów
22 sierpnia 2022

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...