Przegląd najciekawszych inicjatyw artystycznych

9. Międzynarodowy Festiwal Szkół Lalkarskich LALKA- NIE-LALKA

Za nami oficjalne otwarcie IX edycji Międzynarodowego Festiwalu Szkół Lalkarskich LALKA-NIE-LALKA. 19 czerwca w Białostockim Teatrze Lalek odbyła się uroczysta inauguracja jednego z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w regionie, którego ideą jest przegląd najciekawszych inicjatyw artystycznych, jakie aktualnie zachodzą w szeroko rozumianej sztuce lalkarskiej. W świat ożywionej formy wprowadził nas m. in. dyrektor festiwalu Wiesław Czołpiński oraz prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

Czas teatralnych eksperymentów

Zanim jednak publiczność miała okazję zobaczyć pierwsze teatralne propozycje, to dzień wcześniej w poniedziałek 18 czerwca w ramach warsztatów dla miłośników teatru lalek na Wydziale Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Białymstoku studenci zaprezentowali swoje autorskie projekty: „Gry rodzinne," "Niccoś" oraz "Tu nawet muchy są bezpieczne". Festiwalowe święto rozpoczęło się od wystawienia spektaklu „Pomelo jest zakochany", którego scenariusz powstał w oparciu o książkę napisaną przez Ramonę Bădescu i Benjamina Chauda. Białostoccy studenci za pomocą muzycznej oprawy przygotowali wyjątkowe widowisko dla najmłodszych widzów. Autorom udało się stworzyć spójną a zarazem liryczną opowieść o pewnym Słoniu, który rozpoczyna swoją przygodę z poznawaniem otaczającej go rzeczywistości od odkrycia fascynującego świata dźwięków. Tego samego dnia gospodarze festiwalu wystawili „Impresje", czyli zbiór niezależnych od siebie etiud przygotowanych przez studentów II roku kierunku aktorskiego. Każda z nich stanowi przykład odważnych prób poszukiwań artystycznego wyrazu a efekty tych eksperymentów mogą stanowić pretekst do dyskusji na temat przyszłości sztuki lalkarskiej.

Bajki w nowej odsłonie

Za sprawą studentów Akademii Sztuk Scenicznych w Pradze mogliśmy także podziwiać nowatorskie połączenie gry aktorskiej w żywym planie z techniką teatru cieni. Czeski performance „Czerwona" zgotował publiczności pełnokrwisty kryminał obfitujący w nieoczekiwane zwroty akcji. A w samym środku tej detektywistycznej powiastki znalazła się postać samego Czerwonego Kapturka. Nie była to jednak jedyna tego typu wariacja na temat wszystkim dobrze znanej bajki. W kolejnym pokazie „J+M" performerzy z czeskiej Pragi zaskoczyli swoją interpretacją historii Jasia i Małgosi. Typ razem opowiadanie o Piernikowej Chacie zyskało zupełnie nową świetlną aranżacje. Efektowna gra świateł w połączeniu z wykorzystaniem technik teatru przedmiotu sprawiły, że ta opowiastka zyskała zupełnie inny, głębszy wymiar.

Wojna widziana oczami dziecka

Z kolei artyści z Teatru Lalek w Lublanie podjęli się trudnego zadania zobrazowania uczuć i emocji dziecka, które nieoczekiwanie znalazło się w samym środku dramatu jakim jest wojna. Słoweński spektakl „Gdzieś indziej" zachwycił widzów nie tylko z powodu doboru trudnej w odbiorze tematyki, ale przede wszystkim pod względem zastosowanych środków teatralnych. Aktorka-lalkarka przy użyciu prostych narzędzi kreślarskich wprowadziła nas do intymnego świata Dziewczynki. Jej wspomnienia beztroskiego dzieciństwa sprzed wybuchu wojny czy też przywołany obraz następstw wywołanej przez dorosłych tragedii może uchodzić za współczesny moralitet przestrzegający przed absurdem celowego wywoływania wojennej zawieruchy. Na scenie nie zabrakło także zapierających dech w piersi animacji multimedialnych, które w niezwykle realistyczny sposób przybliżyły nam piekło zbrojnego konfliktu widzianego oczami dziecka.

Świat na opak

Do dziecięcych problemów i rozterek odwoływał się również kolejny pokaz, tym razem przygotowany przez studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego we Wrocławiu pod opieką pedagogiczną i artystyczną Wojciecha Brawera. Spektakl „Na opak" przedstawia osobliwą podróż w głąb siebie pewnej młodej damy. Aktorzy za pomocą dość fantastycznie i nieprawdopodobnie wyglądających stworów stworzyli humorystyczną historie o typowo ludzkich słabościach. I tak oto w wyobraźni 7-letniej Zuzi narodził się Gniotek- puszysta kulka stresu, Beksa – przekorne sumienie o wielkich oczach, pewność siebie o imieniu Złota czy też dwie siostry Ponura i Bira, które można uznać za personifikacje złych i zgubnych myśli.

Farsa na koniec dnia

Ostatnim akcentem pierwszego dnia festiwalowego maratonu był spektakl Białostockiego Teatru Lalek „Słomkowy kapelusz". Reżyser Paweł Aigner zmierzył się z farsą napisaną w połowie XIX wieku przez francuskiego komediopisarza Eugene'a Labiche'a. Poszukiwanie przez głównego bohatera tytułowego słomkowego kapelusza staje się początkiem długiej, pełnej absurdalnych sytuacji podróży, w której nie zabrało ani karykaturalnych postaci ani też potężnej dawki sarkastycznego humoru.

Iwona Burzyńska
Dziennik Teatralny
23 czerwca 2018

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...