Przekraczanie światów

Ilona Słojewska - Lustro Melpomeny

Formuła XXII Bydgoskiego festiwalu Operowego, który odbył się cztery lata temu, w roku 2015, miała wymiar szczególny. Bo oto przed każdym spektaklem wprowadzono short meeting, podczas którego dziennikarze, recenzenci oraz krytycy operowi i teatralni spotykali się z jego twórcami oraz artystami. Rozmawialiśmy z dyrektorami operowymi, dyrygentami, śpiewakami i tancerzami. Odbywały się one w części gmachu Opery Nova, w strefie graniczącej z pomieszczeniami, w których artyści i muzycy przygotowują się do wejścia na scenę. Po spotkaniu trzeba było dotrzeć na widownię pokonując istny labirynt korytarzy, schodów, pomieszczeń.

Lecz ta przeprawa z interioru do strefy zajmowanej przez publiczność miała w sobie sporo operowej magii, ponieważ przekraczało się granice pomiędzy światem rzeczywistym wypełnionym gorączkowymi przygotowaniami do spektaklu a sceną, na której dzieją się zjawiska z pogranicza snu i wyobraźni. Na korytarzach spotykaliśmy wielu artystów, a wśród nich solistkę Opery Krakowskiej, Katarzynę Oleś-Blachę, spieszącą się na scenę, na przedstawienie „Miłość do trzech pomarańczy" Sergiusza Prokofiewa, by w roli księżniczki Ninetty zaczarować widzów swym niezwykłym sopranem koloraturowym.

A w kulisach zobaczyć można było przygotowane rekwizyty do spektaklu, leżące w określonym porządku, czekające na swój moment wniesienia na scenę. Można było przyjrzeć się im z bliska, rozszyfrować techniki wykonania, materiały, z których zostały wykonane. Zastanowić się, w jakich scenach wystąpią i która postać sceniczna będzie je ogrywać. Wiele emocji dostarczył widok rekwizytów związanych z operą „Cyberiada" Krzysztofa Meyera, na podstawie Stanisława Lema, którą przywiózł na bydgoski festiwal Teatr Wielki z Poznania. Ustawienie w rzędzie dmuchanych plastykowych postaci przypominających obcych z kosmosu, a także rozstawienie instrumentów muzycznych na scenie zapowiadało fantastyczny klimat.

Jednak największe wrażenie wywarły na mnie rekwizyty przygotowane do baletu komicznego „Don Kichot" Ludwiga Minkusa i Mariusa Petipy, przygotowanego przez Polski Balet Narodowy Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie. Rosynant czekający na swego pana, zdawał się już niepokoić długim oczekiwaniem wejścia na scenę. Urzekała też cisza panująca na pustej jeszcze scenie. Światło oświetlało poszczególne elementy scenografii i rekwizyty. Chwile poprzedzające spektakl były niezwykle emocjonujące. Wszystko to, co miało się wydarzyć, było jeszcze „ukryte" poza sceną.

Obejrzeliśmy również wyjątkowe w konstrukcji dzieło symfoniczno-teatralne rozpisane na głosy solo, chór i orkiestrę dające szansę na stworzenie potężnego muzycznie imaginarium, czyli „Potępienie Fausta" Hectora Berlioza, w reżyserii Maciej Prusa zaprezentowane przez Operę Nova w Bydgoszczy. W tym spektaklu dzięki solistom, Chórowi i Baletowi Opery Nova widzowie poczuli także zapach piekielnej siarki.

Podczas tego festiwalu widzowie zobaczyli jeszcze niepowtarzalne dzieło operowe „Otello" w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa, jednego z największych reżyserów światowego formatu. Dramma lirico „Otello" ma swoje persony, ale także i rekwizyty. A przede wszystkim miejsce, w którym się rozgrywa. Wycięty z kurtyny kwadrat zamieniał się w chustkę, znak miłości Otella i Desdemony. Ten istotny rekwizyt na skutek intrygi Jago stał się dowodem zdrady Desdemony. Ważnym elementem przemawiającym do widzów były też skrzydła oraz ich symbolika. Obejrzeliśmy także przywiezioną przez Państwową Operę w Bańskiej Bystrzycy ze Słowacji - operę w sześciu obrazach, czyli „Krutniawę" Eugena Suchona. Podziwialiśmy technikę i ekspresję zawarte w balecie „Carmen" Georgesa Bizeta w adaptacji muzycznej Rodiona Szczedrina, w wykonaniu legendarnego Suzhou Balet – Suzhou Arts Performance Co., Ltd.

Te rozmowy z twórcami, artystami stworzyły podczas festiwalu atmosferę szczególną. Wprowadzały w klimat przedstawienia, obrazowały napięcie emocjonalne towarzyszące artystom, pozwalały na poznanie od strony „zaplecza" wszystkich zabiegów, czynności poprzedzających wejście na scenę. A samo, wspomniane już przejście, sprawiało wrażenie przekraczania bariery przeznaczonej dla wtajemniczonych. I były to dla mnie wrażenia szczególnego rodzaju.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny
5 kwietnia 2019

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia