Przestrzeń znacząca

o Ruinach Teatru Miejskiego - 22. Gliwickie Spotkania Teatralne

Przestrzeń, w której żyjemy, jest zawsze przestrzenią znaczącą. W rzeczywistych kształtach budynków odbijają się nie tylko wydarzenia, które w nich miały miejsce, lecz również marzenia, plany i przemyślenia z nimi związane. Oczywiste jest, że teatr w szczególny sposób organizuje wokół siebie przestrzeń i szczególnej przestrzeni wymaga. Historia, sztuka a także losy indywidualne (nierzadko tragedie) to tylko niektóre płaszczyzny, współistniejące w tak niezwykłych miejscach jak Ruiny Teatru Miejskiego w Gliwicach

Ruiny mają to nieuchwytne „coś”, co decyduje o atmosferze miejsca. Jego surowe, zimne wnętrze nadaje odbywającym się tam działaniom inny wymiar. Inaczej wszak wybrzmiewa spektakl w barokowych wnętrzach wśród obitych pluszem foteli, a inaczej w przestrzeni takiej jak ta.

Z historią tego budynku ściśle łączy się historia kraju. O losach teatru w dużej mierze zadecydowała wojna – w 1945 roku został podpalony przez żołnierzy Armii Czerwonej, a niewłaściwe zabezpieczenie po pożarze przyczyniło się do systematycznego pogarszania się stanu Ruin. Zanim jednak do tego doszło, okazały budynek teatru dumnie szczycił się najlepszą akustyką na Śląsku. Aby zrozumieć jego atmosferę, trzeba zrozumieć też jego historię. A ta jest bardzo skomplikowana.

Pierwszy budynek teatralny powstał tu w 1890 roku, a swą nazwę – Teatr „Victoria” – zawdzięcza grupie niemieckich inwestorów, którzy wybudowali w tym miejscu nie tylko teatr, ale wręcz cały kompleks rozrywkowo-wypoczynkowy. Oprócz teatru znalazł się tutaj m.in.: zakład kąpielowy, hotel, fotograficzne atelier. Sam teatr znajdował się nieco w cieniu pozostałych atrakcji. Dopiero na skutek remontów – a było ich wiele – zyskał należną sobie rangę.

Po przebudowie dokonanej w 1924 roku teatr mieścił do 900 widzów, a jego scena wyposażona została w okrągły horyzont i nowoczesne oświetlenie. W tym samym czasie otwarto foyer, palarnię i bufet oraz Theater Cafe. Na drugim piętrze budynku znalazły się sale wykładowe szkoły muzycznej. O tym, iż rok 1924 stanowił punkt zwrotny w dziejach tego miejsca, nie zadecydowały jednak tylko remonty. Teatr stał się częścią tzw. Teatru Trzech Miast, w skład którego wchodziły również instytucje kulturalne z Bytomia i Zabrza. Posunięcie to wymusiło regularne występy i w pewien sposób przełożyło się na dobór repertuaru. Teatr Trzech Miast wystawiał sztuki między innymi Goethego, Ibsena, Schillera czy Wagnera. W tym czasie w Gliwicach gościły również zespoły gościnne, a budynek stał się świadkiem różnorakich koncertów.

Kolejny, ostatni, remont teatru przypadł na rok 1943. Niestety, gliwiczanie niezbyt długo cieszyli się odświeżonym budynkiem. Teatr zamknięto w 1944, a rok później miał miejsce wspomniany pożar. Po wojnie Ruiny Teatru Miejskiego podzieliły los licznych zabytków przystosowanych przez władzę ludową do roli magazynów czy to zboża, czy też materiałów budowlanych. Budynek systematycznie niszczał, a próby jego adaptacji, m.in. przez Gliwicki Klub Sportowy „Piast”, komplikowały tylko sytuację.

Przełom nastąpił dopiero w 1994 roku, kiedy powstała Fundacja Odbudowy Teatru Miejskiego w Gliwicach. Jej inicjatorką była Ewa Strzelczyk i to właśnie jej działania przyczyniły się do tego, że do Ruin znów zawitała sztuka. Ruiny Teatru bowiem niesamowicie przyciągają – zarówno artystów (regularnie przyjeżdżała tu między innymi Piwnica Pod Baranami, a także zespoły teatralne z całego kraju) jak i – zafascynowaną tym miejscem – publiczność.
W Ruinach Teatru Miejskiego goszczą nie tylko Gliwickie Spotkania Teatralne, organizowane przez Gliwicki Teatr Muzyczny. Zespół, od 2005 roku opiekujący się Ruinami, przedstawił tu również operę „Carmen”. W krajobraz miasta wpisały się również koncerty z cyklu Pożegnanie Lata, Festiwal Jazzowy, Noce Filmowe w Ruinach. O tym, że Ruiny Teatru Miejskiego są niezwykłe nie trzeba chyba nikogo przekonywać!

Barbara Englender
(na podstawie materiałów Teatru)
12 maja 2011

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia