Przyjemna podróżą w znane

"Reisefieber, czyli podróż w nieznane" - reż. Piotr Ratajczak - Teatr Polski w Poznaniu

Reisefieber, czyli podróż w nieznane" to podróż, którą w poznańskim Teatrze Polskim oferuje nam reżyser Piotr Ratajczak. Czy aby na pewno jest to podróż w nieznane?

Główni bohaterowie – Poldek i Duduś - wyruszają w trasę nad morze, która w rzeczywistości jest raczej podróżą w poszukiwaniu młodości, bądź też proustowską „podróżą w poszukiwaniu straconego czasu". Wśród ludzi przytłoczonych codziennością, zwykłym życiem z żoną/ mężem, kotem/ psem, kredytami i pracą, bądź też wiecznym brakiem pracy, często pojawia się chęć powrotu do „tamtych" czasów. Tamtych – tych, które były zdecydowanie INNE - barwniejsze, pełniejsze, a człowiek chwytał życie garściami i czuł się po prostu wolny. Nie inaczej jest w przypadku tej dwójki przyjaciół, która po latach chce powrócić do swej młodości.

Nie od dziś bowiem wiadomo, iż „nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy". Również nie od dziś wiadomym jest, iż przychodzi w życiu taka chwila, kiedy człowiek chciałby na nowo przeżyć to, czego doznawał podczas młodzieńczych lat. Nieciężko jest dojść do wniosku, że póki co jest to niemożliwe. Sama forma spektaklu nie wnosi niczego spektakularnego, czy nowatorskiego. Nic nie dziwi i nie zachwyca. Przedstawienie zaczyna się potężną dawką energii, na jaką wpływ ma żywa piosenka wychwalająca polską stolicę Tatr, a także dynamiczna gra aktorska wychodząca poza scenę wprost do publiczności. W spektaklu tym to właśnie dobrze dobrana oprawa muzyczna jest zdecydowanym plusem. Na pochwałę zasługują także kostiumy idealnie odwzorowujące charakter postaci i dwie „kategorie" współczesnego człowieka. Na tym jednak plusy się kończą.

Niestety spektakl ten nie jawi się jako komedia podczas której widz stara się zapanować nad kolejnym wybuchem śmiechu. Te są raczej sporadyczne, a czasem wręcz na siłę. Najstraszniejsze jest chyba wywoływanie rozbawienia przekleństwami typu „i chuj". Poziom dowcipów zatem raczej nie zachwyca. Nie można też doszukiwać się tu śmiechu przez łzy, czy innego gorzkiego spojrzenia na rzeczywistość, bo nawet, jeśli skupić się na głębszym przesłaniu, to nie jest ono wcale aż tak głębokie. Podróż ta nie zmusza widza do głębszego namysłu. Pokazuje raczej to, co większość już widziała i nie wnosi nic nowego. „Reisefieber..." jest raczej przyjemną podróżą w znane, z której się wraca i po tygodniu już się nie pamięta , że się na niej było.

Dominika Błaszak
Dziennik Teatralny Poznań
3 listopada 2015
Portrety
Piotr Ratajczak

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Tristan i Izolda
Ralf Pleger
Od 22 maja na platformie OperaVision ...