Przystanek Och-teatr

rozmowa z Marią Seweryn

Kaloryfery, żarówki, wymiana okien - wszystko na jej głowie. Jest dumna z zielonego dachu i nietypowego układu sceny i widowni. Maria Seweryn w Och-teatrze spędza teraz całe dnie. Nie przeszkadza jej już pył i huk. Jak jest chwila ciszy, to czyta nowe sztuki.

W sobotę Teatr Polonia obchodzi czwarte urodziny. Już w styczniu otworzy się jej młodszy brat Och-teatr. Nową sceną prowadzoną przez Fundację Krystyny Jandy opiekuje się Maria Seweryn.

Rozmowa z Marią Seweryn

Dorota Wyżyńska: Podobno trafiła do was ostatnio przesyłka zaadresowana "Hot Teatr". Nazwa Hot Teatr też pasuje do tego miejsca.

Maria Seweryn: Teraz jest tu bardzo gorąco. Prace trwają i wszystko wskazuje na to, że uda nam się z początkiem roku zaprosić widzów na pierwszą premierę. Nie zdążyliśmy na czwarte urodziny Polonii, ale już po zapoznaniu się ze stanem budynku zrozumieliśmy, że zdążyć się nie da. Problemy, które się pojawiły, przerosły nasze wyobrażenia.

Ale publiczność już wam sprzyja. Kiedy pierwszy raz napisałam w "Gazecie", że otwieracie teatr na Ochocie, dostałam mnóstwo listów i SMS-ów, np.: "Ale miły news". A potem rozdzwoniły się telefony od znajomych, którzy pytali, co zrobić, aby zatrudnić się w Och-teatrze.

- Tak, czujemy dobrą aurę i to jest miłe. I bardzo nam potrzebne. Mnóstwo osób się do nas zgłasza. Mówią, że chcą tu zrobić cokolwiek, choćby pomalować ścianę. Myślę, że to jest efekt dobrej działalności Teatru Polonia. Miłe jest też to, że przychodzi tu mnóstwo kolegów, na kawę, pogadać. Mimo kurzu, pyłu i huku. Mam wrażenie, że już tworzy się atmosfera.

Siedzimy tu chwilę w foyer, a już kilka osób wchodziło z ulicy i pytało np. o internet. To chyba znak, że musicie też otworzyć kawiarenkę internetową.

- Często zaglądają do nas przeróżne osoby i pytają, co tu będzie. Większość reaguje przyjaźnie. Ale pamiętam jednego pana, który na moją radosną odpowiedź, że tu będzie TEATR, wyszedł zmartwiony, wręcz załamany, bo wcześniej w wypożyczalni kaset, która tu była, zapewniał sobie rozrywkę. Są też tacy, którzy myślą, że sobie z nich żartuję, że to dowcip.

Tak, będzie tu kawiarnia z internetem, latem też ogródek kawiarniany na tyłach budynku. Wyobrażam sobie, że tym właśnie będzie różnił się Och-teatr od Polonii. Że stanie się miejscem spotkań, rozmów, wspólnych śniadań.

Obserwuję od dawna twoje aktorskie wybory i zawsze mi one bardzo imponowały. Potrafiłaś pojechać do Szczecina, żeby pracować z Anną Augustynowicz, albo do Rzeszowa, żeby zagrać Pannę Julię. Mam wrażenie, że zawsze dojrzale myślałaś o swojej drodze aktorskiej. Życzę ci, żeby przełożyło się to też na twoje wybory w Och-teatrze.

- Dziękuję, ale chciałabym też przy okazji coś sprostować. Już pojawiły się takie głosy na łamach kolorowych gazet, że Krystyna Janda inwestuje pieniądze, aby jej córeczka mogła poprowadzić teatr. To nie jest do końca tak. To będzie druga scena tej samej fundacji, tego samego teatru, scena o innym profilu, ale jednak. Mama prowadzi Teatr Polonia, jest tam całymi dniami. Odpowiedzialność za tę scenę spoczęła więc na mnie, bo tu też trzeba być od świtu do zmierzchu. Teatr tego wymaga, to nie biuro. Nasza fundacja to w pewnym sensie fundacja rodzinna. Ja byłam jednym z fundatorów przy jej zakładaniu. Mama i Roman Osadnik, dyrektor Teatru Polonia, powierzyli mi opiekę nad tym nowym miejscem, ale wszystkie decyzje podejmowane są w porozumieniu z nimi.

Podjęcie tej pracy, odpowiedzialności, zobowiązania to i dla mnie była trudna decyzja. Wielu moich znajomych uważa, że mój wybór był błędem, że powinnam grać, a nie zajmować się teraz organizacją, budowami, żarówkami, kaloryferami i wymianą okien. Ale mnie ta nowa sytuacja sprawia wielką radość. Być autorem tego wszystkiego i świadkiem, jak ten piękny budynek wraca do życia... To chwile, których nie zapomnę nigdy. A mama pewnie świadomie chciała, żebym się z tym miejscem związała emocjonalnie. Miała rację, dziś są momenty, że płaczę z bezradności i ilości problemów do rozwiązania, a potem natychmiast wiem, że nie oddałabym nawet tych momentów za nic.

W Och-teatrze będzie można sobie pozwolić na większe ryzyko niż w Polonii, propozycje będą odważniejsze - mówiłyście z mamą latem na konferencji prasowej. Jak dziś myślicie o programie tej sceny?

- Myślę, że repertuar tej sceny, formę spektakli będzie w gruncie rzeczy definiować nietypowy układ sceny i widowni. Nie możemy ingerować w strukturę i architekturę budynku, więc scena będzie usytuowana w środku sali, a widownia stanie z dwóch stron, prawie en rond. Wymusi to inne myślenie o inscenizacjach, wyeliminuje tradycyjne dekoracje teatralne. Nie ma kulis, z garderób jest daleko, każde wejście na scenę musi być jakby "jawne". Poza tym sala jest duża, na widowni będzie ponad 400 miejsc. Mam nadzieję, że będziemy mogli ryzykować, ale to ryzyko trzeba dobrze wymyślić.

W programie również koncerty.

- Tak, w lutym otwieramy scenę muzyczną Och-teatru. Na początek wystąpią: Kasia Nosowska, Maria Peszek, Fisz i Emade, czyli bracia Waglewscy.

Zostawiliście też ekran, to może dobry pretekst, aby robić pokazy filmowe.

- Pomysłów są miliony, teraz trzeba spokojnie o tym pomyśleć, po kolei. "Po kolei" - takie hasło pojawiło się już na początku i teraz bardzo go pilnuję. Pamiętam te pierwsze dni po ogłoszeniu, że robimy Och-teatr. Przestraszyłam się, bo telefony się urywały, wszyscy dzwonili, że mają świetne sztuki, że jutro mi je przyniosą. "Spokojnie, po kolei" - powiedziałam sobie. Rano spędzam czas z ekipami remontowymi, potem jeśli jest chwila ciszy, czytam nowe sztuki, wieczorem zdarza mi się grać w teatrze, ale już mniej niż w ubiegłym sezonie. Poza tym mam jeszcze dzieci!

Dla dzieci też macie propozycje w Och-teatrze.

- Tak, nie udało się to do końca w Polonii, zrobimy to tutaj. Chcielibyśmy, aby Och-teatr miał dużo ciekawych propozycji dla dzieci. Nad nowym spektaklem według wierszy Brzechwy i Tuwima pracują Ewa Konstancja Bułhak i Leszek Zduń. Powstają projekty edukacyjne na niedzielne przedpołudnia, warsztaty, lekcje teatru, filmu, tańca, opery... Będzie się działo!

Co zrobicie z neonem?

- Przy okazji remontu dachu musieliśmy zdjąć śliczny neon "Kino Ochota". Był już w bardzo złym stanie, nie działał. Remont tego neonu został wyceniony na 13 tys. zł. Nie mamy na to pieniędzy. Dlatego szukam jakiegoś źródła dofinansowania, sponsora, który zechciałby pomóc w odnowieniu go i umieszczeniu na nowo.

A kiedy wreszcie w tramwajach na ulicy Grójeckiej zamiast informacji o "przystanku kino Ochota" usłyszymy: "przystanek Och-teatr?

- (śmiech) Nie myślałam jeszcze o tym. A jak się to robi?

Plany Och-teatru:

"Wassa Żelezowna" M. Gorkiego, reż. (debiut) Waldemar Raźniak pod opieką

artystyczną Andrzeja Wajdy. Grają m.in.: Krystyna Janda, Maria Seweryn,

Lidia Sadowa, Cezary Kosiński, Szymon Kuśmider.

"Zielone zoo" według J. Brzechwy i J. Tuwima. Grają m.in.: Ewa Konstancja

Bułhak, Leszek Zduń, Michał Breitenwald.

"Trzy razy Kalina" M. Zabłockiego, reż. Krystyna Janda, grają m.in.: Tomasz

Karolak, Agata Buzek, Violetta Arlak i Małgorzata Bogdańska.

„Koza, czyli kim jest Sylwia?” E. Albeego, reż. Andrzej Seweryn.

Rozmawiała Dorota Wyżyńska
Gazeta Wyborcza Stołeczna
24 października 2009
Portrety
Maria Seweryn

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia